„Bal się skończył” – b. szef ECLAC o sytuacji gospodarczej Ameryki Łacińskiej

Enrique Iglesias fot.Mario Guzmna/EPA

Enrique Iglesias fot.Mario Guzmna/EPA

„Bal się skończył” – powiedział o sytuacji gospodarczej Ameryki Łacińskiej Enrique Iglesias, były sekretarz generalny ECLAC, wypowiadając się w rozmowach z dziennikarzami na temat skutków załamania się cen surowców oraz afer korupcyjnych na kontynencie.

Niewiele pozostało z dobrodziejstw niegdyś „złotych cen” surowców i kraje regionu przedstawiają dziś dość ponurą panoramę, zważywszy ponadto na niestabilność rynku chińskiego, perspektywę wzrostu oprocentowania kredytów w USA i słabość lokalnych walut wobec dolara – ocenia były szef Komisji Gospodarczej ONZ ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów (ECLAC) oraz Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju (IADB).

ECLAC przewiduje stopę rozwoju gospodarczego w regionie na poziomie zaledwie pół procent oraz spadek PKB w Wenezueli rzędu aż 5,5 proc, a w Brazylii – 1,5. Pociągną one za sobą w dół większość krajów regionu. W skali całej gospodarki latynoamerykańskiej spadek gospodarczy w 2015 roku wyniesie, według tych przewidywań, 0,4 proc.

Podczas gdy organizacje międzynarodowe ostrzegają przed nieuchronnym ryzykiem kryzysu humanitarnego w Wenezueli, kraju, którego gospodarkę pociągnął w dół spadek cen ropy naftowej, Brazylia co dzień przeżywa skutki gigantycznego skandalu korupcyjnego w Petrobrasie i innych przedsiębiorstwach publicznych.

Miarą politycznych następstw afer, które kosztowały brazylijski koncern naftowy ok. 2 miliardów dolarów, jest ogólna dezaprobata dla rządów prezydent Dilmy Rousseff. Pozytywną opinię o jej rządach podzielało na początku miesiąca zaledwie 8 proc. Brazylijczyków, podczas gdy jej poprzednik z ramienia tej samej Partii Pracujących, Luiz Inacio Lula da Sliva, jeszcze pod koniec drugiej kadencji miał rekordowe poparcie – tylko 28 proc. Brazylijczyków negatywnie oceniało jego prezydenturę.

Prezydent ten, który realizował nowatorski w skali całego regionu program „inwestowania w najuboższych” i wyprowadził ze strefy ubóstwa 40 milionów Brazylijczyków, miał dość determinacji, aby już na początku swej prezydentury usunąć ze stanowisk przyłapanych na łapownictwie ministrów, którzy wywodzili się z kierownictwa jego własnej partii.

Nieco lepiej przedstawia się chilijski kontekst gospodarczy, jednak centrolewicowa prezydent, socjalistka Michelle Bachelet również przeżywa kryzys popularności. Pozytywnie ocenia ją tylko 26 proc. rodaków, podczas gdy 70 proc. – przeciwnie.

Jedną z dobrze prezentujących się latynoamerykańskich gospodarek jest boliwijska pod rządami pierwszego prezydenta wywodzącego się z indiańskiej, autochtonicznej ludności – Evo Moralesa. Nie musi on martwić się o jej przyszłość. ECLAC przewiduje dla Boliwii w tym roku wzrost rzędu 4,5 proc.

W Ekwadorze „autorytatywny prezydent” Rafael Correa zmaga się z coraz silniejszą opozycją. Jego ambitne plany dotyczące dalszego rozwijania gospodarki za cenę podniesienia podatków spotykały się z protestami rdzennej ludności indiańskiej, która zapowiedziała wielkie demonstracje w stolicy, Quito, 13 sierpnia.

W ubogim Hondurasie, który kojarzy się ostatnio z masową nielegalną emigracją głodową dzieci do Stanów Zjednoczonych, rząd prezydenta Juana Orlando Hernandeza zgodził się na „dialog ogólnonarodowy bez stawiania wstępnych warunków”. Podjął tę decyzje po tym, gdy w kraju powstał nowy ruch polityczny Oburzona Opozycja, który od maja tego roku organizuje marsze uliczne przeciwko bezkarności skorumpowanych ministrów i urzędników państwowych.

Tymczasem Nikaragua przeżywa okres niezagrożonej – według oceny ECLAC – prosperity gospodarczej.

Problem powiązań korupcyjnych między urzędnikami a kartelami narkotykowymi podkopał popularność prezydenta Meksyku Enrique Peny Nieto na równi ze spadkiem cen ropy naftowej.

Tę skomplikowaną panoramę uzupełnia „latynoamerykańska Grecja”, jak ostatnio media w regionie nazywają Portoryko, z tą różnicą – jak pisze hiszpańska agencja EFE – że problemy ekonomiczne tego państwa stowarzyszonego z USA nie wydają się martwić nikogo.

Rząd w San Juan zapowiedział w tych dniach, że korporacje publiczne Portoryko nie będą w stanie zapłacić pierwszej transzy swego długu, wynoszącej 73 miliardy dolarów. (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Gospodarka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*