REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Felietony Druh w Białym Domu... kolejna odsłona

Druh w Białym Domu… kolejna odsłona

-

Pierwsza wizyta w Bialym Domu polskiego prezydenta Bronisława Komorowskiego nadal ożywia uwagę z powodu niuansów – nazwijmy to – protokolarno-towarzyskich. Okazuje się, że polski przywódca zaserwował Brackowi Obamie więcej niż jedną dykteryjkę „ damsko-męską”.

fot. Pete Souza – Biały Dom/ Komorowski u Obamy. Rozmawiają o …kobietach

Ta pierwsza – uznana publicznie przez prof. Magdalenę Środę za przejaw seksizmu – dotyczyła podziału ról męskich i kobiecych, wedle którego, faceci idą na polowanie, a ich żony siedzą w domu i gotują. Było jeszcze… smaczniej.

REKLAMA

Na dzień dobry, Komorowski wrzucił Obamie porównanie stosunków polsko-amerykańskich do małżeńskich. Żonie trzeba oczywiście wierzyć, ale … sprawdzać czy jest wierna. I tu zaczyna się problem lingwistyczno-dyplomatyczny. Na zakończenie tej mądrości, miały paść jeszcze słowa: „like with your wife” („tak jak twoją żonę”), po których Obama zamarł w zdumieniu. Zapewne po raz pierwszy słyszał bowiem od przywódcy obcego kraju, że powinien sprawdzać swoją onę. Gafę rozładował podobno wiceprezydent Joe Biden, pierwszy wybuchając śmiechem i klepiąc polskiego prezydenta w plecy z komentarzem „A to ci dobre…”

Amerykańcy dziennikarze gafę dostrzegli. Dopytywali nawet polskich kolegów czy Komorwski chciał coś zasugerować w związku z prowadzeniem się Pierwszej Damy USA. Oczywiście polscy dziennikarze bronili go jak potrafil. Otoczenie polskiego prezydenta oficjalnie nie chciało wpadki potwierdzić. Nieoficjalnie można było usłyszeć, że wszystkiemu winna była … tłumaczka, która źle przekazała, co pan prezydent miał na myśli.

– Być może wchodzimy w sferę protokolarną znaną z czasów prezydentury Lecha Wałęsy, kiedy tłumacze mieli niezwykle ciężkie zadanie „przekładu dyplomatycznego” czyli tłumaczenia kwestii prezydenta w sposób nadajacy się do zrozumienia, ale także broniący przed gafami, dwuznacznościami i potencjalnymi zagrożeniami konfilktowymi – mówi długoletni specjalista protokołu dyplomatycznego MSZ.

Wspomina, jakiej ekwilibrystyki wymagało kiedyś, w tym samym Białym Domu, przełożenie kwestii Lecha Wałęsy, że stosunki polsko-rosyjskie są „proste jak dwa metry sznurka w kieszeni”, a „Jelcynowi trzeba tłumaczyć jak krowie na miedzy”.

Poproszony o puentę do sytuacji z 8 grudnia ub. roku w Białym Domu, ów dyplomata mówi:

– Zacytowałbamy tekst przedwojennego kabaretu „Qui pro quo”: „Pani w pąsach, a on w… wąsach”.

Znany amerykański dziennikarz polskiego pochodzenia , w młodości harcerz komentuje: „ Szumi ognisko i płoną knieje, drużynowy jest wśród nas… Ja myślę, że Mr. Komorowski może się spodobać amerykańskiej Polonii. Ona lubi takie dowcipy. Ale nie wiem jak Amerykanie…”

PaMa

11 KOMENTARZE

  1. Ale bzdura ! Jacy polscy dziennikarze bronili prezydenta ? skąd to wzięliście ? trochę rzetelności ! Portal Dezinformacje USA zaczyna schodzić do poziomu plotkarskiej prasy. Do tej sytuacji doszło na długo nim wpuszczono do Gabinetu Owalnego dziennikarzy z Polski i USA ! Wyssaliście to sobie z palca by było ciekawiej !

  2. Czytaj uważnie ! Nikt nie broni dyplomatów czy duplomacji jak napisałaś. “Ktoś” zwrócił uwagę, że informacje zawarte w tekście są fałszywe. Dodał, że do opisanej sytuacji doszło nim weszli dziennikarze i ci polscy i amerykańscy więc nikt nie bronił Prezydenta.

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks