Szalik dla zdrajców

Szalik dla zdrajców

Sprawa wydaje się błaha i pozornie nieistotna. Nastolatek z Nowego Sącza wrzuca do internetu link z głupkowatym filmikiem, na którym prezydent Duda, chwiejąc się, zabiera wieniec spod pomnika. Zabiera i chwieje się, bo film puszczony jest od tyłu. Śmieszne? Może dla nastolatków, kwestia gustu. Co dzieje się dalej? Pod facebookowym postem wywiązuje się dyskusja. Łukasz O. w odpowiedzi na komentarz internautki wrzuca internetowy mem z żołnierzem gromu. Finał? Przychodzi po niego policja, a prokurator stawia zarzuty.

To historia sprzed trzech dni. Dzień wcześniej żeglując po odmętach internetu, zawinąłem do portu chicagowskiego klubu „Gazety Polskiej”. A tam taki obrazek: na fotelu siedzi staruszka i robi na drutach szubieniczną pętlę. Podpis: szalik dla zdrajców ojczyzny. Patrzyłem na to dzieło bez większych emocji, bo przecież nie pierwszyzna, taki mamy klimat, a internet zniesie wszystko. Wyklikałem się z obrzydlistwa i poszedłem spać. A rano obudziła mnie newsowa rewelacja o aresztowaniu naddowcipnego nowosądeczanina.

Skądinąd wiem, że osoby ze środowiska związanego z chicagowskim klubem GP czytują moje felietony. Pytanie do Państwa – kogo chcecie wieszać? Tu w Stanach też, czy tylko w Polsce? Z tego co wiem, ani w Polsce, ani w Illinois nie ma kary śmierci. Mniemam zatem, że nawołujecie do samosądu, do linczu. Na kim? Kim są waszym zdaniem zdrajcy ojczyzny? Odnoszę wrażenie, więc proszę mnie poprawić, jeśli bredzę, że chodzi o każdego, kto ma zdanie choć trochę inne od waszego, każdego, kto ośmiela się na władzę krzywo spojrzeć, skrytykować, mieć swoją opinię. Nie wdając się w statystyczne przepychanki, mowa jest o ponad połowie Polaków, którzy nie są wyznawcami jedynie słusznej partii. Chcecie powywieszać ponad połowę rodaków? Umieszczenie mema o szaliku dla zdrajców właśnie taki zamiar sygnalizuje.

Może się czepiam, przecież to tylko mem, internetowy obrazek kopiowany bezrefleksyjnie, przecież są ważniejsze sprawy, szkoda na takie fanaberie tuszu w gazecie. „Gdybyśmy mówili poważnie, już byście wisieli” – usłyszałem kilka miesięcy temu. To tylko taki żarcik. Proponuję na chwilę skorzystać z dobrodziejstwa posiadania empatii i przejść się w butach tych, do których kierowane są komunikaty o zabijaniu i eksterminacji. Tak się składa, że w waszym, radykalnie prawicowym świecie, również ja, piszący te słowa, powinienem zawisnąć. I wiecie co? Nie godzę się na to. Nie macie prawa. Nie ma we mnie zgody na straszenie śmiercią innych ludzi, niezależnie od mocy racji, jaką przypisujecie swoim argumentom. To zwykłe chamstwo i przemoc.

Obrazkowa propaganda nienawiści nie jest czymś nowym. Zainteresowanych odsyłam do nazistowskich antysemickich plakatów i rysunków prasowych. Zasada, która wtedy przyświecała ich twórcom i ich mocodawcom, jest taka sama jak dziś, przedstawić wroga jako brudnego podczłowieka, jako robala, pasożyta. Te rysunki nie różnią się w wymowie od memów o uchodźcach czy zdrajcach ojczyzny. Gdyby hitlerowcy mieli internet, produkowaliby memy.

Jeszcze jedno. Dla niezorientowanych w lokalnym prawie: nawoływanie do nienawiści jest w Illinois przestępstwem. Podnoszenie głosu na drugiego człowieka, używanie w dyskusji słów obraźliwych jest przemocą słowną, podpada pod paragraf. Także w internecie. Za komentarz zawierający zniewagę czy groźbę można trafić do ciupy. Prawdziwej, nie wirtualnej. Piszę o tym, bo mam nadzieję, że się opamiętacie. Choć wątpię. Pozostaje czekać, aż po jakiejś kolejnej internetowej nawalance zdarzy się precedens i ktoś zawiadomi policję o popełnieniu przestępstwa. A nic tak nie przywraca poczucia rzeczywistości, jak kilka nocy spędzonych „na Kalifornii”.

Grzegorz Dziedzic

fot.YouTube

Categories: Dziedzic

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*