Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
niedziela, 6 kwietnia 2025 12:47
Reklama KD Market

Trumpizm jako nacjonalistyczna ideologia przetrwa prezydenturę Donalda Trumpa

Trumpizm jako nacjonalistyczna ideologia przetrwa obecnego prezydenta USA - uważa wielu amerykańskich i brytyjskich obserwatorów. Niektórzy politolodzy są zdania, że druga kadencja Donalda Trumpa i jego całkowity rząd dusz w Partii Republikańskiej dowodzą, iż do władzy wyniósł go trwały trend.
Reklama
Trumpizm jako nacjonalistyczna ideologia przetrwa prezydenturę Donalda Trumpa

Autor: Adobe Stock

"USA odchodzą od europejskich wartości (...). Sądzę, że obecna trajektoria Stanów Zjednoczonych przetrwa Trumpa. Myślę, że trumpizm przetrwa jego prezydenturę" - ocenia Ed Arnold, ekspert londyńskiego think tanku Royal United Services Institute (RUSI).

ReklamaUbezpieczenie zdrowotne dla seniorów Medicare

W raporcie pt. "Competing visions of international order" inny brytyjski ośrodek, Chatham House, pisze: "Niewielu (ekspertów) uważa, iż wzrost potęgi prezydenta Trumpa jest jedynie aberracją historii, a zamęt jaki wprowadza będzie ograniczony do czteroletniej kadencji. Naukowcy, politolodzy i politycy dochodzą do wspólnego wniosku, że mamy do czynienia z bardziej trwałą zmianą przynoszącą głębszą transformację".

W analizie pt. "Trump wysadził w powietrze światowy ład" komentator BBC Allan Little stawia tezę, że obecny prezydent zerwał trwale z doktryną jednego ze swych poprzedników, Harry'ego Trumana, który głosił, że "polityką USA musi być wspieranie wolnych narodów, które stawiają opór próbom podporządkowania ich przez uzbrojone mniejszości lub przez zewnętrzne naciski".

Dla części zwolenników Trumpa jego umizgi do Władimira Putina są w pełni zrozumiałe, ponieważ postrzegają prezydenta Rosji jako "silnego przywódcę uosabiającego konserwatywne wartości, które podzielają". Dla innych jest ich sojusznikiem w walce z liberalną ideologią "woke" - wyjaśnia Little.

Konserwatywny amerykański politolog z think tanku Brookings Institute Robert Kagan uważa, że "szkody, jakie Trump wyrządził (spójności) NATO, są prawdopodobnie nie do naprawienia" i trend wyznaczony przez prezydenta w polityce zagranicznej utrzyma się.

Raport Chatham House głosi, że przywiązanie USA do takich wartości, jak współpraca międzynarodowa, czy wolny handel słabło od ponad 20 lat, jednak dopiero Trump od początku swej drugiej kadencji przypuszcza na tradycyjne elementy polityki zagranicznej Waszyngtonu oraz rządy prawa "niestrudzone ataki".

W innym tekście opublikowanym przez Chatham House dr Leslie Vinjamuri, która odpowiada w tym think tanku za program badawczy poświęcony USA, zwraca uwagę, że powrót Trumpa do Białego Domu położył kres debacie na temat tego, czy jego rządy były tylko "aberracją historii", czy też symptomem głębszego i trwałego trendu.

Teraz stało się jasne, że trumpizm, to trwałe zjawisko, które przyniesie "egzystencjalną, trwałą zmianę w stosunku Ameryki do Europy", a bezpieczeństwo starego kontynentu będzie największą ofiarą tej zmiany.

Publicysta "Foreign Policy" Michael Hirsh już w 2022 roku dokonał przeglądu książek na temat fenomenu trumpizmu i trendów, które wyniosły obecnego prezydenta do władzy. Komentator "Washington Post" Dana Milbank ocenił w swej książce "The Destructionists" (Niszczyciele), że Trump to "monstrum, które stworzyli Republikanie w ciągu ćwierćwiecza (...). Jest on symptomem ich choroby, a nie jej przyczyną" - napisał autor.

