Porusza emocje i prowokuje myśli. Mówienie fotografią o cierpieniu

Porusza emocje i prowokuje myśli. Mówienie fotografią o cierpieniu

W Art Gallery Kafe miało miejsce kolejne interesujące wydarzenie – otwarcie wystawy fotografii „No Face….”, prezentowanej przez Marek Art Photography. Dla wyjaśnienia – autor dziesięciu dramatycznych, poruszających fotografii, pokazanych na wystawie, to prywatnie Marek Roik, aktywny członek działającego przy AGK klubu fotograficznego AGCC BONI, profesjonalny fotograf i plastyk, absolwent Trinity College, wystawiający swoje prace w Chicago i w Polsce.

Marek, mieszkający w Ameryce od osiemnastu lat, uprawia różne rodzaje fotografii, dużo eksperymentuje. Tematem jego prac są głównie ludzie, ale – jak mówi – szczególnie lubi robić zdjęcia kobiet, a w swoich pracach stara się pokazać zmienność i skrajność ich natury. Wśród jego niedawnych wystaw są takie jak „Gdzie Diabeł nie może …”, „Lady in Red” czy „Black and White” – wszystkie poświęcone kobietom.

W ten właśnie wątek tematyczny wplata się mocnym akcentem obecna ekspozycja. Każda fotografia ukazuje piękną kobietę – nagą, zgodnie z tytułem bez widocznej twarzy, zniewoloną i okrutnie potraktowaną. Istotnym elementem każdego zdjęcia są takie rzeczy jak łańcuchy, drut kolczasty, kajdany, sieci, liny, a nawet włóczka do robótek na drutach.
Wszystkie fotografie są wysmakowane artystycznie; ich walory plastyczne, kompozycja, kolory i oczywista reżyseria, muszą budzić podziw. Jednak – co przyznaje w rozmowach wielu uczestników wernisażu – na niektóre wprost trudno patrzeć, tyle w nich bólu.
Wzbudzane przez nie odczucia publiczności bardzo się różniły. Na jednym krańcu ustawił się gospodarz kawiarni, Wiecho Gogacz, który w krótkiej przemowie wstępnej określił Marka Roika jako „chyba pierwszego feministę”, walczącego swoją sztuką z przemocą, okrucieństwem i zniewoleniem kobiet; w jego odczuciu fotograf pokazuje, że nawet te piękne są więzione i maltretowane, okaleczane, pokrwawione.
Inni – na przeciwległym krańcu skali reakcji – rozmawiając ostrożnie podejrzewali autora o niedobre odczucia. Przeważały jednak opinie o prospołecznych, życzliwych kobietom intencjach.

Zapytany publicznie, co naprawdę chciał pokazać, jaki miał cel pokazując te porażające wizje, Marek powiedział: – Miałem nadzieję, że to pytanie nie padnie. Ale padło, więc muszę odpowiedzieć – stwierdził. I dodał, że nie ma na to jednoznacznej formuły, bo ilu widzów, tyle różnych interpretacji. I tak powinno zostać – każdy może mieć własne przemyślenia i znaleźć własną odpowiedź.

Później, już w kameralnych rozmowach powiedział, że temat w zamierzeniach miał wzbudzać kontrowersje, a jednocześnie prowadzić do dyskusji na temat cierpienia kobiet. I widząc, jak wielu gości wystawy rozmawia o niej, uważa ten cel za osiągnięty.
Nie wątpiąc, że myśli już o następnej wystawie, pytaliśmy Marka, jaki będzie jej temat, czy pracuje już nad nią i kiedy można ją będzie obejrzeć. Przyznał, że planuje większą wystawę na jesień, ma już kilka nowych pomysłów, ale nie chce na razie ich zdradzać. Być może będzie w ciągu roku prezentował mini wystawy – po kilka prac – w polonijnych lokalach w Chicago i okolicach.

Spełniając prośbę Marka, przekazujemy jego szczególne podziękowania Dorocie Pawlik, „bez której ta wystawa by się nie odbyła”. – Przez cały okres przygotowań wspierała mnie mentalnie i w chwilach zwątpienia utwierdzała w przekonaniu, że to co robię, ma sens – podkreślił.

Do podziękowania dołączają się z pewnością uczestnicy wernisażu, a także wszyscy, którzy jeszcze obejrzą wystawę, trwającą do soboty 9 lutego. Zapewniamy, że niezależnie od rodzaju doznanych wrażeń, „No Face ….” nikogo nie pozostawia obojętnym.
Przypominamy, że Art Gallery Kafe mieści się przy 125 Front St. w Wood Dale, tel. 630-766-7425.

Krystyna Cygielska

Na zdjęciu: Fotografie Marka Roika (w środku) nie są łatwe w odbiorze i prowokują do dyskusji

fot.Krystyna Cygielska

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*