Racja Judasza

(Z ks.prof. Wincentym Myszorem, dziekanem Wydziału Teologicznego
Uniwersytetu śląskiego rozmawia Waldemar Piasecki)

 Tegoroczna Wielkanoc ma kontekst szczególny. U jej progu opublikowano w masowym nakładzie Ewangelię według Judasza. Jak Ksiądz Dziekan przyjmuje publikację National Geographic Society? Pytanie tym ważniejsze, iż jest Ksiądz najwybitniejszym polskim badaczem wczesnochrześcijańskich tekstów w języku koptyjskim. Rozpoczynając od kwestii autentyczności tego dokumentu, nie ma raczej wątpliwości, iż jest to tekst powstały ok. 300 roku n.e. Wszystko wskazuje, że jest to poważne i ważne źródło.
Publikacji „Ewangelii Judasza” spodziewałem się już od roku, po raporcie Rodolphea Kassera na Kongresie Koptologicznym w Paryżu w 2004 r. O znaczeniu tego tekstu dla badań pierwotnego chrześcijaństwa będzie można dopiero coś powiedzieć po udostępnieniu w całości. Trudno mi dzisiaj coś powiedzieć poza ogólne stwierdzenia. Tekst niewątpliwie jest autentyczny. Jest to zapewne tłumaczenie z języka greckiego (tu pojawiają się zwykle pytania o zrozumienie przez koptyjskiego tłumacza greckiego tekstu i ewentualne interpretacje greckiego tekstu w trakcie tłumaczenia). Sama idea „innego” niż biblijnego Judasza z Nowego Testamentu jest interesująca, choć od wieków znana. Ciekawość jest zatem ogromna, jak „Ewangelia Judasza” przedstawia tego apostoła.


 Dla wielu ludzi nie jest łatwa do zrozumienia transformacja Judasza z pozycji ukochanego i ucznia do roli zdrajcy. Czy jest możliwe, że Jezus mógł plany Judasza znać i akceptować?
Pytanie o wiedzę Jezusa jest pytaniem o jego świadomość i kontakt ze światem ludzkim. Jak wiemy z Nowego Testamentu ze światem ludzkim Jezus kontaktował się „po ludzku”, to znaczy mógł ujawnić także brak wiedzy, jak każdy człowiek, albo też pewną większą przenikliwość umysłu, ale jako człowiek. W świetle wiary Jezus był Synem Bożym i tu pojawia się teologiczne pytanie o jego osobową świadomość. W ewangeliach czytamy, że Jezus wiedział, kto go zdradzi: ale czy to była opinia ewangelisty, który pisał o „ex post” wydarzeń Judaszu, czy to była rzeczywista wiedza Jezusa „uprzedzająca” zdarzenia i zdradę. Jeśli chodzi o akceptację czynu Judasza, to mamy wyraźne świadectwo ewangeliczne: nie akceptował. Nie akceptował wielu innych poczynań, łącznie z cierpieniem i śmiercią, które „musiały nadejść” z innej konieczności. Być może w takim sensie wiedział o zdradzie i ją „akceptował”, jako coś co musi nastąpić.

 Podążając za „nową” Ewangelią, obraz wyłaniającego się z niej Judasza może pokazywać postać realizująca pewien „plan boży” przygotowany dla Syna, zakładającą śmierć za ludzi dla ich zbawienia. Zdrada Judasza jedynie ten plan uruchamia. Kim więc jest płatnym zdrajcą czy narzędziem?
Gdybyśmy przyjęli interpretację „Ewangelii Judasza” na tej samej płaszczyźnie co ewangeli nowotestamentalnych, to oczywiście takie rozumowanie o realizacji „planu bożego” mogło by być uprawnione. Ale „Ewangelia Judasza” jest prawdopodobnie utworem, który już interpretuje nowotestamentalny materiał w duchu idei religijnych II lub III wieku, prawdopodobnie gnostyckich. „Plan zbawienia” zrealizowany należy do historii, a więc do wydarzeń, które się dokonały. Wszystko inne należy do interpretacji tych wydarzeń. Nie wszyscy dostrzegają w tych wydarzeniach „plan zbawienia” albo taki plan zbawienia, jak go przedstawiają ewangelie synoptyczne. Do tych innych należy być może „Ewangelia Judasza”.

 W „Ewangelii” Jezus przebacza Judaszowi i kieruje na pustynię, by tam oddał się modlitwie i kontemplacji. W Nowym Testamencie obaj nigdy się już nie spotykają po judaszowej zdradzie, a on sam, dokona reasumpcji swego czynu, wieszając się. Jeżeli Jezus wiedział o planie zdrady i akceptował go jako nieuchronny, takie przebaczenie jest następstwem  przyzna Ksiądz profesor  logicznym…
Wątek wysłania na pustynię i przebaczenia  rozumiem, pochodzi z „Ewangelii Judasza”. Jest to ciekawe, ale wyraźnie o charakterze apokryficznym. Przebaczenie wydaje się logiczne. Myślę, że nawet w logice ewangelii kanonicznych. Pozostaje także wymiar ludzki: Judasz podobnie jak Piotr dostrzegł swój błąd, a więc był gotowy na przyjścia przebaczenia. Ewangelie przedstawiają los Judasza inaczej. „Ewangelia Judasza” przedstawia inaczej  i to jest ciekawe.