Milbank, jak wielu innych obserwatorów amerykańskiej sceny politycznej, uważa, że Trump wyrósł z tradycji bezpardonowej, brutalnej walki politycznej, której inicjatorem stał się w latach 90. Pat Buchanan, kandydat na prezydenta i prominentny przedstawiciel tzw. paleokonserwatywnej frakcji Partii Republikańskiej. Trump przejął metody i przesłanie Buchanana, który odwoływał się do pojęcia wojen kulturowych w Ameryce, obiecywał walkę z imigracją i był przeciwnikiem zagranicznych interwencji USA.

Hirsh ocenia, że Trump wpisuje się w długą linię podobnych demagogów w amerykańskiej polityce, ale jest pierwszym, który nie tylko został prezydentem, ale też zachował decydujący wpływ w swej partii po upływie pierwszej kadencji.

Trump stworzył pewne precedensy, jak odmowa zaakceptowania wyniku wyborów, czy walka z rządami prawa, które "mogą go znacznie przetrwać", a to jakie zjawiska społeczne w Ameryce wyniosły go do władzy i pozwoliły mu "uprowadzić" Partię Republikańską, zmuszając ją do serwilizmu i absolutnego posłuszeństwa, powinno stać się przedmiotem pogłębionej analizy - pisze dalej publicysta "FP".

Daniel Luban, politolog z Oxfordu, ocenił na łamach magazynu "New Republic", że falą, która niesie Trumpa, jest rosnący wpływ ideologii zwanej "narodowym konserwatyzmem", której głównym teoretykiem jest izraelski naukowiec, biblista i aktywista polityczny Yoram Hazony.

Hazony założył w USA konserwatywny think tank Edmund Burke Foundation, a jego książka "The Virtue of Nationalism" (Cnota nacjonalizmu) stała się - zdaniem Lubana - czymś na kształt manifestu nowej, konserwatywnej ideologii.

"The Virtue of Nationalism" to zarazem książka przestawiana przez zwolenników obecnego prezydenta jako fundament "doktryny Trumpa", która przeciwna jest zagranicznym krucjatom Ameryki.

Hazony jest bowiem zdecydowanym przeciwnikiem międzynarodowego zaangażowania USA, a nade wszystko krytykiem Unii Europejskiej, która w jego rozumieniu tak dalece pozbawia narody suwerenności, że "gdy ockną się ze snu" zorientują się, że pozostaje im tylko "zgodzić się na wieczne zniewolenie lub iść na wojnę".

"Economist" napisał w lutym ubiegłego roku, że drugim ważnym ideologiem narodowego konserwatyzmu jest Patrick Deneen z Uniwersytetu Notre Dame, który głosi, że obecne elity muszą zostać zastąpione "przez lepszą arystokrację, wyniesioną przez muskularny populizm", a państwo powinno połączyć się z Kościołem.

Kolejnym piewcą tego nurtu - wylicza brytyjski tygodnik - jest Gladden Pappin, który jest zarazem "jednym z pierwszych filozofów politycznych, usiłujących intelektualizować (politykę) Trumpa". Pappin jest też dyrektorem Węgierskiego Instytutu Spraw Zagranicznych, nad którym czuwa bezpośrednio premier Viktor Orban.

"Economist" kończy tekst o nowej ideologii przypominając, że pod koniec II wojny światowej George Orwell napisał: "Nacjonalizm to głód władzy połączony z samooszustwem. Każdy nacjonalista jest zdolny do najohydniejszej nieuczciwości, ale ponieważ ma świadomość służeniu czemuś, co go przewyższa, jest absolutnie pewien swoich racji".

Marta Fita-Czuchnowska (PAP)

Reklama

Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama