Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 3 kwietnia 2025 03:16
Reklama KD Market

Czas wielkich zmian

Czas wielkich zmian

Autor: Adobe Stock

Powiedzieć, że po 20 stycznia br. świat nie będzie już taki jak dotychczas, to nic nie powiedzieć. W Ameryce uważają tak zarówno ci, którzy w listopadzie oddali głos na Donalda Trumpa, jak i ci, którzy na 47. prezydenta będą patrzeć niechętnym okiem. Zmian oczekuje cały świat. To, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, nie pozostaje w Stanach Zjednoczonych. A zmienność i niepewność zawsze napawają niepokojem. 

ReklamaUbezpieczenie zdrowotne dla seniorów Medicare

W przestrzeni medialnej nie brak ostrzeżeń, że największym ryzykiem dla świata byłoby literalne wypełnienie przez Trumpa obietnic wyborczych. Prezydent USA posiada znaczący wpływ na handel międzynarodowy, rynki finansowe i dynamikę geopolityczną. Decyzje Trumpa w nadchodzących latach mogą doprowadzić do zmian w polityce handlowej i strategiach gospodarczych, wpływając na łańcuchy dostaw i stabilność rynku.

W najbliższych miesiącach dowiemy się jak dalece retoryka Trumpa jako prezydenta elekta będzie odbiegać od rzeczywistości, gdy po raz drugi zamieszka w Białym Domu. Dotyczy to wszystkich aspektów życia społecznego, politycznego i gospodarczego. W polityce wewnętrznej mamy m.in. zapowiedź masowych deportacji imigrantów, obietnice szczuplejszego państwa czy rolę, jaką w administracji ma odegrać najbogatszy człowiek świata Elon Musk. W skali globalnej to niepewność co do trwałości sojuszy Ameryki, czy dwie wojny, które Trump obiecał zakończyć — Rosja na Ukrainie i kampania Izraela mająca na celu przekształcenie Bliskiego Wschodu. W gospodarce zapowiedzi deregulacji, obniżki podatków, ale jednocześnie podgryzającej system inflacji. Kontrowersyjne podejście do ekonomii i zapowiedź wojny celnej, w tym z wieloletnimi sojusznikami i [partnerami, może też spowodować załamanie się globalnego handlu.

Wszystko to sprawia, że także kraje będące sojusznikami USA zostaną zmuszone ponownie skalibrować swoją politykę zagraniczną. Narody, które polegały na wsparciu USA w konfliktach regionalnych, znajdą się mocno niepewnej sytuacji. 

Ukraina patrzy na Trumpa z nieufnością z powodu wypowiadanych przez niego wątpliwości co do kontynuowania pomocy dla Ukrainy, a zwłaszcza z powodu jego „planu pokojowego” mającego na celu zakończenie wojny, którego szczegóły zostały ujawnione przez jego kandydata na wiceprezydenta i ostro skrytykowane przez ukraińskie media. Istnieje również obawa, że Trump będzie wywierał presję władze w Kijowie, aby poczyniły duże ustępstwa wobec Rosji. Paradoksalnie Kreml może tu wykorzystać imperialna retorykę prezydenta elekta, domagającego się odzyskania kontroli nad Kanałem Panamskim i Grenlandią, a nawet przyłączenia Kanady do USA. W rosyjskich mediach już pojawiły się porównania amerykańskich roszczeń do moskiewskich wobec Ukrainy a chińskich wobec Tajwanu. W powietrzu zawisła propozycja transakcji terytorialnych, które mogą okazać się niekorzystne dla całej wschodniej flanki NATO. Trzeba więc tu zadać pytanie ważne także z punktu bezpieczeństwa Polski: czy agresja i nieustępliwość Putina będą miały otrzeźwiający wpływ na Trumpa i skłonią go do ponownego rozważenia swojego stanowiska w sprawie wojny rosyjsko-ukraińskiej. Trump oczywiście może docenić, że Polska wydająca ponad 4 procent swojego produktu krajowego brutto (PKB) na obronę jest wzorcowym państwem członkowskim NATO. Nie będzie to jednak miało większego znaczenia, jeśli Ukraina wróci pod wpływy Rosji, a Stany Zjednoczone, sfrustrowane brakiem postępów w takich krajach jak Niemcy lub z powodu rosnącego zainteresowania Azją, zdecydują się na odwrót z Europy. 

Transakcyjne podejście Trumpa, znane z jego pierwszej kadencji może przejawić się np. w próbie zawarcia porozumienia ponad głowami sojuszników. Rekompensowałoby to Rosji np. zgodę na rozszerzenie obecności USA na Grenlandii i uznania wyspy za amerykańską strefę wpływów, a jednocześnie pozostawiłoby Ukrainę w kręgu wpływów Kremla. Nie brak jednak politologów, którzy uważają, że Trump zajmie odważniejsze stanowisko wobec Rosji, przygotowując się do negocjacji z Putinem z pozycji siły. Ale to ciągle skok w nieznane w porównaniu z dużo bardziej przewidywalną administracją Joe Bidena.

Chociaż oczekuje się, że dwudziestu trzech z trzydziestu dwóch członków NATO spełni wytyczne dotyczące wydawania 2 procent PKB na obronę, Trump nadal sugeruje, że członkostwo w NATO nie musi leżeć w interesie Stanów Zjednoczonych. Europa nie ma jednak innego wyjścia, jak tylko ściśle współpracować z nową administracją.  Z drugiej strony na świecie nie brak krajów, w których reakcja na zwycięstwo Trumpa była generalnie pozytywna i optymistyczna.

To tylko kilka z wielu zapowiedzi zmian i potencjalnych zagrożeń związanych ze zmianą administracji. Za mało tu miejsca, aby rozpisywać się o konsekwencjach dla polityki klimatycznej, niebezpieczeństwie zrywania łańcuchów dostaw w wyniku wojen celnych, upodobaniu Trumpa do „twardych” liderów czy sytuacji na Bliskim Wschodzie. Będziemy żyli w ciekawych czasach, tylko że jak mówią Chińczycy (o  których też za bardzo się tu nie rozpisałem) – może to raczej być przekleństwem, niż błogosławieństwem dla świata. 

Tomasz Deptuła

Dziennikarz, publicysta, ekspert ds. komunikacji społecznej. Przez ponad 25 lat korespondent polskich mediów w Nowym Jorku i redaktor “Nowego Dziennika”.

Reklama
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama