Anna Przybylska nie żyje. W wieku 36 lat przegrała walkę z rakiem

W wieku 36 lat zmarła Anna Przybylska. O śmierci popularnej aktorki poinformowano w niedzielę na jej oficjalnej stronie internetowej. Przybylska od ponad roku walczyła z rakiem trzustki.

Anna Przybylska zmarła w wieku 36 lat fot. Wikipedia/Foksal

Anna Przybylska zmarła w wieku 36 lat fot. Wikipedia/Foksal

„Z trudnym do wyrażenia bólem w sercu pragnę zawiadomić, że w dniu 5 października 2014 roku po ciężkiej walce z chorobą zmarła Anna Przybylska. Odeszła w spokoju, w gronie najukochańszej rodziny. W imieniu rodziny i najbliższych proszę wszystkich o zrozumienie i uszanowanie prywatności tych, dla których od dziś tak wiele się zmieniło…” – napisano na stronie internetowej aktorki.

Przybylska zadebiutowała w kinie w 1997 w filmie „Ciemna strona Wenus”. Popularność przyniosły jej telewizyjne seriale. Sympatię widzów zyskała w 1998 dzięki roli Marylki w serialu TVP2 „Złotopolscy”. W 2001 zagrała również w filmie Bogusława Lindy Sezon na leszcza, w którym wcieliła się w rolę „Laski”.

W 2013 roku u aktorki zdiagnozowano nowotwór trzustki.

Anna Przybylska pozostawiła troje dzieci: córkę Oliwię oraz dwóch synów Szymona i Jana. Od kilku lat pozostawała w związku z piłkarzem Jarosławem Bieniukiem.

(mp)

 

O śmierci aktorki na oficjalnej stronie aktorki poinformowała jej menedżerka fot. Aniaprzybylska.com

O śmierci aktorki na oficjalnej stronie aktorki poinformowała jej menedżerka fot. Aniaprzybylska.com

Informacja o śmierci aktorki poruszyła wiele osób, które znały Annę i Przybylską i pracowały z nią w przeszłości.

Przyjaciółka Anny Przybylskiej: to była zupełnie wyjątkowa osoba

Anna Wróblewska, rzeczniczka Festiwalu Filmowego w Gdyni, o Annie Przybylskiej, swojej przyjaciółce, która zmarła w niedzielę w w wieku 35 lat:

„To była zupełnie wyjątkowa osoba. Jedyna kobieta, jaką znałam, która umiała łączyć pracę i dobrze rozwijająca się karierę zawodową z życiem rodzinnym. Nigdy, nawet przez moment nie miała w sobie żadnej gwiazdorskiej pozy, czy jakiegoś zadufania w sobie. To była zawsze Ania – dobra matka, żona i przyjaciółka. Te wartości rodzinne, osobiste, były dla niej ważniejsze niż kariera i tani poklask.

Blichtr świata filmowego w ogóle na nią nie wpływał. Traktowała swoja karierę w sposób naturalny, a blask ją otaczający przyjmowała z bardzo dużym dystansem i poczuciem humoru. Miała ogromny dystans wobec siebie.

Robiła swoje, wracała z pracy do domu i żyła normalnie, spełniała się w życiu rodzinnym. Nic, nawet największe sukcesy, nie było w stanie jej popsuć. Dla niej najważniejsze były: miłość, przyjaźń, rodzina, dzieci. I była dokładnie taka sama dwa lata temu jak dziesięć lat temu”.(PAP)

Cezary Pazura: to dla nas osobista tragedia

„To dla nas osobista tragedia, bo przyjaźniliśmy się nie tylko my dwoje, ale także nasze rodziny. Znam jej męża, dzieciaki. Ania zawsze pozostanie w naszych sercach jako osoba promienna. To słowo do niej pasuje. Promieniowała dobrem całą swoją osobą. Zawsze wnosiła uśmiech i zarażała tym innych. Zawsze była w świetnym humorze. Pracowałem z nią przy różnych filmach i w różnych okolicznościach, mieliśmy niekiedy ciężkie dni, ciężkie sceny. Ale ona miała w sobie coś z przewodnika grupy, coś charyzmatycznego, narzucała tempo. Miała talent – dar od Boga. Nie nauczyła się grać w szkole, nikt jej tego nie uczył, bo stała się aktorką niejako przez przypadek.

Zawsze grała postaci sympatyczne, takie dziewczyny, w których każdy facet chciałby się zakochać. Ten wizerunek – osoby obdarzonej niezwykłym wdziękiem, promieniującej ciepłem i życzliwością – wszyscy zapamiętamy. Miałem szczęście obserwować najpiękniejszy moment w jej życiu, kiedy zakochała się w przyszłym mężu, Jarku Bieniuku. Byłem świadkiem, jak ta miłość rozkwitała. Pamiętam, że myślałem wtedy: +jaki to musi być szczęśliwy facet, że ma taką cudowną dziewczyną+. Trzymałem za nich kciuki, cieszyłem się patrząc na ich życie, miłość, trójkę dzieciaków.

Graliśmy w różnych filmach. W +Karierze Nikosia Dyzmy+ byliśmy parą, ja odbiłem Anię ministrowi rolnictwa, a parę lat później, w +Złotym środku+ zagrałem jej ojca. Każdy, kto pracował z Anną Przybylską powie to samo – jak szedł do roboty, gdzie miał ją spotkać, to wiedział, że będzie miał fajny dzień. Bo będzie wesoło, miło. Była tak pełna życia, miała taki temperament, że ta radość, ten entuzjazm udzielał się innym. Taką ją chcę zapamiętać”. (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Kultura

Comments

  1. Andrzej
    Andrzej 5 października, 2014, 15:00

    wyrazy współczucia Rodzinie wielka Tragedia

    Reply this comment
  2. Zbigniew
    Zbigniew 6 października, 2014, 12:09

    szukam informacji na temat Oszusta Wlodzimierz Bielski z Schaumburg – zapraszam na wlodzimierzbielski.org

    Reply this comment
  3. 2324
    2324 6 października, 2014, 12:11

    Mnie prezes psychiatrów wyciągał z łóżka przez 5 lat. Musiałem studia przerwać. I tak mi zniszył zrowie, że po 15 latach nie mogę pracować. Musiałem go podać do sądu. A poszedłem tylko opijać zdaną sesję. Sądzę się już 4 lata. Ostatnio prezes uciekł z sądu mając nadzieję, że go już nie dopadnę. I to jest prezes, a te profesorki teraz będą sobie dyskutować…. barany!!!!

    A biegła sądowa umawia się na portalach na randki i nabija się z pacjentów!!!! I to jest wasza #%&^@!#%^# wyższa edukacja w tym kraju!!!!!! $#%!@^$&#@!#$ buraki!!!!!!!!

    Chociaż podobno, leczyła się w Szwajcarii. Ale… już mniejsza z tym.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*