Hillary Clinton jakiej nie znacie

Hillary Clinton wyruszyła w Amerykę przed Wyborami 2016. Na razie podróżuje czarnym SUV fot.Larry W. Smith/EPA

Hillary Clinton wyruszyła w Amerykę przed Wyborami 2016. Na razie podróżuje czarnym SUV
fot.Larry W. Smith/EPA

Hillary Rodham Clinton jest obecna na amerykańskiej scenie politycznej od początku lat 90. ubiegłego wieku – jako pierwsza dama, senator ze stanu Nowy Jork i w końcu sekretarz stanu. Wcześniej dała się poznać w Arkansas w charakterze doradcy politycznego swojego małżonka Billa, gubernatora tego stanu. – Przypuszczam, że jestem najsłynniejszą osobą, której tak naprawdę nie znacie – mówiła telewizji NBC w 2007 r. Clinton, która w tym tygodniu oficjalnie ogłosiła, że będzie ubiegać się o urząd prezydenta.

W osiem lat później ta telewizyjna wypowiedź prawdopodobnie wciąż jest prawdziwa. Była sekretarz stanu już ponad dwie dekady jest osobą publiczną, a jednak niezmiennie utrzymuje, że społeczeństwo amerykańskie widzi ją w nie tym świetle co trzeba. Bliżej nieznane fakty o demokratycznej kandydatce na najwyższy w Stanach Zjednoczonych urząd przedstawia National Public Radio.

Niegdyś była republikanką. Gdy jeszcze uczęszczała do szkoły średniej w Park Ridge w Illinois, Hillary Rodham pozostawała pod silnym wpływem swojego republikańskiego ojca i republikańskiego nauczyciela historii. Wspomina te czasy w swojej książce „Living History”: „Byłam aktywną młodą republikanką, a później prawdziwą «dziewczynką Goldwatera», gdy mój kowbojski strój i słomkowy kapelusz przyozdobiłam sloganem «AuH2O» (…) Mój nauczyciel historii w 9 klasie, Paul Carlson, był i ciągle jest oddanym pedagogiem i bardzo konserwatywnym republikaninem. Pan Carlson zachęcał mnie do przeczytania najnowszej książki senatora Barry’ego Goldwatera. Ta mnie zainspirowała do napisania mojej pracy semestralnej na temat ruchu konserwatystów w Ameryce, którą z kolei zadedykowałam: «Moim rodzicom, którzy zawsze mnie uczyli, bym była indywidualistką». Lubiłam senatora Goldwatera, ponieważ był takim surowym indywidualistą, który płynął przeciwko politycznym prądom”.

Clinton wspomina też o swojej działalności wolontariuszki, która szukając oszustw wyborczych, sprawdzała autentyczność adresów umieszczonych na listach wyborczych. Zaś na pierwszym roku studiów została wybrana przewodniczącą Wellesley Young Republicans Club. Jeszcze jesienią 1966 r., jak twierdzi Carl Bernstein w książce „A Woman In Charge”, Clinton sama siebie określała jako republikankę Rockefellera. Jednak już na wiosnę 1968 r. zgłosiła się na ochotnika do kampanii wyborczej demokraty Eugene’a McCarthy’ego.

W 1992 r. składając wizytę w swoim dawnym liceum w Park Ridge, bogatym przedmieściu Chicago, była sekretarz stanu żartowała na temat swojej politycznej ewolucji. – Wiem, że muszę odpowiedzieć na pytanie, które jest na ustach wszystkich: W jaki sposób miła republikańska dziewczyna z Park Ridge tak pobłądziła? – mówiła z szerokim uśmiechem.

