– Naszym bohaterem dzisiaj jest Jaś. Jest pięknym roześmianym sześciolatkiem. To niezwykły chłopiec. My tak walecznego podopiecznego jeszcze nie mieliśmy. Dla niego wszystkie możliwości leczenia w Polsce się skończyły. Jaś leczony jest w Rzymie. Mama stanęła na głowie i znalazła klinikę w Rzymie, która podjęła się leczenia. Chłopiec ma się coraz lepiej. Dla niego jest dochód z dzisiejszego balu, który jest szczególny, bo odbywa się 14 lutego w Dniu Zakochanych. Przed wejściem na salę jest puszka i piękne czerwone róże, które można w ten wieczór zakupić dla swojej partnerki, żony, czy przyjaciółki, a dochód z ich sprzedaży dodatkowo wesprze nasz dzisiejszy cel, jakim jest gromadzenie środków finansowych na pokrycie kosztów leczenia Jasia w rzymskiej klinice. Ja się zawsze bardzo cieszę na ten bal, bo to jest jedyny dzień w roku, kiedy my nie mamy koszulek, kiedy nie chodzimy z puszkami prosząc o pomoc. Kiedy możemy do was podejść, przytulić, uściskać, zatańczyć z wami, a nawet spróbować czegoś mocniejszego i podziękować, że jesteście cały rok aniołami, bo to wy wszyscy jesteście aniołami naszych dzieciaków, a więc z całego serca bardzo, ale to bardzo dziękujemy w imieniu wolontariuszy, a szczególnie w imieniu Jasia, że dzisiaj do nas dotarliście – powiedziała prezes fundacji Katarzyna Romanowska witając uczestników balu, prowadzonego przez Łukasza Dudkę.
Fundacja działa już 13 rok. Wolontariusze każdego roku przeprowadzają kilka dużych imprez charytatywnych. Najważniejszym wydarzeniem jest czerwcowa „Noc Świętojańska” w stadninie Pistakee Bay Stable w Round Lake, jesienna zbiórka radiowa, grudniowe „mikołajki” i anielski Bal Serduszkowy. W organizację charytatywnych imprez fundacji jest zaangażowana około 100 osobowa grupa wolontariuszy. Przez cały rok trwają zbiórki na różnego rodzaju imprezach polonijnych, występach teatralnych, jubileuszach, piknikach itp. Praktycznie w każdy weekend można spotkać wolontariuszy kwestującymi z puszkami fundacji. W tych akcjach bierze udział po kilkanaście osób, w zależności od zapotrzebowania. Puszki z logiem fundacji znajdują się w licznych polskich sklepach. Do tej pory z pomocy fundacji skorzystało blisko 60 małych dzieci.
– Dzisiaj to jest ten czas, kiedy możemy podziękować naszym sponsorom i wolontariuszom za ich czas, szczodrość i hojność. Mogą się tutaj dobrze zabawić, spędzić czas w miłym towarzystwie, również ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi. W gronie gości honorowych naszej imprezy byli między innymi: wicekonsul Renata Lalik-Gałan z mężem, prezes Legionu Młodych Polek Aleksandra Gołota, Chelie Orzech-Farrel, królowe Parady 3 Maja oraz liczna grupa pracowników Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej i wielu innych biznesów. Ta karnawałowa impreza obok aspektu charytatywnego ma także za cel, podziękowanie tym wszystkim, którzy kosztem prywatnego czasu poświęcają się w tej pracy – powiedział współgospodarz balu Sławomir Rachmaciej.
Po części oficjalnej rozpoczęła się zabawa taneczna, która w szampańskich nastrojach trwała do godziny 2 po północy. Oprawę muzyczną zapewnił DJ Seba oraz wokalistka Anna Małek i saksofonista Łukasz Jarosiński. Na parkiecie dominowała czerwień pięknych balowych kreacji pań. Była okazja do przejścia po czerwonym dywanie i zrobienie pamiątkowych zdjęć na ściance z logiem balu.
– To jest wspaniałe, że bardzo często zrozpaczeni rodzice, którzy nie widzą już żadnego ratunku spotykają na swojej drodze taką organizację, jak You Can Be My Angel. Anioły im pomagają. Dają nadzieję. Przywracają tym młodym chorym ludziom nadzieję na wyleczenie i uratowanie życia. To jest piękne. To mnie przyciąga do tej organizacji, którą w miarę moich możliwości staram się wspierać – powiedział Marcin Wojtulewicz, który był obecny na balu wraz z żoną Małgorzatą.
W gronie sponsorów, którzy od lat są z fundacją wspierając jej działania w pomaganiu dzieciom są Halina i Stanisław Urbaniakowie, właściciele delikatesów Montrose Deli, które nie tylko serwują wspaniałe przekąski, ale także przekazują czeki z pomocą finansową. W placówkach tej firmy znajdują się puszki, do których klienci sklepów mają okazję wrzucać swoje datki przez cały rok.
– Jest nam bardzo miło gościć na tym niebywałym wręcz balu walentynkowym, który został zorganizowany już po raz piąty. To piękna idea, którą od początku wspierają nasi przełożeni – powiedział Adam Kogut, menadżer sklepu Montrose Deli w Mount Prospect, który zawitał na bal z gronem koleżanek.
– Jestem na tych imprezach od początku i mam nadzieję uczestniczyć w wielu kolejnych wydarzeniach. Uważam, że skoro my mamy na tyle, że niczego nam nie brakuje, to powinniśmy wspierać tych bardziej potrzebujących, a przy okazji dobrze się zabawić w gronie znajomych i przyjaciół. Walentynki są znakomitym czasem do wzajemnego okazywania sobie uczuć przez partnerów, a zarazem okazją, żeby pomagać innym. Pomagam i chce pomagać, to jest piękne móc się podzielić tym, co dał nam los z tymi, którym tego szczęścia zabrakło, a takim jest zdrowie, szczególnie tych małych istotek, które zostały dotknięte rakiem. Jeżeli mamy okazję pomóc, to powinniśmy to wszyscy robić. Dobro wraca – powiedziała kolejna z uczestniczek pani Iwona.
Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP