Nowojorski szok

Ameryka od środka

Dyskusja o amerykańskim systemie opieki zdrowotnej, która przez wiele miesięcy dominowała w mediach, znacznie ucichła po zatwierdzeniu reform proponowanych przez Biały Dom. Po ubiegłorocznych wyborach wróciła na pierwsze strony gazet z chwilą, gdy republikańska opozycja zaczęła nawoływać do “demontażu” tzw. Obamacare. Okazuje się jednak, że jest to miecz obosieczny.

 

W stanie Nowy Jork odbyły się właśnie wybory uzupełniające do Kongresu w dystrykcie całkowicie zdominowanym przez konserwatystów. Wygrała je demokratka Kathy Hochul, co jest pod wieloma względami politycznym szokiem. Swój sukces, jak twierdzą analitycy, zawdzięcza przede wszystkim totalnej i nieustannej krytyce proponowanej przez republikańskich prawodawców prywatyzacji systemu Medicare. Okazuje się, że pomysł takiej prywatyzacji jest zbyt radykalny nawet dla ludzi, którzy normalnie sympatyzują z prawicą. I o ile wszyscy zgodni są co do tego, że programy socjalne Medicare, Medicaid i Social Security wymagają poważnych reform, Ameryka po prostu nie zgadza się na eliminację lub dramatyczną redukcję tychże programów.

 

Politycy, w tym również ci najbardziej wpływowi, zaczynają rozumieć, że wyborcy nie chcą ani radykalnie lewicowych, ani też radykalnie prawicowych pomysłów na zmianę systemu opieki socjalnej. Chcieliby natomiast rozsądnych i fiskalnie uzasadnionych decyzji, które w dominującej obecnie atmosferze polaryzacji politycznej zdają się być nieosiągalne.

 

Szef do spraw budżetowych w Izbie Reprezentantów, Paul Ryan, który jest autorem propozycji o zmianie Medicare w system oparty o emisję “prywatnych kuponów”, na wynik wyborów w stanie Nowy Jork zareagował kontratakiem w serwisie YouTube, w którym bronił swojego pomysłu, sugerując, że jest to jedyna metoda wyciągnięcia Ameryki z zadłużenia. Myli się. Są również inne, równie skuteczne metody, np. dramatyczna redukcja wydatków na zbrojenia oraz zakończenie dwóch niezwykle kosztownych wojen. Ale nawet gdyby innych metod nie było, prywatyzacja Medicare nie jest ani jedynym, ani też najlepszym rozwiązaniem. Jest to system na tyle zakorzeniony w świadomości wszystkich Amerykanów, że wymaga reform centrystycznych, dobrze przemyślanych i zapewniających dalsze istnienie “siatki bezpieczeństwa” dla ludzi w wieku emerytalnym.

 

Niemal śmieszne jest to, że nawet politycy argumentujący na rzecz prywatyzacji lub likwidacji Medicare wpadają często w retoryczne sidła. Poseł Rob Woodall ze stanu Georgia uczestniczył niedawno w dyskusji z demokratyczną aktywistką, która zapytała go, co ma zrobić z chwilą, gdy przejdzie na emeryturę, a jej pracodawca nie zaoferuje dla emerytów opieki zdrowotnej. Woodall niemal z niej drwił, pytając ją o to, dlaczego zamiast szukać pomocy od rządu sama sobie nie pomoże. Gdy jednak w trakcie tej samej dyskusji ktoś zapytał go, dlaczego korzysta z ubezpieczenia przysługującego członkom Kongresu, odparł z rozbrajającą szczerością: “Bo to jest za darmo”.

 

Problem w tym, że to wcale nie jest za darmo, lecz za pieniądze nas wszystkich, podatników. Podobnie Medicare nie jest za darmo, lecz fundowany musi być przez pieniądze odejmowane od naszych płac. Jeśli ktoś myśli na serio, że można korzystać z “darmowego” systemu ubezpieczeń w Kongresie, a jednocześnie walczyć o likwidację “darmowego” Medicare, jest politycznym samobójcą. Przekonała się o tym boleśnie przeciwniczka pani Hochul w nowojorskich wyborach, Jane Corwin.

 

Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*