Prezydent Andrzej Duda podkreślił w czwartek, że nigdy nie był na żadnym zaprzysiężeniu innego prezydenta. Nawet nigdy nie pomyślałem, by jechać na zaprzysiężenie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Uważam, że ta obecność tam jest po prostu niepotrzebna, ona niczego nie wniesie - powiedział.
"Nigdy nie byłem na żadnym zaprzysiężeniu innego prezydenta, poza moimi osobistymi zaprzysiężeniami, które miałem w naszym kraju, kiedy wygrałem wybory. To były w ogóle jedyne zaprzysiężenia w jakich kiedykolwiek uczestniczyłem" - powiedział Duda w telewizji internetowej "wPolsce24".
Podkreślił, że nie był na żadnym z dotychczasowych dwóch zaprzysiężeń amerykańskich prezydentów przypadających w czasie trwania jego własnej prezydentury. "Przecież w czasie mojej prezydenckiej służby zaprzysiężony został najpierw w swojej pierwszej kadencji prezydent Donald Trump, a potem prezydent Joe Biden. Za żadnym z tych dwóch razy nie byłem w Stanach Zjednoczonych na zaprzysiężeniu" - zauważył.
Jak dodał, nigdy nie były wysyłane przez władze USA żadne zaproszenia. "I o ile mi wiadomo, tym razem też żadne zaproszenie nie zostały wysłane. To są bzdury, które opowiada się w mediach" - dodał prezydent.
"To raz. Dwa: po co pojechać na zaprzysiężenie innego prezydenta? Kiedy, patrząc od strony pragmatycznej, wiem o tym, że to nie jest moment na to, by się spotykać z tym, który w tym zaprzysiężeniu uczestniczy, bo on jest zajęty tą niezwykle ważną, jedyną w swoim rodzaju chwilą w jego życiu. (...)Jeżeli chcę coś załatwić, to pojadę w momencie, kiedy ten człowiek zaprzysiężony będzie już normalnie pracować" - powiedział Duda.
Podkreślił, że dlatego nawet nigdy nie pomyślał, by jechać na zaprzysiężenie prezydenta USA. "Uważam, że ta obecność tam jest po prostu niepotrzebna, ona niczego nie wniesie, a już na pewno nie wniesie niczego merytorycznego do Polski, do polskiej polityki, nie przyniesie żadnego zysku dla Polski" - zaznaczył Duda
Pytany, czy jest plan zaproszenie Trumpa do Polski jeszcze w czasie trwania jego prezydentury, Duda odparł: "Już miałem wstępne rozmowy z prezydentem Donaldem Trumpem. (...) Ale w momencie, kiedy prezydent Donald Trump już obejmie swój urząd i że tak powiem okrzepnie, pewnie szybko, bo ma już doświadczenie prezydenckie, to będziemy konkretnie na ten temat rozmawiać" - zapewnił. (PAP)