Hillary Clinton podpisuje swoją książkę “Hard Choices”, która ukazała się w 2014 roku fot.Jim Lo Scalzo/EPA

Hillary Clinton podpisuje swoją książkę “Hard Choices”, która ukazała się w 2014 roku fot.Jim Lo Scalzo/EPA

W 1969 r. była pierwszą studentką w historii Wellesley College, która wygłosiła przemówienie na uroczystości rozdania dyplomów. Ta wyłącznie żeńska uczelnia nie miała tradycji przyznawania swoim studentkom prawa do wygłaszania mów podczas tak ważnej uroczystości, jednakże gdy rok szkolny 1969 zbliżał się ku końcowi działacze studenccy zażądali wprost, by mówcą była jedna ze studentek. W „Living History” Clinton opisuje rozmowę na ten temat z rektorem Wellesley College Ruth M. Adams: „Gdy ją zapytałam, co rzeczywiście stoi na przeszkodzie, usłyszałam, że nie ma takiej tradycji. Odparłam, że w takim razie należy spróbować to zmienić. Odpowiedź brzmiała: «Nie wiemy, kogo chcą poprosić o wygłoszenie przemówienia». Wówczas powiedziałam, że to mnie poprosili. Rektor odparła, że o tym pomyśli. Ostatecznie wyraziła zgodę”.

„Entuzjazm moich przyjaciół związany z zapowiedzią mojego wystąpienia niepokoił mnie, bo nie miałam zielonego pojęcia, co mogę powiedzieć na podsumowanie naszych burzliwych czterech lat na Wellesley i jednocześnie rozpoczęcie naszej nieznanej przyszłości”. Przedstawiając mówczynię, rektor Adams mówiła: „Nie było żadnych dyskusji, gdy się upewniłam, kto ma być ich rzecznikiem: pani Hillary Rodham (nazwisko panieńskie – przyp. red.). Studentka ostatniego roku, studiująca nauki polityczne i kandydatka do uzyskania tytułu magistra z wyróżnieniem”.

Przedmówcą Rodham był republikański senator Edward W. Brooke z Massachusetts. Gdy przyszła kolej na przyszłą panią Clinton, wybrała fragment z przygotowanego wcześniej przemówienia, by odpowiedzieć senatorowi: „Nie pełnimy jeszcze stanowisk przywódczych ani nie jesteśmy u władzy, ale stoi przed nami konieczność wyrażania krytyki i konstruktywnych protestów, a ja chciałabym odnieść się krótko do niektórych kwestii poruszonych przez senatora Brooke’a. To będzie krótkie, bo mam małe przemówienie do wygłoszenia.

Co to ma znaczyć, gdy słyszymy, że 13,3 proc. mieszkańców naszego kraju żyje poniżej poziomu ubóstwa? To są tylko wskaźniki. A nas nie interesuje rekonstrukcja społeczna, lecz ludzka rekonstrukcja. Jak możemy rozmawiać o wskaźnikach i trendach? W naszych analizach nie zgubiliśmy złożoności problemu, ale może umieściliśmy go w bardziej ludzkiej i nawet w bardziej postępowej perspektywie”.

Przemówienie Clinton przedrukował na swoich łamach magazyn „Life”, czyniąc z niego coś w rodzaju głosu całego pokolenia.

Jeśli Hillary Clinton zostanie prezydentem USA, będzie to dalszy ciąg „gates” i „ghazis”?

Nie prowadziła samochodu od prawie 20 lat. To zapewne wynik ciągłego życia pod ochroną agentów Secret Service. Na taki styl życia skarżył się prezydent Obama, podobnie jak George W. Bush. W ubiegłym roku Clinton mówiła przedstawicielom National Automobile Dealers Association: „Tak naprawdę to ostatni raz prowadziłam samochód w 1996 roku”.

Wypada więc ponownie przypomnieć, że Clinton jest osobą publiczną od bardzo długiego czasu. Chyba żaden z obecnych kandydatów na prezydenta nie ma za sobą takiego doświadczenia w życiu publicznym. Jej krytycy utrzymują, że właśnie brak samochodu jest jedną z wielu oznak (obok komentarza, że opuszczając Biały Dom Clintonowie byli bankrutami) potwierdzających, że nie ma kontaktu ze zwykłym wyborcą. Podczas kampanii będzie zatem dla niej dużym wyzwaniem nawiązanie porozumienia z elektoratem.

Hillary Clinton podczas przesłuchań w sprawie ataku na ambasadę USA w Bengazi w Libii, w 2008 roku fot.Michael Reynolds/EPA

Hillary Clinton podczas przesłuchań w sprawie ataku na ambasadę USA w Bengazi w Libii, w 2008 roku fot.Michael Reynolds/EPA

Jej oddanie sprawom kobiet i dziewcząt sięga daleko w przeszłość. Mówienie o tzw. sprawach kobiecych w dzisiejszych czasach może wydawać się bardzo modne, jednak Clinton pracuje nad tymi zagadnieniami praktycznie całe swoje dorosłe życie. Pasję tę być może podsycało trudne dzieciństwo jej matki. Jeszcze w liceum Clinton zgłosiła się na ochotnika do swojej kościelnej grupy, która opiekowała się dziećmi cudzoziemskich robotników rolnych. To był pierwszy punkt w jej życiorysie, po którym następują kolejne działania na rzecz poprawy życia kobiet i dzieci.

Oto wyjątek z jej biografii z National First Ladies’ Library and Historic Site: „Na drugim roku prawa Hillary Clinton zgłosiła się do Yale’s Child Center, gdzie poznawała nowe badania nad rozwojem dziecka we wczesnym dzieciństwie, a także pracowała w New Haven Hospital, gdzie prowadziła sprawy przemocy wobec dzieci oraz świadczyła usługi prawne dla ubogich. Po ukończeniu szkoły prawniczej była zatrudniona jako prawnik w Children’s Defense Fund w Cambridge w Massachusetts”.

W Arkansas była założycielką organizacji Arkansas Advocates for Children and Families. To była jej aktywność, zanim jeszcze została pierwszą damą i sekretarz stanu, kiedy również niestrudzenie promowała sprawy kobiet i dobro dzieci.

W „Living History” Clinton wspomina o tym, jak jej matka została porzucona przez babcię: „Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak w tym samotnym życiu moja matka wyrosła na kochającą i pełną zdrowego rozsądku kobietę”.

Była ofiarą kontrowersji i skandali. Pewnie to powszechnie wiadome, ale wydaje się, że całe swoje życie na świeczniku Clinton spędziła walcząc ze skandalami. W komentarzu z 1992 r. o „pieczeniu ciasteczek” mówi: „Mogłam zostać w domu i piec ciasteczka i robić herbatki, ale zdecydowałam się pracować w swoim zawodzie”. Tak więc czekało ją Whitewater, Travelgate i teorie spiskowe o samobójstwie Vince’a Fostera.

Podczas konferencji prasowej w 1994 r. pytano ją o szereg kontrowersji związanych z jej osobą. Już wtedy reporterzy zadawali pytania na ten temat przez godzinę i gdyby im nie przerwano, to mogliby jeszcze długo kontynuować. Potem nastąpiło Benghazi, a obecnie Servergate. Clinton niegdyś zrzucała winę za swój (i męża) problem ze skandalami na „spisek skrajnej prawicy”.

Jedno  jest pewne. Clinton musi być przygotowana na kampanię wyborczą, a może i prezydenturę wypełnioną kolejnymi „gates” i „ghazis”, ponieważ te przymiotniki towarzyszą jej nieprzerwanie od 25 lat. Tylko czy na to gotowe jest także amerykańskie społeczeństwo?

Andrzej Kazimierczak, na podst. NPR

Hillary Clinton podczas kampanii w 2008 roku fot.Larry W. Smith/EPA

Hillary Clinton podczas kampanii w 2008 roku fot.Larry W. Smith/EPA

Categories: Polityka, Sylwetka, Wybory 2016

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*