Obietnice wygranego burmistrza, przetasowania w radzie miasta

Obietnice wygranego burmistrza, przetasowania w radzie miasta

Druga tura wyborów w Chicago i na przedmieściach przyniosła niespodzianki. Kilku radnych utraciło stanowiska i zastąpią ich debiutanci polityczni. Zwycięstwo Rahma Emaneula było raczej oczekiwane, ale zaskakujące są jego powyborcze deklaracje i obietnice.

fot.Dariusz Lachowski

fot.Dariusz Lachowski

Lekcja pokory i zapowiedź zmian

Tuż po zakończeniu głosowania i następnego dnia tryskający szczerą radością burmistrz Rahm Emanuel dziękował chicagowianom za wybór na drugą kadencję i obiecywał, że będzie lepszym burmistrzem, choć zaznaczył, że nie wszystkim będą się podobały decyzje, które będzie musiał podjąć w trudnej dla miasta sytuacji.

Emanuel pokonał swojego rywala Jesusa „Chuya” Garcię, komisarza rady powiatu Cook, przewagą około dwunastu punktów procentowychObecny burmistrz uzyskał 56 proc., Garcia − 44 procent. Jego zdaniem II tura wyborów, do której zmusili go chicagowianie, stała się lekcją pokory. Była to pierwsza historyczna dogrywka na urząd burmistrza, odkąd parlament stanowy zmienił w 1995 r. municypalne wybory partyjne w Chicago na bezpartyjne.

Garcia zdobył poparcie większości głosujących Latynosów − stanowiących niewielki elektorat − a także chicagowian, których dzieci uczęszczają do szkół publicznych oraz około połowy członków związków zawodowych. Na Emanuela głosowała druga połowa związkowców, a także elektorat z dzielnic na północy miasta nad jeziorem Michigan oraz biali i Afroamerykanie w wieku powyżej 45 lat. Powyborcze sondaże wykazały, że większość wyborców postrzegała Garcię jako mało doświadczonego w kwestiach finansowych i wyrażała obawy, że nie poradzi sobie z poważnymi problemami miasta w tej sferze. Zresztą właśnie taki wizerunek medialny ukuły 59-latkowi spoty telewizyjne Emanuela. Włodarz miasta wydał na reklamy 23 mln dolarów, prawie cztery razy więcej niż rywal.

Na pierwszej konferencji prasowej po wyborach polityk zapowiedział natychmiastowe zmiany w swoim stylu zarządzania, a wśród nich − otwartość na opinie społeczeństwa oraz ścisłą współpracę z nowymi i dotychczasowymi członkami rady miasta, co ma prowadzić do zminimalizowania konfliktów między burmistrzem a radnymi.

Co czeka nowego starego burmistrza?

Emanuel ponownie przyrzekł, że nie podwyższy podatków od nieruchomości, choć do końca roku musi znaleźć fundusze na zobowiązania emerytalne wynoszące 550 mln dol., a deficyt budżetowy miasta sięgnie w 2016 r. 300 mln dolarów. Problemy finansowe miasta obiecał rozwiązać poprzez rozszerzenie podatku od sprzedaży na luksusowe usługi oraz przy pomocy dochodów z kasyna. Obydwie propozycje wymagają zatwierdzenia przez parlament stanowy, ale według burmistrza są duże szanse na zgodę ustawodawców. W ubiegłym roku ustawę o kasynie w Chicago zatwierdził parlament stanowy, ale nie podpisał jej ówczesny gubernator Pat Quinn. Nowy gubernator Bruce Rauner obiecał, że wyrazi zgodę na kasyno w Wietrznym Mieście. W drugiej kadencji polityk chciałby też wprowadzić powszechny program wczesnego przedszkola (ang. pre-kindergarten), kontynuować starania o podwyższanie poziomu nauczania w szkołach publicznych i zwiększyć bezpieczeństwo na ulicach miasta.

Emanuel nie myśli o zmianie pracy

55-letni Emanuel, syn izraelskiego i wnuk mołdawskiego imigranta, jest byłym kongresmanem, byłym szefem personelu Białego Domu i byłym bankierem inwestycyjnym. Pracował dla dwóch prezydentów Billa Clintona i Baracka Obamy. Ale zaprzeczył kategorycznie, że w przypadku wygrania prezydentury przez Hillary Clinton mógłby powrócić do Białego Domu. Zadeklarował, że sprawowanie obowiązków burmistrza jest jego ulubioną posadą w porównaniu ze wszystkimi innymi zajęciami, które dotychczas wykonywał.

Przypomnijmy, że obydwaj kandydaci na burmistrza, Emanuel i Garcia, złożyli wizytę  w siedzibie Związku Narodowego Polskiego, gdzie spotkali się z przedstawicielami ZNP, Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz naszej gazety.

Po tych wizytach obu kandydatów wydawca „Dziennika Związkowego”  Frank Spula, prezes ZNP i KPA, zachęcał na łamach gazety do głosowania na burmistrza Emanuela mówiąc, że ubiegający się o drugą kadencję polityk jest dobrym wyborem dla Polonii.

Po elekcji prezes Spula wystosował list do zwycięzcy. – W korespondencji w imieniu Związku Narodowego Polskiego, Kongresu Polonii Amerykańskiej i „Dziennika Związkowgo” gratulujemy Panu Emanuelowi wygrania drugiej kadencji  − poinformował Spula.

fot.Erik S. Lesser/EPA

fot.Erik S. Lesser/EPA

Zacięte pojedynki w okręgach miejskich

Wybory uzupełniające odbyły się też w osiemnastu okręgach miejskich (ang. ward) i w kilku z nich, głównie na północnym zachodzie miasta, kandydaci intensywnie zabiegali o głosy polonijnych wyborców. Wielu, podobnie jak Rahm Emanuel i Jesus „Chuy” Garcia, spotkało się podczas kampanii wyborczej z przedstawicielami Związku Narodowego Polskiego, Kongresu Polonii Amerykańskiej i naszej gazety.

W 45. okręgu radny John Arena, wspierany przez związki zawodowe, m.in. nauczycieli, pokonał Johna Garrido, porucznika policji chicagowskiej i prawnika stosunkiem głosów 54 proc. do 46 procent. Była to druga porażka Garrido w pojedynku z Areną. Do pierwszej doszło cztery lata temu. W poprzednich wyborach Garrido związany był z Partią Republikańską, a w ostatnich deklarował bezpartyjność i popierany był finansowo przez sojuszników politycznych Rahma Emanuela (tzw. superpac).

W 41. okręgu Anthony V. Napolitano działacz dzielnicowy i strażak pokonał radną Mary O’Connor – 52 do 48 procent. Napolitano wygrał z pomocą związków zawodowych. Dodatkowo wyborcom spodobały się też jego obietnice, że w ramach organizacji FAiR będzie intensywnie pracował na rzecz zmniejszenia hałasu samolotów przelatujących nad dzielnicą. FAiR chce zredukować dokuczliwy hałas poprzez zmianę ułożenia pasów startowych na lotnisku O’Hare. Większość mieszkańców 41. okręgu uważa, że radna O’Connor za mało zrobiła na tym polu.

W 36. okręgu Gilbert Villegas, biznesmen, weteran piechoty morskiej, pokonał Omara Aquino, pracownika socjalnego, byłego pracownika biura kongresmenki Tammy Duckworth – 56 do 44 procent. Villegas wygrał, choć ochotnikom z jego komitetu wyborczego zarzucano rękoczyny wobec wolontariuszy kampanii rywala. Villegas otrzymał pomoc posła stanowego Luisa Arroyo. Aquino popierany był przez Josepha Berriosa, przewodniczącego Partii Demokratycznej powiatu Cook, który jest też szefem urzędu szacowania nieruchomości (Cook County Assessor).

W 31. okręgu Milagros „Milly” Santiago działaczka społeczna i była dziennikarka hiszpańskojęzycznej telewizji Telemundo już ogłosiła swoje zwycięstwo nad radnym Rayem Suarezem, choć jej 3-procentowa przewaga − 59 do 49 proc.− przekłada się na tylko 131 głosów. Jeszcze dwa dni po wyborach Suarez − sprawujący urząd przez 24 lata i będący zastępcą burmistrza − wstrzymywał się z ogłoszeniem porażki, czekając na ostateczne rezultaty uwzględniające głosy oddane warunkowo (ang. provisional) i korespondencyjnie (ang. absentee). Santiago deklaruje, że w radzie miasta przyłączy się do jej postępowego odłamu i będzie solidaryzować się z jego polityką.

Na południu miasta w 10. okręgu na południu Chicago Susan Sadlowski Garza, pedagog i działaczka związków zawodowych, również już ogłosiła zwycięstwo, mimo że jej przewaga nad aktualnym radnym Johnem Popem wynosi tylko 89 głosów. Pope nie przyznał się do porażki. W czwartek wciąż czekał na policzenie głosów warunkowych i korespondencyjnych. Również na południu miasta w 11. okręgu John Kozlar, młody prawnik i działacz społeczny, przegrał z Patrick’em Daleyem Thompsonem, krewnym byłego burmistrza, członkiem zarządu Wydziału Gospodarki Wodnej.

Zwiększy się blok opozycyjny

Po wyborach municypalnych w Chicago powinna zwiększyć się liczba radnych z tzw. ugrupowania postępowego (ang. progressive). Dotychczas opozycję wobec burmistrza stanowiło siedmiu radnych, a teraz może być ich nawet czternastu. Radni z odłamu postępowego zwykle nie głosują za inicjatywami ustawodawczymi burmistrza, które nie leżą w interesie chicagowian.

Niska frekwencja wyborcza

Jak podają miejskie władze elekcyjne do II tury wyborów w Chicago − mającym populację ponad 2,7 mln − zarejestrowanych było 1 441 637 osób, z czego głosy oddało tylko 567 998, czyli 39,95 procent.

Wybory samorządowe na przedmieściach

We wtorek 7 kwietnia odbywały się też wybory samorządowe w wielu miastach w okolicach Chicago, m.in w Harwood Heights, Schiller Park i Naperville.

W Harwood Heights, gdzie około połowa mieszkańców ma polskie pochodzenie, radny Mark Dobrzycki przegrał wybory na kolejną kadencję. Porażkę ponieśli też dwaj jego koalicjanci z ugrupowania First Choice Party – Demetrios „Jimmy” Mougulias i Kevin Wilhite. Miejsca radnych zajmą koalicjanci z innego ugrupowania: polskiego pochodzenia i mówiący po polsku Michael Gadzinski, a także Therese Schuepfer i Jeffrey Rasche.

W Schiller Park o stanowiska radnych ubiegali się koalicjanci Stanley E. Baran, Kathleen P. Janis i Anthony Clementi, ale ponieśli porażkę. Trzy miejsca w radzie miasta zdobyli Catherine Gorzynski, Russel Klug i Robert Lima.

Po 20 latach Naperville (w powiecie DuPage) ma nowego burmistrza. We wtorkowych wyborach zwyciężył Steve Chirico, który przez ostatnie cztery lata zasiadał w radzie miasta Naperville. Wygrał dzięki wsparciu lokalnego sektora biznesowego. Chirico pokonał trzech innych kandydatów. Poprzedni burmistrz George Pradel, który po dwudziestu latach sprawowania urzędu przeszedł na emeryturę, nie udzielił nikomu oficjalnej rekomendacji politycznej i pozostał neutralny podczas kampanii wyborczej.

Głosował znikomy procent

W powiecie Cook − poza granicami miasta Chicago − mieszka 5,2 mln osób. Z tej liczby do głosowania zarejestrowanych było 7 kwietnia 1 416 76 osób, a do urn poszło tylko 198 120, co oznacza, że frekwencja wyborcza wynosiła zaledwie 14 procent. Dane pochodzą z biura sekretarza powiatu Cook (ang. Cook County Clerk), w gestii którego leży organizacja wyborów na przedmieściach Chicago.

Alicja Otap

a.otap@zwiazkowy.com

fot.Dariusz Lachowski

Categories: Wybory 2015

Comments

  1. Elżbieta
    Elżbieta 13 kwietnia, 2015, 23:35

    Jak zwykle bardzo wyczerpujące informacje. Wielka szkoda, że w mieście, gdzie mieszka najwięcej po Warszawie Polaków, wśród zwycięzców nie ma ludzi z polskimi nazwiskami. Wygląda na to, że pogardzani przez wielu polonusów „Meksyki” mają tu dużo więcej do powiedzenia od Polaków. I nic dziwnego, gdyż wielu z nas gorączkuje się polityką zza oceanu i nie ma zielonego pojęcia o tym, co dzieje się w miejscu ich zamieszkania.

    Reply this comment
    • Wesley W
      Wesley W 17 kwietnia, 2015, 09:22

      Osobiscie glosowalbym na Afro-Amerykanina. Latynosi nie nadaja sie do przewodnictwa !?, sa genetycznie skorumpowani (vide Ameryka Centralna i Poludniowa)
      Polacy ???, absolutnie nie przygotowani i nie nauczeni jak postepowac z wyborcami ., aby nie obrazac Rodakow, niech w dalszym ciagu zajmuja sie „robieniem pieniedzy” w budownictwie, panie na sprzataniach i tak dalej uczcie sie dziatki na doktorow i adwokatow.
      Pan Manuel, wychowany w duchu wyznania Mojrzeszowego jest najlepszym rozwiazaniem dla Chicago. A propos, czekam kiedy Chicago podzieli los miasta Detroit MI.
      Obecnie, Chicago jest bankrutem i dziwie sie , ze Rodacy tutaj siedza, placac olbrzymie podatki za okropne warunki zycia !? Ludzie, Ameryka jest Piekna, ale nie w Chicago !?
      Serdecznie Pozdrawiam, Wes

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*