Azory 7

Ostatnia nasza relacja z azorskich akwenów była dwa tygodnie temu. Wówczas POLTEL Racing Team przygotowywał się do pierwszych regat w ramach Semana do Mar czyli lokalnych dni morza. Tymi pierwszymi regatami były Vela de Cruizero „Trofeu Horta”. Pogoda sprzyjała bowiem wiał północnowschodni wiatr z szybkością 1014 węzłów. Regaty odbyły się na tradycyjnym trójkącie. Z niewiadomych przyczyn organizatorzy zdecydowali się tylko na jedno okrążenie.

GEMINI ze mną jako skiperem, Nuno Santosem za sterem i czterema pozostałymi żeglarzami portugalskimi przybył na metę trzeci (są to wyniki nieoficjalne bowiem do momentu opuszczenia przez nas wyspy Faial nie ogłoszono wyników regat). Była szansa na pierwsze miejsce, ale popełniony błąd taktyczny na początku biegu spowodował, że na pierwszej boi zameldowaliśmy się na 6 pozycji. Z kolei ograniczenie wyścigu do jednego okrążenia pozbawiło nas szansy odrobienia strat do dwóch pierwszych jachtów.
Zwyciężył (nieoficjalnie) portugalski jacht AIR MAIL z Horty. Zaraz po tym wyścigu odbyłem dłuższą rozmowę z Carlosem Borgesem na temat dalszych regatowych występów w ramach Semana do Mar. W zasadzie w zasięgu GEMINI były jeszcze dwa wyścigi. Jeden mający podtekst feministyczny bowiem 50% załogi i oczywiscie skiper miało być kobietami zaś męska część pozostawała w miejszości. Poza tym w niedzielę, 14 sierpnia miał się jeszcze odbyć jeden wyścig  ostatni. Carlos namawiał mnie na udział w Praja da Vitoria Race w dniach 13  14 sierpnia. Było to o tyle ciekawsze, że miało się dziać na innej wyspie  Terceira. Oferował nawet swoją pomoc przy przeprowadzeniu jachtu do odległej o 70 mil morskich wyspy.

Atrakcyjność nowego akwenu zwyciężyła i w nocy z 11 na 12 sierpnia przepłynęliśmy GEMINI z Horty do stolicy Terceiry  Angra do Heroismo. Rankiem w piątek już byliśmy w Angra i rozpoczęliśmy przygotowania do sobotniego startu. Pomagała kolejna załoga rekrutująca się z żeglarzy z Praja da Vitoria i Angra do Heroismo.

Przede wszystkim odciążyliśmy jacht wyładowując wszystkie niepotrzebne w regatach rzeczy. Uzbierała się tego spora górka na brzegu. Rankiem w sobotę, 13 sierpnia zjawiliśmy się na starcie wzbudzając sporą sensację. Zapewne doszły już wieści, że się na regatowej trasie próbować będzie jacht z polską banderą. Zresztą białoczerwony „szamerunek” jachtu wzbudzał wszędzie duże zainteresowanie, a wielkie litery POLTEL kojarzono z Polską.

Trasa regat prowadziła z Angra do Heroismo do Praja da Vitoria i liczyła 15 mil morskich. Na starcie piętnaście jachtów różnych bander manewrowało w słabiutkim wietrze starając się wybrać jak najlepszą pozycję do startu. O godzinie 11:00 nastąpił start. POLTEL Racing Crew wystartował bardzo dobrze. Tym razem na pokładzie mieliśmy Carlosa Borgesa jako taktyka i sześciu żeglarzy portugalskich, w tym dwie kobiety. Ja byłem skiperem i jednocześnie sternikiem jachtu przez większą część trasy. Po parunastu minutach wysunęliśmy się na prowadzenie i już o godzinie 12:30 minęliśmy na prawym trawersie wysepki Ilheus das Cahras. Godzinę później mamy na lewej burcie przylądek Pta da Mina. Tutaj stawiamy wielki czerwony spinaker z POLTELEM. Od tej pory niezagrożeni płyniemy do mety pełnym wiatrem, który trochę przybrał na sile. Nasz najgroźniejszy rywal, dłuższy od nas o pięć stóp nowiutki Beneteau o bardzo azorskiej nazwie ACOR wyposażony w znakomite węglowomylarowe żagle majaczy daleko za nami. Dwie godziny później przy aplauzie widzów zgromadzonych przy stanowisku komisji regatowej przekraczamy metę w Praja da Vitoria. Zrzucamy żagle i wchodzimy do mariny cumując przy burcie dużego brytyjskiego jachtu.

Marina w Praja da Vitoria jest bardzo ładna i przytulna. Zbudowana zaledwie trzy lata temu jest magnesem przyciągającym żeglarzy ze względu na atmosferę panującą w niej, liczba imprez organizowanych podczas sezonu jak też malowniczość pobliskiego miasteczka, od którego wzięła nazwę. Zbudowane dookoła mariny wielkie namioty mieszczą restauracje i sklepy folklorystyczne z różnych regionów Portugalii. Każdy region ma szansę w ten sposób zademonstrować najlepsze produkty, które tworzy u siebie. Oczywiście gros produktów to słynne portugalskie wina i wszelaka żywność. Wszędzie można napić się bardzo dobrego portugalskiego piwa Super Bock lub Sagres. Oczywiście POLTEL Racing Team zajął miejsce w restauracji jednego z rejonów Portugalii, aby godnie uczcić zwycięstwo.

Następnego dnia organizatorzy zaplanowali wyścig dookoła boi po klasycznym trójkącie. Po dobrym starcie w ciągu paru minut wysunęliśmy się na prowadzenie. Po pierwszym okrążeniu pewnie prowadziliśmy mając z rufą naszego rywala  jacht ACOR. Wiatr był w granicach 1214 węzłów toteż GEMINI prowadził się znakomicie. W ten sposób przepłynęliśmy dwa okrążenia mając portugalski jacht cały czas za rufą. Podczas ostatniego okrążenia wiatr zmienił nagle kierunek o około 30 stopni i nasz korzystny hals gwałtownie stał się wyjątkowo niekorzystny. Odwrotnie u ACORA, jego hals nagle stał się bardzo korzystny. Portugalscy żeglarze bardzo przytomnie skorzystali z nadarzającej się okazji

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*