Wilk w owczej skórze? Morderca Polki na wolności

Wielokrotny morderca młodych kobiet i były członek satanistycznej grupy wyszedł na wolność w piątek 29 marca. Sprawa elektryzuje i przeraża lokalną społeczność.

Thomas Kokoraleis fot.Du Page County Sheriff’s Office

58-letni Thomas Kokoraleis, członek 4-osobowej grupy Ripper Crew, która od maja 1981 do października 1982 roku w bestialski sposób zamordowała 18 młodych kobiet w stanie Illinois, w tym 21-letnią Polkę, Lorraine Ann Borowski z Elmhurst, wyszedł na wolność. W więzieniu w Canton, miasteczku położonym 30 mil na zachód od Peorii, odbył połowę 70-letniego wyroku.
O zbrodni i kontrowersyjnej sprawie mordercy pisał red. Grzegorz Dziedzic w artykule „Członek satanistycznego kultu, morderca Polki – wychodzi na wolność” w weekendowym wydaniu „Dziennika Związkowego” z dn. 8-10 marca 2019.

Twarde prawo, ale prawo

Kokoraleis, który w 1982 roku usłyszał wyrok 70 lat więzienia, wyszedł po odbyciu połowy kary. Umożliwiło mu to ówczesne prawo stanu Illinois, w związku z czym już w 2017 roku Kokoraleis mógł starać się o zwolnienie warunkowe, z którego wówczas nie skorzystał z powodu braku miejsca zamieszkania.
Członkowie rodziny „Lorry” Borowski są zszokowani i przerażeni faktem, że morderca ich krewnej wyszedł na wolność i nie podlega pod SVP Commitment Act (Sexually Violent Persons Commitment Act) – prawo, które pozwala na trzymanie pod nadzorem i w odseparowaniu od społeczeństwa osób uznanych przez biegłych za seksualnie niebezpieczne. Kokoraleis, który wraz z bratem (Andrew Kokoraleis  – kara śmierci wykonana w marcu 1999 roku) oraz dwoma innymi członkami grupy, Robinem Gechtem (skazanym na 120 lat więzienia) i Edwardem Spreitzerem (kara śmierci zamieniona na dożywocie) porywał, gwałcił i torturował ofiary, m.in. obcinając im piersi za pomocą struny fortepianowej i zjadając ich kawałki podczas czarnych mszy, nie został uznany przez specjalistów za osobę niebezpieczną dla społeczeństwa, więc, zgodnie z literą prawa stanowego, musiał zostać zwolniony po odbyciu połowy kary i po wykazaniu się wzorowym zachowaniem.

Obawy mieszkańców Aurory 

Kokoraleis znalazł schronienie w Wayside Cross Ministries w Aurorze, charytatywnej organizacji religijnej zrzeszającej 30 lokalych odłamów kościoła, która zapewnia wsparcie i dach nad głową m.in. ofiarom przemocy, osobom bezdomnym oraz wykluczonym z życia społecznego z powodu uzależnień i wyroków. Faktem tym oburzona jest lokalna społeczność, która obawia się obecności wielokrotnego mordercy i sadysty w pobliżu parków, kościołów, szkół i placów zabaw, gdzie bawią się dzieci i rodziny spędzają wolny czas.  Duża część lokalnej społeczności zapowiedziała protesty przed budynkiem Wayside Cross Ministries i podpisała online petycję przeciwko przyjęciu Kokoraleisa.
Burmistrz Aurory, Richard Irvine, wydał w poniedziałek oficjalne oświadczenie, w którym nie zgodził się z decyzją władz Wayside Cross Ministries dotyczącą udzielenia schronienia Kokoraleisowi i poprosił o ponowne jej rozważenie. Stwierdził on, że będąc prokuratorem, widział w swojej karierze przypadki powrotu do życia społecznego skazanych, ale spotkał też wiele osób, które po wyjściu na wolność szybko wracały na drogę przestępstwa i ulegały ponownej kryminalizacji. Oświadczył, że w przypadku Kokoraleisa i ciężaru zbrodni popełnionych przez szajkę, jest to wielkie ryzyko, którego spokojna społeczność Aurory nie powinna podejmować.
Nazwisko mężczyzny znajduje się w stanowym informatorze o przestępcach seksualnych (Illinois Sex Offender Information), ponieważ zbrodnie, jakich się dopuścił, były motywowane seksualnie. Mimo to Kokoraleis, jako osoba nieskazana za przestępstwa seksualne, może bez ograniczeń przebywać w pobliżu szkół, parków i placów zabaw.

Lis w bożym kurniku?

W specjalnym oświadczeniu będącym odpowiedzią na niezadowolenie mieszkańców Aurory, władze Wayside Cross Ministries,  ogłosiły, że jako organizacja chrześcijańska i kierująca się biblijnym nakazem miłości bliźniego, Wayside Cross Ministries jest zobowiązana wesprzeć szukającego pomocy Kokoraleisa. Pośród programów wsparcia oferowanych osobom potrzebującym, WCM posiada Master’s Touch – program dla mężczyzn, którzy wyszli z więzienia lub uzależnienia i chcą zacząć nowe życie. Organizacja podkreśla, że nie dyskryminuje nikogo, nawet przestępców seksualnych, i do każdego wyciąga pomocną dłoń. Władze WCM dodały, że członkowie organizacji i lokalnego kościoła „modlą się o powrót Kokoraleisa na łono społeczeństwa jako pełnoprawnego obywatela i miłującego Boga człowieka, manifestującego transformacyjną siłę Chrystusa”.
Według informacji podanych na stronie Wayside Cross Ministries, program Master’s Touch trwa 6 miesięcy i oferuje m.in. wsparcie duchowe, trening uczniowski oparty na Biblii, mentoring członków lokalnego kościoła czy autokonfrontację. Nie jest jasne, gdzie za pół roku miałby podziać się skazany za morderstwo, były członek satanistycznej grupy, której członkowie podczas rytuałów okultystycznych odcinali i zjadali piersi ofiar.
Członkowie najbliższej rodziny Lorraine Ann Borowski na konferencji prasowej zwołanej w Rosemont oświadczyli, iż są przerażeni wizją swobodnego poruszania się zabójcy ich krewnej wśród lokalnej społeczności i proszą o zmiany w prawie, które miałyby zabronić mordercy zbliżania się do rodziny ofiary.

Szkoła przetrwania

Kokoraleis, którego edukacja zakończyła się dość wczesnym porzuceniem szkoły średniej, wywodzi się z ortodoksyjnej greko-katolickiej rodziny. On sam opisał swego ojca jako brutalnego i niestroniącego od kar cielesnych człowieka, wymagajacego od rodziny uczestnictwa w nabożeństwach religijnych co najmniej trzy razy w tygodniu. Chorujaca na serce matka odumarła Kokoraleisa i jego rodzeństwo, kiedy  miał on  17 lat. Wkrótce potem nastoletni Kokoraleis opuścił dom, znalazł pracę jako stolarz i związał się z grupą Ripper Crew, której niekwestionowanym przywódcą był Robin Gecht. Jak sam przyznał, od wczesnej młodości nie stronił od alkoholu i narkotyków. Jeden z raportów sporządzonych przez specjalistę z dziedziny psychologii i psychiatrii stwierdza, iż Kokoraleis nie jest dewiantem seksualnym, lecz raczej osobą o niskim ilorazie inteligencji, którą łatwo jest manipulować. Chcąc pomóc bratu, dał się uwikłać w zbrodnie popełniane przez grupę i poddał się dominacji Robina Gechta, będącego mózgiem wszystkich operacji (podczas śledztwa inny członek grupy, Edward Spreitzer zeznał, iż  wierzył, że Gecht posiada nadprzyrodzoną moc i posługuje się czarną magią). Kiedy trafił do więzienia, miał niespełna 21 lat. Kolejnych 35 spędził w więzieniu, gdzie, jak sam stwierdził, jego życiowa aktywność ograniczała się do przetrwania z powodu obaw o przemoc ze strony współwięźniów.

Zagubiony w czasie

Jeden z największych zbrodniarzy w historii USA wyszedł z więzienia w Canton w piątek 29 marca i przyjechał do Chicago pociągiem. Przywiózł ze soba dobytek ostatnich 35 lat – skromną torbę z osobistymi drobiazgami, 15 dol. w kieszeni i zagubienie w świecie, który zmienił się nie do poznania. Na spotkanie wyszedł mu brat Nicky, z którym nie miał kontaktu przez 36 lat. Jedyny kontakt, jaki miał ze światem zewnętrznym, to sporadyczna listowna korespondencja z siostrą, która mieszka w Tennessee oraz listy od kobiety, która nawiązała z nim kontakt po straceniu brata w 1999 roku.  Tego dnia po raz pierwszy w życiu użył telefonu komórkowego.
W wywiadzie z dziennikarką jednej z chicagowskich stacji telewizyjnych Thomas Kokoraleis stwierdził, że nie będzie szukał kontaktu z rodzinami ofiar i że jedyne czego chce, to spokój i rozpoczęcie nowego życia w Wayside Cross Ministries, przy wsparciu kościelnej społeczności, lekturze Biblii i ciężkiej pracy.

„Fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem”

Czas pokaże, co wyjdzie z tych planów. Słowa i obietnice poprawy są górnolotne, tymczasem obawy jak najbardziej uzasadnione. Fakty natomiast są faktami i, jak pisał Bułhakow, to najbardziej uparta rzecz pod słońcem.  Wszyscy stoją przed swego rodzaju sprawdzianem:

• kościół, który przyjął zbrodniarza i wziął na siebie odpowiedzialność za jego resocjalizację,
• społeczność Aurory, która żyje ze świadomością, że człowiek oskarżony o potworne zbrodnie mieszka wśród nich,
• lokalne władze, które muszą zapewnić mieszkańcom Aurory bezpieczeństwo, ale nie mogą bezpodstawnie odseparować Kokoraleisa, zanim nie złamie on prawa,
• sam Kokoraleis, który – jak twierdzi  – chce odkupić grzechy i wrócić jako pełnoprawny członek społeczności,
• prawo, które – jeśli nic z tych planów nie wyjdzie – będzie tylko pustym słowem.

Anna Rosa
a.rosa@zwiazkowy.com

Categories: Chicago, Z miasta

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*