Weź się za siebie! Już dzisiaj. Teraz!

Weź się za siebie! Już dzisiaj. Teraz!

Przemysł fitness zasypuje nas każdego dnia zdjęciami sylwetek „przed” i ,,po”, a także reklamami suplementów umożliwiających spektakularne metamorfozy. Tylko wątpliwe, czy te historie są prawdziwe, czy to może tylko photoshop. Jeśli bez powodzenia próbujesz schudnąć i odzyskać zdrowie, nie trać nadziei. Specjalista od fitness Joel Likondjo pomógł już wielu osobom, również Helenie z Chicago. Dzięki niemu pokonała otyłość. Jej historia jest inspiracją i motywacją do działania.

Nazywam się Helena i od dawna zmagam się z nadwagą. Mieszkam w Chicago i jestem 63-letnią dumną matką Joanny, teściową Andrzeja i babcią dwóch uroczych wnuków, Jacqueline i Joshua. Zawodowo od 15 lat jestem bankowcem i zajmuję stanowisko kierownicze w swojej obecnej pracy. Na co dzień z powodzeniem zarządzam podległym mi personelem, ale zarządzanie swoim życiem nie zawsze przychodziło mi z taką samą łatwością.

Przez ostatnich dziesięć lat walczyłam z otyłością, po tym jak nieostrożnie pozwoliłam sobie przytyć do 200 funtów (91 kg), myśląc, że mogę to zrzucić, kiedy tylko zechcę, bo przecież mam dostęp do różnych diet, specyfików i programów treningowych. Niestety kolejne wydarzenia życiowe coraz bardziej pogrążały mnie w otyłości.

 

Helena „przed”

Po pierwsze, rzuciłam palenie i… zaczęłam więcej jeść. Potem złamałam kostkę, co unieruchomiło mnie na jakiś czas, ale z jedzeniem dalej sobie folgowałam. Następnie rozwiodłam się, a na „pocieszenie” – jadłam. Na dodatek straciłam pracę i stałam się emocjonalnym pochłaniaczem. Jeśli czuliście kiedyś, jakby sufit walił się na głowę, to wiecie, o czym mówię. Być może też zjadaliście swoje smutki?

Chociaż starałam się patrzeć optymistycznie i pozytywnie na życie, to niestety nic się nie zmieniało na lepsze. Dorobiłam się natomiast neuropatii w rękach i stopach. Testy laboratoryjne nic nie wykazywały, a lekarz jako przyczynę moich dolegliwości zawsze wskazywał wiek i nadwagę.

Pewnego dnia miałam już tego serdecznie dość! Zmęczyło mnie słuchanie wciąż tego samego u lekarza i bycie w beznadziejnej sytuacji. Postanowiłam wziąć życie w swoje ręce. Postanowiłam wziąć się za siebie i na poważnie rozpocząć odchudzanie. Musiałam zawalczyć o siebie i swoje zdrowie. I nie tylko dla siebie, ale i dla mojej córki i kochanych wnuków.

Dwa lata temu rozpoczęłam swoją podróż w zdrowym stylu życia. Jadłam zdrowo (tak myślałam wtedy), ćwiczyłam, co najmniej cztery lub nawet sześć razy w tygodniu. Byłam przekonana, że postępuję słusznie. Cóż, czułam się świetnie, byłam jak nakręcona i nawet straciłam kilka kilogramów. Ale, o czym jeszcze wówczas nie wiedziałam, nie straciłam ani grama ze swojej dobrze zmagazynowanej tkanki tłuszczowej. A co gorsza, w ciągu kilku następnych miesięcy wskazówka na wadze wróciła do punktu wyjścia, a ja sfrustrowana zastanawiałam się, co robiłam źle. Zapewne znasz ten stan, gdy po początkowej euforii, przychodzi rozczarowanie i zmęczenie, które tłumaczysz w wygodny dla siebie sposób, że to po prostu nie dla ciebie.

Właśnie tak było ze mną, do chwili, aż dowiedziałam się o osobie, która miała mi naprawdę pomóc w moich zmaganiach. Nie byłam zbyt entuzjastycznie nastawiona i gdyby nie to, że otrzymałam rekomendację od zaufanej osoby z mojej rodziny, która dzięki takiej współpracy straciła 55 funtów (25kg), to pewnie nie podjęłabym tematu. Nic tak nie boli, jak kolejna próba zakończona porażką, a ja nie miałam już ochoty na więcej…

Ostatecznie podjęłam wyzwanie. Mój nowy trener Joel Likondjo, z którym pracowałam online, przekazywał mi informacje zupełnie inne, a nawet sprzeczne z tym, co nieustannie wmawiają nam media. Do tego chciał, abym jadła więcej, trenowała mniej i swój trening chciał prowadzić online zdalnie z…Polski! Po prostu wariat.

Do dnia dzisiejszego nie wiem, dlaczego mu zaufałam. Może to ta wiedza, może pasja i kilkunastoletnie doświadczenie, a może wszystko naraz? A może czułam, że spotkałam kogoś, kto naprawdę chciał się zaangażować w to, by mi pomóc.

