REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Ekstraklasa piłkarska - Jagiellonia liderem, wygrana Śląska

Ekstraklasa piłkarska – Jagiellonia liderem, wygrana Śląska

-

Jagiellonia wywiozła z Zabrza komplet punktów i została nowym liderem ekstraklasy piłkarskiej fot.Facebook

Jagiellonia Białystok pokonała na wyjeździe Górnika Zabrze 3:1 i objęła prowadzenie w tabeli. W innym niedzielnym meczu dziewiątej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Śląsk Wrocław pokonał u siebie Piasta Gliwice 4:1.

REKLAMA

Spotkanie w Zabrzu świetnie rozpoczęło się dla gospodarzy, bo już w trzeciej minucie objęli prowadzenie, kiedy do bramki trafił Hiszpan Igor Angulo. Goście odpowiedzieli dopiero po przerwie. Dziewięć minut po zmianie stron wyrównał Roman Bezjak, a osiem minut później goście objęli prowadzenie po trafieniu Litwina Arvydasa Novikovasa. W 89. minucie gospodarzy dobił Przemysław Frankowski po efektownej akcji i technicznym strzale.

Wcześniej drugie zwycięstwo w sezonie odniósł Śląsk Wrocław. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego poprzednio wygrali w pierwszej kolejce, pokonując Cracovię 3:1. Do przerwy Śląsk prowadził 1:0 po trafieniu Roberta Picha w 41. minucie. Po zmianie stron uderzeniem głową prowadzenie podwyższył Piotr Celeban. W 61. minucie również głową bramkę kontaktową dla gości strzelił Jakub Czerwiński. Jednak na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry 106. bramkę w polskiej ekstraklasie strzelił Marcin Robak. W 87. minucie wynik na 4:1 ustalił Mateusz Cholewiak.

“Trzeba zachować pokorę, bo przed nami ciężkie mecz z Jagiellonią Białystok i Legią Warszawa” – tonował nastroje Pawłowski.

W sobotę potknięcia innych zespołów z czołówki wykorzystała Legia Warszawa, która wyjazdowym zwycięstwie z Miedzią Legnica 4:1 zmniejszyła stratę do rywali.

Pierwsi do siatki trafili gospodarze, ale sędzia Tomasz Musiał nie uznał gola Petteriego Forsella, gdyż Fin był na spalonym. Wątpliwości nie było w 26. minucie, kiedy w bramce Miedzi piłkę umieścił Portugalczyk Cafu. W 41. minucie swego dopiął Forsell i najlepszy strzelec beniaminka zdobył szóstą bramkę w sezonie. Chwilę później miejscowi powinni prowadzić, ale Hiszpan Marquitos z bliska spudłował.

W 54. minucie arbiter po wideoweryfikacji uznał, że Tomasz Augustyniak zagrał ręką w polu karnym po strzale Cafu i podyktował “jedenastkę”, którą na drugiego gola dla gości zamienił Michał Kucharczyk. W 79. do bramki trafił Hiszpan Carlitos, a rezultat ustalił wyróżniający się na boisku Cafu.

Legia dzięki drugiej z rzędu wygranej zajmuje czwartą pozycję w tabeli. Ma 17 pkt, tyle samo co Wisła Kraków, której ustępuje bilansem bramek. Punkt więcej ma Lechia Gdańsk, która po remisie u siebie z KGHM Zagłębiem Lubin 3:3 straciła prowadzenie w tabeli.

Po 25 minutach spotkania w Gdańsku nic nie wskazywało, że przewaga Lechii nad rywalami w tabeli będzie tak nikła. Lechia po skompletowanym przez Artura Sobiecha w ciągu 18 minut hat-tricku prowadziła bowiem 3:0. Były to jego pierwsze trafienia w polskiej lidze od 10 maja 2011 roku, kiedy był jeszcze zawodnikiem Polonii Warszawa.

Trener gości Mariusz Lewandowski nie miał nic do stracenia, w przerwie dokonał dwóch zmian i po kwadransie drugiej połowy jego piłkarze zaczęli odrabiać straty. Najpierw trafił słoweński rezerwowy Damjan Bohar, później rzut karny wykorzystał Filip Starzyński i wreszcie już w doliczonym przez sędziego czasie gry także wprowadzony na boisko w drugiej połowie czeski napastnik Jakub Mares doprowadził do remisu.

“Brawo dla drużyny za charakter. Pokazała, jak olbrzymie możliwości w niej drzemią. Bo nie jest przecież łatwo podnieść się z takiego rezultatu, wyrównać i jeszcze mieć szansę na 4:3” – przyznał Lewandowski.

Po czterech kolejnych zwycięstwach porażki doznała krakowska Wisła, która w Szczecinie uległa pozostającej dotychczas bez wygranej Pogoni 1:2. Oba gole dla “Portowców” zdobył wracający do składu po kontuzji Adam Buksa, a honorowe trafienie dla gości zaliczył w końcówce Hiszpan Jesus Imaz.

Pogoni sukcesu pozazdrościła Cracovia i… także wygrała pierwszy raz w sezonie – na własnym stadionie z Wisłą Płock 3:1. Bohaterem dnia był Mateusz Wdowiak, autor dwóch goli.

To było tysięczne spotkanie “Pasów” na najwyższym poziomie rozgrywkowym, lecz – mimo zwycięstwa – nie przebiegało w świątecznej atmosferze. Kibice Cracovii, niezadowoleni z dotychczasowej postawy zespołu, skupili się nie na dopingu, ale na skandowaniu haseł obrażających zarząd i właściciela klubu Janusza Filipiaka. Wywieszono też transparenty: “Jaki zarząd, takie wyniki” i “15 lat frazesów, zero sukcesów”.

“Pasy” pozostały na ostatnim miejscu, ale sześć punktów ma też Zagłębie Sosnowiec, które w poniedziałek na zakończenie kolejki czeka potyczka w Kielcach z Koroną.

Kryzysu nie może natomiast zażegnać Lech Poznań, który rozpoczął sezon od serii czterech zwycięstw, a w pięciu następnych występów powiększył dorobek o… punkt. W piątek przegrał w Gdyni z Arką 0:1 po bramce Michała Janoty w 76. minucie.

“To nie jest dla nas łatwy moment, bo znowu przegrywamy, choć zaprezentowaliśmy się lepiej niż przed tygodniem z Legią (0:1)” – wspomniał serbski trener “Kolejorza” Ivan Djurdjevic.

(PAP)

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks