Cenne zwycięstwo Fire. Dzień Nikolica

Nemanja Nikolic zdobył 50 bramkę w historii swoich występów w MLS fot.Facebook

Chicago Fire pokonali lidera Konferencji Wschodniej Philadelphia Union 2:0, odnosząc trzecie w czterech ostatnich meczach zwycięstwo i siódme w sezonie, w którym nie stracili bramki. Bohaterem meczu był Nemanja Nikolic, który zdobywając dwa gole, powiększył swój dorobek w MLS do 50 celnych trafień.

Fire po raz kolejny udowodnili, że z teoretycznie silniejszymi rywalami poczynają sobie znakomicie. W przeddzień Święta Niepodległości rozgromili 5:0 aktualnego mistrza Atlantę United, w sobotę odesłali do domu bez punktu lidera konferencji, mimo że czerwoną kartką został ukarany Nicolas Gaitan i całą drugą połowę musieli grać bez swojego najlepszego rozgrywającego.

Pierwszą bramkę Nikolic zdobył w 38 minucie gry, Wykorzystał on idealne podanie Przemysława Frankowskiego (siódma asysta reprezentanta Polski w tym sezonie) i strzałem z najbliższej odległości dopełnił formalności. Siedem minut później powtórzył “formalność” tym razem nie dając bramkarzowi szans z rzutu karnego. Był to jego piąty gol w czterech ostatnich meczach i 50 w swojej historii występów na boiskach MLS

Były piłkarz warszawskiej Legii i król strzelców polskiej ekstraklasy został drugim snajperem w historii Fire. Tylko Ante Razov jest od niego lepszy, ale swoje 76 bramek uzyskał on w ciągu siedmiu sezonów. Węgier na boiskach amerykańskich gra dopiero od trzech lat.

Tuż przed przerwą czerwoną kartkę za bezmyślny faul otrzymał Gaitan i wydawało się, że w drugiej połowie wszystko jest jeszcze możliwe. I pewnie by tak było, gdyby piłkarze Union wykorzystali, choć część z wypracowanych dogodnych sytuacji.

Na drodze do zdobycia bramek czterokrotnie stawał Kenneth Kronholm, m.in. odbijając potężne uderzenia Harisa Medunajanina i Jacka Elliota. Swoją szansę miał również Kacper Przybyłko. W tym sezonie Polak zdobył już 11 goli, w sobotę, dwukrotnie stanął przed szansą, ale swojego dorobku nie powiększył.

Od miejsca premiowanego awansem do play off dzieli Fire już tylko jeden punkt. Montreal Impact ma ich 34, a szóste w tabeli New England Revolution o punkt więcej. Z zespołem z Nowej Anglii przyjdzie się “Strażakom” zmierzyć na wyjeździe w najbliższą sobotę. Jeżeli wygrają, zrobią potężny krok w kierunku play off. Jeżeli natomiast im się nie powiedzie, to będą musieli się powoli oswajać z myślą, że ich tegoroczne występy mogą zakończyć się na sezonie regularnym.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*