Zdążyć przed zimą

fot.123RF Stock Photos

fot.123RF Stock Photos

Pod koniec sierpnia podsłuchałem na jakimś spotkaniu rozmowę dwóch górali, którzy debatowali o nadchodzącej zimie, jaka to będzie długa i mroźna. Moi amerykańscy znajomi również opowiadają, jak to Indianie od kilku miesięcy zbierają chrust i suszą mięso, co wróży długą i srogą zimę. Skoro wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią o nadchodzących mrozach, to trzeba rozpocząć przygotowania do sezonu zimowego.

Przede wszystkim należy obejrzeć dach na naszym domu, garażu czy budynkach gospodarczych. Trzeba zwrócić uwagę, czy nie ma ubytków w gontach (shingles), dachówce, gumie, panelach blaszanych, itd. Jeżeli znajdziemy jakiekolwiek ubytki, należy je uzupełnić i sprawdzić, czy wszystkie elementy poszycia są należycie umocowane. Następnie sprawdzamy rynny, czy są odpowiednio zainstalowane i czy mają odpowiedni spadek. To drugie dotyczy rynien pionowych spustowych, które odprowadzają wodę do kanalizacji miejskiej lub po prostu od naszego domu. Jeśli rynny są luźne lub źle ustawione, należy to naprawić. Nie możemy zapomnieć też o wyczyszczeniu rynien z liści i szlamu, żeby ich przepustowość była odpowiednia. W rynnach poziomych, które zbierają wodę, w których osiada najwięcej zanieczyszczeń, możemy zainstalować różnego rodzaju zabezpieczenia. W sklepach znajdziemy kilka rodzajów siatek i gąbek zabezpieczających przed dostawaniem się nieczystości do rynien. Są one zazwyczaj bardzo łatwe w montażu i praktycznie każdy może je sam zainstalować. Po założeniu takiego zabezpieczenia odpada nam coroczne czyszczenie rynien i mamy gwarancję dobrej przepustowości.

Warto również przyjrzeć się stanowi zewnętrznych ścian. Jeśli mamy ściany z sidingu winylowego, należy sprawdzić, czy siding nie jest luźny i czy nie odstaje. Jeśli zauważymy jakieś luzy, należy dobrze pozapinać zamki i przybić siding, pamiętając o przerwach, które zostawiamy na naprężenia plastiku. Jeśli posiadamy siding drewniany, również należy sprawdzić, czy nie ma gdzieś luzów i czy wszystkie klepki dobrze przylegają. Gdy zauważymy odstające lub luźne i źle przylegające deski sidingu, należy je dobić gwoździami lub dokręcić śrubami. Na ścianach z cegły, w przypadku pęknięć lub ubytków na fugach, można czasowo, na okres zimy, uzupełnić je silikonem przeznaczonym do prac murarskich. Jeśli na zewnątrz są tynki cementowe i są w nich jakieś pęknięcia, to postępujemy podobnie jak przy cegle.

Przed początkiem zimy należy też zainteresować się naszymi oknami, drzwiami i całą stolarką na zewnątrz budynku. Jeśli gdzieś łuszczy się farba i widać spod niej surowe drewno, powinno się wyskrobać odchodzącą farbę i na okres zimy nałożyć farbę podkładową. Dzięki temu unikniemy powstawania jeszcze większych uszkodzeń, a dokładniejsze malowanie możemy sobie wtedy odłożyć do wiosny. Należy również sprawdzić, czy nie popękały lub nie poodchodziły wszystkie materiały uszczelniające przy drzwiach i oknach. Jeśli tak się stało, takie ubytki trzeba koniecznie uzupełnić.

Nie możemy też zapomnieć o chodnikach, podjazdach betonowych czy tych wykonanych z kostki. Szczególną uwagę należy zwrócić na łączenia między chodnikiem a domem. Jeśli wystąpiły gdzieś ubytki, trzeba uzupełnić je specjalnym silikonem do betonu, inaczej woda będzie dostawać się pod dom i grozi nam to zalaniem piwnicy. Jeśli pęknięcia występują w innych miejscach na chodnikach, powinno się je również wypełnić silikonem do betonu. W przeciwnym razie woda i mróz mogą narobić w czasie zimy dużo kosztownych szkód.

Nie zapomnijmy też o kranach wodnych na zewnątrz. Trzeba odciąć od nich wodę na czas zimy, gdyż mogą popękać, a wtedy czeka nas ich wymiana. Zewnętrzne krany dodatkowo powinno się zabezpieczyć styropianowymi lub piankowymi przykrywkami, które są do kupienia w każdym sklepie z materiałami budowlanymi. Należy spuścić wodę z węży ogrodowych i schować je na czas zimy.

Chciałbym zaznaczyć, że wszystkie te naprawy są jedynie doraźne, tak aby woda i mróz nie wyrządziły poważniejszych szkód w naszych domach. Również chciałbym uczulić na fakt, że materiałów takich jak farby czy silikon, możemy używać na zewnątrz, jeśli temperatura nie spadła poniżej 50 stopni Fahrenheita. Wszystkie te prace należy więc wykonać przed nadejściem pierwszych mrozów i śniegu.

Doraźne naprawy powinny wystarczyć, ale na wiosnę uszkodzeniami powinien zająć się fachowiec od dachów, betonów lub malarz. Tylko specjalista może ocenić fachowym okiem, czy szkody powiększyły się po zimie, czy nie powstały jakieś nowe uszkodzenia i co koniecznie trzeba będzie naprawić. Miejmy nadzieję, że nadchodząca zima nie będzie tak sroga i długa jak zapowiadają górale i Indianie. Do zimy należy się przygotować, bo z matką naturą nie ma żartów i nikt nie jest w stanie dokładnie przewidzieć, jaka czeka nas aura. Oczywiście z całym szacunkiem dla naszych górali oraz rodowitych Indian.

Jerzy Kośnik
technik budowlany ze specjalnością budownictwo ogólne. Posiada ponad 20 lat doświadczenia w budownictwie w USA.
jerzykosnik@yahoo.com

Categories: Zrób to sam

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*