Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 10 października 2024 03:18
Reklama KD Market

Trump wzywał w Georgii do głosowania na republikańskich senatorów

Prezydent Donald Trump wzywał w sobotę na wiecu w Georgii do głosowania w styczniowych wyborach senackich w tym stanie na dwójkę senatorów Republikanów. Ponownie mówił o wyborczych fałszerstwach i zapowiadał, że skieruje sprawę do Sądu Najwyższego.
Sobotni wiec na lotnisku w Valdosta w południowej Georgii był pierwszym takiego rodzaju spotkaniem, w którym Trump wziął udział od wyborów prezydenckich 3 listopada. Zgodnie z certyfikowanymi rezultatami z tego stanu Republikanin przegrał w nim z Demokratą Joe Bidenem różnicą niespełna 13 tys. głosów. W trakcie wiecu prezydent mówił do swoich sympatyków, że to on jest zwycięzcą w Georgii. Wzywał do porównywania podpisów na kartach wyborczych i zapowiadał w kwestii jego oskarżeń o fałszerstwa wyborcze zwróci się do Sądu Najwyższego. W trakcie wiecu prezydenta kampanijne hasła na wznoszonych w górę przez jego sympatyków plakatach zastąpiono m.in. napisami "Obrońmy demokrację" oraz "Ocalmy Amerykę". Tłum wznosił kilkukrotnie okrzyk: "Zatrzymać oszustwo". Prezydent krytykował na wiecu w ostrych słowach reprezentujących Republikanów gubernatora Georgii Briana Kempa oraz sekretarza tego stanu Brada Raffenspergera. Pierwszy z tych polityków odrzucił żądanie Trumpa, by zwołać specjalną sesję stanowego parlamentu ws. wyborów. Drugi ogłosił, że w głosowaniu nie doszło do masowych fałszerstw i wygrał Biden. Republikanie w Georgii są podzieleni, portal radia NPR pisze nawet o "wojnie cywilnej" wewnątrz partii. Część stoi po stronie prezydenta w jego oskarżeniach, ale część uważa że słowa prezydenta nie pomagają przed dwiema wyborczymi dogrywkami o Senat, które odbędą się w tym stanie na początku stycznia i które zadecydują o tym która partia kontrolować będzie izbę wyższą amerykańskiego parlamentu. To właśnie w celu agitowania na rzecz senatorów GOP, David Perdue i Kelly Loeffler, przyjechał Trump do Valdosty. Na płycie lotniska ocenił, że będą to najważniejsze "wyborcze dogrywki" w historii USA. "Będziecie decydować o tym, czy wasze dzieci będą wychowywać się w socjalistycznym państwie czy wolnym państwie" - stwierdził. Uznał, że jego polityczni rywale chcą pójść nawet dalej niż socjalizm i zaprowadzić w USA komunizm. Obie partie mobilizują się na dwa senackie starcia w Georgii, które odbędą się 5 stycznia - na telewizyjne reklamy wydano ponad 300 milionów dolarów, do stanu agitować ściągają czołowi krajowi politycy obu ugrupować. Po wyborach 3 listopada prezydent elekt Joe Biden może w Kolegium Elektorów liczyć na 306 głosów, a Trump - który nie uznał zwycięstwa rywala - na 232. Obecny gospodarz Białego Domu utrzymuje, że w procesie wyborczym dochodziło do nieprawidłowości, ale dotychczasowe wyborcze skargi jego obozu w zdecydowanej większości nie przynosiły mu sądowych wygranych. Kwestionując oficjalne rezultaty, Republikaninowi nie udało się przy ich pomocy odbić żadnego ze stanów, w których 3 listopada poniósł porażkę. Zgodnie z procedurą decyzja Kolegium Elektorów (głosowanie 14 grudnia) zostanie przyjęta przez Kongres 6 stycznia. Dwa tygodnie później 46. prezydent USA zostanie zaprzysiężony. Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama