Chicago Bears – Green Bay Packers 24:17. Zwycięstwo, awans do play-off, mistrzostwo dywizji!

Mitchell Trubisky rozegrał przeciwko Packers jeden z najlepszych swoich meczów w tym sezonie fot.Tannen Maury/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Chicago Bears pokonali na Soldier Field Green Bay Packers 24:17 (7:0, 7:3, 0:11, 10:3) i z dorobkiem dziesięciu zwycięstw i czterech porażek zapewnili sobie mistrzostwo AFC North. Dwa ostatnie wyjazdowe mecze z najsłabszymi w lidze San Francisco 49ers oraz z mającymi jeszcze szanse na play-off Minnesota Vikings będą już miały tylko prestiżowe znaczenie.

Bears awansowali do play-off po raz pierwszy od ośmiu lat, natomiast dziesięć zwycięstw w sezonie udało im się zdobyć ostatni raz w 2012 roku. Również powody do satysfakcji ma trener Matt Nagy, który w debiutanckim sezonie ma duże szanse zostać w NFL szkoleniowcem roku.

Porażka Packers ostatecznie wyrzuciła ich z gry o play-off, Vikings natomiast po zwycięstwie nad Miami Dolphins 41:17, zachowali szansę na awans dzięki „dzikiej karcie”.

Bears w pojedynku z Packers potwierdzili wszystkie walory, jakimi w tym sezonie imponują. Po raz kolejny z jak najlepszej strony pokazała się obrona, wywierając nieustanną presję na Aaronie Rodgersie, przy okazji pięciokrotnie dając mu szansę na zapoznanie się z murawą. Powrócił do pełnej dyspozycji Mitchell Trubisky. 71-procentowa skuteczność, skompletowanie 251. jardów i 120 punktów w ratingu rzutów spowodowało, że nie tylko zostawił w cieniu Rodgersa, również dał sygnał, że kryzys, jaki go dopadł w ubiegłym tygodniu przeciwko Los Angeles Rams, ma już daleko za sobą. Serię pozytywów uzupełniają ci, którzy walczą w powietrzu. Aż ośmiu z nich może pochwalić się skutecznie złapanymi podaniami. Bezbłędnie kopał Cody Parkey, a Eddie Jackson po raz kolejny przechwycił piłkę. Tym razem na trzy minuty przed końcem, kiedy Packers mieli jeszcze nadzieję na odwrócenie losów meczu, wykorzystał niedokładne podanie Rodgersa do Jimmy’ego Grahama.

Zanim do tego doszło, w pierwszej kwarcie przyłożeniem popisał się Jordan Howard, w drugiej Tarik Cohen, w trzeciej swoje piętnaście minut mieli goście, doprowadzając do remisu, w finałowej natomiast Trey Burton przyłożeniem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, Parkey je podwyższył, wspomniany Jackson odebrał Packers nie tylko piłkę, również nadzieję, a ostatnie trzy punkty Masona Crosby’ego z 45 jardów były dla nich już tylko zmniejszeniem rozmiarów porażki.

A później przyszła pora na fetowanie zwycięstwa, awansu do play-off i mistrzostwa dywizji. Zasłużonego, wywalczonego w świetnym stylu i dającego podstawy do uzasadnionego optymizmu.

Dariusz Cisowski

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*