Trening online rozpoczęłam, gdy byłam zawiedziona dotychczasowymi wynikami tak zwanego „programu zdrowego stylu życia”, który prowadziłam. Kiedy to nie tylko nie robiłam dalszych postępów, ale również zaczęłam odzyskiwać z trudem zrzucone kilogramy. Mimo, że jadłam zdrową żywność, piłam koktajle proteinowe i robiłam tonę treningów, to moja waga szybowała w górę nawet o kilka uncji dziennie.

Kiedy rozpoczęłam moją współpracę z Trenujzglowa.pl, byłam w stu procentach zdecydowana zrobić wszystko, co w mojej mocy, by zrealizować plan, który dla mnie sporządził mój osobisty trener. Wspólnie wyznaczyliśmy dla mnie realistyczny cel i skupiłam się na stopniowym osiąganiu go. Nie oszukiwałam, bo oszukiwałabym samą siebie. Miałam pełne zaufanie do wiedzy Joela, On całą swoją koncepcję opisuje obszernie na swoim blogu Trenujzglowa.pl, popierając swoje podejście niezależnymi badaniami.

Dzięki zaangażowaniu i konsekwencji udało mi się nie tylko osiągnąć obrany cel, ale przy tym jeść to, co lubię, czuć się wspaniale, trenować znacznie mniej i nie wydawać mnóstwa pieniędzy na zbędne suplementy diety. Jestem również pozytywnie zaskoczona, jak proste okazało się śledzenie kalorii. Bez problemu byłam w stanie to robić, pomimo mojego mocno napiętego harmonogramu. Po prostu nauczyłam się, jak trenować z głową. Doceniać małe rzeczy, jak tracony tygodniowo funt, co w miesiąc daje już w sumie 4 funty! To jest magia kumulacji. Wyniki sami oceńcie na zdjęciach.

Zrozumiałam, jak wiele do tej pory popełniałam błędów, nauczyłam się zupełnie nowego podejścia do sposobu odżywiania i aktywności fizycznej. Cała dieta, którą stosowałam w oparciu o wytyczne Joela, była dostosowana do mnie. Uwzględniała mój styl życia i ograniczenia związane z pracą zawodową. Co najważniejsze, to nie ja musiałam dostosowywać się do określonego reżimu żywieniowego rozpisanego na konkretne posiłki i godziny, ale wręcz odwrotnie. I co więcej, wcale nie potrzebuję szczegółowych jadłospisów, by komponować swoje dietetyczne posiłki. Dzięki temu, sama umiem korygować swoją dietę, gdyż Joel przekazał mi wiedzę, jak to robić.

Helena „po”

Korzystając z okazji – Joel, z całą moją wdzięcznością, dziękuję Ci z całego serca za pomoc w osiągnięciu celu, który starałam się osiągnąć przez ostatnie 10 lat. Dziękuję za podzielenie się swoją wiedzą, umiejętnościami i talentem. Naprawdę nie mogłabym tego zrobić bez Ciebie! Nie mogę Ci wystarczająco podziękować za to niesamowite zwycięstwo. Dlatego postanowiłam powiedzieć o Tobie światu, bo jesteś najlepszy z najlepszych! Mam szczęście, że mam Cię wirtualnie u boku, dzięki Twojemu treningowi online! Dziękuję jeszcze raz! Bez Ciebie mój sukces nie byłby możliwy.

Mam nadzieję, że namówię Joela do napisania jakiegoś artykułu w „Dzienniku Związkowym”. Poniżej znajdziesz Drogi Czytelniku parę słów o Joelu i gdzie przeczytać o jego pracy.

A ja dziś mogę z dumą powiedzieć, że wiek to tylko liczba! Jako 63-letnia kobieta osiągnąłem niesamowite rezultaty w zaledwie 8 miesięcy. Jestem szczuplejsza o 10 rozmiarów, ważę 140 funtów (63,5 kg) i mam wreszcie talię. Nic dziwnego, że mój wnuk chce, żeby jego przyjaciele spotykali jego „fit babcię” na lodowisku.

Joel Likondjo, trener personalny związany jest z branżą fitness od ponad 20 lat. Sam nauczył się dyscypliny, wytrwałości, a przede wszystkim poznał swój organizm, dzięki temu dziś posiada doświadczenie, którym dzieli się podczas treningów personalnych, jak i porad online. Pomaga ludziom w pokonywaniu przeszkód stojących im na drodze ku lepszemu życiu. Więcej na blogu Joela: trenujzglowa.pl
Jeśli chcesz zmienić siebie i swoje życie, zapisz się na bezpłatne konsultacje bez zobowiązań, skontaktuj się już dziś. Porozmawiaj i sprawdź, czy trening online jest dla Ciebie odpowiedni. Telefon: +48 795 798 212 lub e-mail: joel@trenujzglowa.pl

Helena M.

Categories: fitness

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*