Obrońca Everarda Olmosa, domniemanego zabójcy Jakuba Marchewki, w środę, 26 lutego na przesłuchaniu w sądzie powiatu Cook wnioskował o uwzględnienie podczas procesu przeszłości kryminalnej ofiary. Prywatny adwokat Steven Goldman zapowiadał wniosek, znany jako „Lynch motion”, już wiosną ubiegłego roku, lecz po licznych odroczeniach i nieobecnościach dopiero teraz przedstawił swoje argumenty podczas przesłuchania, które przypominało minirozprawę.
Sędzia Steven Watkins poprosił strony, aby zajęły miejsca w ławach. Everardo Olmos, bez kajdanek, z brodą, w beżowym więziennym uniformie i białych sportowych butach, ze spokojem i bez żadnego wyrazu zajął miejsce obok swojego adwokata. Goldman, w eleganckim szarym garniturze, spokojnym, lecz pewnym głosem zaczął wyjaśniać podstawy swojego wniosku.
Przypomniał, że zgodnie z decyzją Sądu Najwyższego Illinois w sprawie People v. Lynch (1984 r. – red.) oskarżony, który powołuje się na samoobronę w procesie o morderstwo, ma prawo przedstawić dowody na „agresywny i gwałtowny charakter ofiary”, nawet jeśli oskarżony nie był świadomy tych cech, gdy doszło do zabójstwa. Dlatego, jego zdaniem, w przypadku jego klienta może mieć znaczenie fakt, że Jakub Marchewka miał na koncie sprawę o pobicie taksówkarza z 2015 r., w której przyznał się do winy i otrzymał nadzór kuratora.
Goldman zapewniał, że nagrania wideo udowodnią, że Marchewka rzucił się na jego klienta, a podczas bójki w którymś momencie siedział na nim i okładał go, i dlatego jego klient był zmuszony do użycia broni. Przypomniał też, że według raportu lekarza medycyny sądowej, Marchewka miał w systemie kokainę oraz 1,05 promila alkoholu, co potęgowało jego „bojowość i agresję”.
W odpowiedzi asystentka prokuratora stanowego Meredith Rudolfi przekonywała, że „Lynch motion” nie ma zastosowania, a przeszłość kryminalna ofiary nie ma znaczenia, ponieważ to oskarżony był agresorem, co mają jasno potwierdzić nagrania z kamer monitoringu. Podkreślała, że Olmos zachowywał się nieracjonalnie, a Marchewka kilkakrotnie oddalał się od niego, a mimo to ten podążał za nim. W którymś momencie miał odsłonić torebkę nerkę, w której miał broń. Oprócz oddania strzału uderzył oskarżonego bronią, co po raz kolejny ma świadczyć, że „wyraźnie był agresorem”.
Sędzia orzekł ostatecznie, że swoją decyzję o uwzględnieniu przeszłości kryminalnej Marchewki ogłosi na następnym przesłuchaniu w kwietniu. Jeżeli sędzia dopuści podczas rozprawy dowody z przeszłości kryminalnej Marchewki, może to wpłynąć na łagodniejsze spojrzenie ławy przysięgłych na oskarżonego.
Środowe przesłuchanie było rzadką możliwością wglądu w linię oskarżenia i linię obrony stron w sprawie o zabójstwo Jakuba Marchewki. Przesłuchania prowadzące do rozprawy zazwyczaj trwają tylko kilka minut i kończą się ustalaniem terminu kolejnych. Szczegółowe wersje wydarzeń i omawianie dowodów odbywa się dopiero podczas rozprawy.
Przypomnijmy, że 28-letni dziś Everardo Olmos nie przyznaje się do winy w sprawie zabójstwa polskiego imigranta Jakuba Marchewki. W tej sprawie oskarżony jest o morderstwo pierwszego stopnia. Od chwili aresztowania w maju 2021 r. przebywa w areszcie powiatu Cook (Cook County Jail) przy 26. Street i California. Tuż po aresztowaniu sąd odmówił mu możliwości wyjścia za kaucją, uzasadniając to między innymi faktem, że ma on przeszłość kryminalną. W chwili zabójstwa Marchewki Olmos nie pracował. Nie jest jasne, skąd bezrobotny oskarżony ma fundusze na pokrycie kosztów obrony.
28-letni Jakub Marchewka został śmiertelnie postrzelony w Niedzielę Wielkanocną 4 kwietnia 2021 r. podczas bójki na parkingu przed sklepem w rejonie Addison i Irving Park na północnym zachodzie Chicago. Konflikt miał rozpocząć się od draśnięcia drzwi sąsiedniego samochodu podczas wychodzenia z auta. Do pierwszej konfrontacji między mężczyznami doszło w sklepie.
Gdy później Jakub Marchewka ze swoim ojcem odjeżdżał z parkingu, Olmos rzucił w stronę jego samochodu drobne monety, co sprowokowało dalszy atak. Marchewka miał zatrzymać samochód, wyjść i rzucić się na Olmosa. Podczas szarpaniny padły strzały. Ojciec nie opuszczał samochodu do chwili, gdy usłyszał strzały. W rozmowie z „Dziennikiem Związkowym” Marek Marchewka relacjonował, że syn umarł na jego rękach.
Podejrzanego aresztowano blisko siedem tygodni po zdarzeniu. Rozpoznał go świadek na podstawie jego tatuaży i nagrań z kamer monitoringu. W akcji aresztowania uczestniczyła specjalna regionalna jednostka ds. ścigania zbiegów oraz chicagowska policja. Olmos już wcześniej był znany policji – na koncie miał liczne aresztowania oraz wyroki skazujące, między innymi związane z bezprawnym posiadaniem i używaniem broni oraz narkotykami.
Zabójstwo Jakuba Marchewki wstrząsnęło chicagowską Polonią oraz mieszkańcami północno-zachodnich rejonów Chicago, niegdyś uważanych za bezpieczne. Przyjaciele Marchewki oraz społeczność polonijna zorganizowali kilka marszów wzywających do zaprzestania przemocy z bronią w Chicago i domagających się sprawiedliwości w sprawie śmierci Polaka.
Everardo Olmos po raz kolejny stanie przed sądem w kwietniu. Nie wyznaczono jeszcze daty jego procesu.
Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com