 W populistycznym nurcie katolicyzmu Judasz jest wcieleniem mitu „żydowskiego Zła” (Jewish Evil), ze wszelkimi tego, znanymi, konsekwencjami. Jak silne jest do niego przywiązanie?
Nie obserwuję większego wpływu na katolickie myślenie takiego mitu: raczej pojawia się za ewangelię Jana myśl o zbiorowej winie żydów za śmierć Jezusa (przy tłumaczeniu usprawiedliwiającym wobec Piłata). Jeśli przeniesiemy „winę” i zło w sferę religijną, to żydzi reprezentują wszystkich ludzi religijnych, którzy „zabili” niewinnego Jezusa; podobnie a może nawet w większym stopniu, dzieje się to z Judaszem, którego wina jest osobista, a nie zbiorowa „żydów”. Oczywiście problemu religijnego, moralnego z początków chrześcijaństwa w stosunku do żydów nie wolno mylić z antysemityzmem (pomysłem współczesnym), chrześcijanie byli antyżydowscy, w ujściu religijnym, a nie rasowym.

 Wracając jednak do pytania czy na wspomniany mit nie ma dziś jakiegokolwiek miejsca w wierze katolickiej.
Nie sądzę. Oczywiście nie da się zadekretować i wyeliminować przesądów antysemickich, które mają także inne poza religijne wytłumaczenie, realia religijne są tylko ilustracją takiego mitu. Antyżydowskie nastawienie pierwszych chrześcijan  zrozumiałe na tle konkurencji religii  stało się w późniejszych wiekach uzasadnieniem dla antysemityzmu. Wykorzenienie antysemityzmu nie zmieni antyjudaizmu ewangelii ( w znaczeniu religijnym).

 Czy jesteśmy gotowi nieco zmienić nasz sąd o Judaszu, choćby w kontekście opublikowanej ewangelii? Czy gotowy może być Kościół?
Taka szanse istnieje: jeśli taka propozycja w „Ewangelii Judasza” istnieje i jeśli wzorem niektórych chrześcijan II lub III wieku podzielimy taką opinię. Nie sądzę, aby Kościół (tu rozumiem kościół instytucjonalny, urzędowy) pod wpływem „Ewangelii Judasza” zmieniał opinię o Judaszu. Jest ona wystarczająco nieokreślona. „Ewangelia Judasza” być może przyczyni się do wzbogacenia naszej wiedzy o chrześcijanach (pewnych ugrupowaniach chrześcijan) twórcy tej ewangelii i jej czytelników. Nic więcej. Kościół oficjalny zostawi tekst „Ewangelii Judasza” historykom, filologom, badaczom literatury wczesnochrześcijańskiej.

 Czy i jak dyskusja po publikacji ewangelii według Judasza może mieć wpływ na relacje chrześcijańskożydowskie?
Nie przewiduję zmiany relacji, nie są one przecież zależne od jakichś tekstów.

 Na koniec pytanie zasadnicze. Czy Judasz w ogóle… istniał? Niemiecki teolog Uta RankeHeinemann twierdzi, że postaci takiej nigdy nie było, a jej pojawienie się w Nowym Testamencie to po prostu antyjudaistyczna personifikacja żydów, którzy nie dostrzegli w nim prawdziwego Mesjasza. Judasz był tak potrzebny, że go trzeba było wymyślić?
Personifikacja Judasza to oczywiście hipoteza, ale określenia w Nowym Testamencie „Judasz z Iszkariotu” raczej skłaniają do przyjęcia identyfikacji jako realnej postaci, na przykład jest to postać różna od innych Judaszów (Juda Tomasz, Juda Tadeusz). Oczywiście samo imię „Judasz” funkcjonuje w naszym języku symboliczne, personifikuje zdradę, ale czy tylko „żydowską”?

 To ważne pytanie i na koniec rozmowy i na Wielki Piątek, gdy trafi do czytelników. Znany hiszpański teolog Anatonio Salas, badacz tajemnicy i racji Judasza, uważa, że ewangeliści świadomie przedstawiają go jako symbol każdego chrześcijanina, który dopuszcza się zdrady Chrystusa. W ten spsób pytanie o Judasza jest pytaniem o nas samych. Jak nieść jego ciężar?
Jest to pytanie natury religijnej i może obchodzić ludzi religijnych, a więc takich, dla których Wielki Piątek coś znaczy pod względem religijnym. Myślę, że Judasz zastanawiał się nad tym, jak to się stało, że wydał przyjaciela  w znaczeniu moralnym („zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną”). Czy oznacza to, że wydał Syna Bożego, Zbawcę, jeśli uważał go za kogoś innego według „Ewangelii Judasza”, a w każdym razie nie tak jak inni apostołowie. A więc była to zdrada w znaczeniu religijnym? Wiemy, że nauczanie Jezusa nadaje wartościom moralnym znaczenie religijne. Dla ludzi, których Wielki Piątek obchodzi, taka możliwość zawsze istnieje: pomyłki, co do zbawcy, zdrady w znaczeniu moralnym. Istnieje tym bardziej, jeśli sumienie wskazuje, że coś takiego już się zdarzyło.
Waldemar Piasecki

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*