Liga NBA – będzie siódmy mecz w rywalizacji Warriorrs z Rockets

Klay Thompson był bohaterem Warriors w szóstym meczu z Rockets fot.Facebook

Broniący tytułu koszykarze Golden State Warriors pokonali Houston Rockets 115:86 w szóstym meczu finału Konferencji Zachodniej ligi NBA i doprowadzili do remisu 3-3 w serii play off. Decydujące spotkanie – w poniedziałek w hali „Rakiet”.

Początek pojedynku należał do gości, którzy pierwszą kwartę wygrali różnicą 17 punktów (39:22). Później jednak w ich grze coś się zacięło, a „Wojownicy” systematycznie odrabiali straty. Druga połowa to już zdecydowana dominacja gospodarzy, którzy pozwolili zdobyć rywalom tylko 25 punktów. Sami w tym czasie uzyskali 64.

Bohaterem Warriors był tym razem Klay Thompson, który zdobył 35 punktów, m.in. dziewięć razy trafiając „za trzy”. Miał też sześć zbiórek, cztery przechwyty i dwie asysty.

„Klay był dziś niesamowity. Jednak wcale nie mówię o 35 pkt czy dziewięciu +trójkach+, ale o jego postawie w defensywie. Był jak maszyna, fizycznie stłamsił rywali” – ocenił trener mistrzów NBA Steve Kerr.

Thompsona dzielnie wspierał Stephen Curry – 29 pkt, sześć asyst i pięć zbiórek.

Liderem Rockets, najlepszego zespołu sezonu zasadniczego, był tradycyjnie James Harden, który uzyskał 32 pkt, odnotował dziewięć asyst i siedem zbiórek.

„Nasza sytuacja nie zmieniła się po tym meczu. Rozmiary porażki nie mają znaczenia. Przed nami siódme spotkanie, które zagramy u siebie i musimy zrobić wszystko, by awansować” – zaznaczył Harden.

Goście musieli sobie radzić w Oakland bez Chrisa Paula, który w piątym meczu tej serii doznał urazu ścięgna prawej nogi. Czy zagra w decydującym pojedynku?

„Jest poddawany zabiegom. Zdecydują godziny. Wszystko rozstrzygnie się w ostatniej chwili” – przyznał szkoleniowiec Teksańczyków Mike D’Antoni.

Z kolei w składzie Warriors po raz trzeci z rzędu zabrakło Andre Iguodali, który narzeka na uraz lewego kolana.

W niedzielę zostanie wyłoniony pierwszy uczestnik wielkiego finału. W siódmym meczu o prymat na Wschodzie Boston Celtics zmierzą się z Cleveland Cavaliers, którzy będą musieli sobie radzić bez jednego z czołowych graczy Kevina Love’a. W spotkaniu numer sześć doznał on urazu głowy po zderzeniu z Jaysonem Tatumem.

Przed lotem do Bostonu koszykarz, któremu wcześniej dawano szanse na występ, zaczął odczuwać symptomy podobne do tych, jakie powoduje wstrząśnienie mózgu. Decyzja sztabu medycznego była jednoznaczna, choć wcześniej trener Tyronn Lue zapowiadał, że jego występ nie jest wykluczony.

To jego trzecie wstrząśnienie mózgu w karierze – jednego doznał w czasie finałów 2016 roku, a ostatniego w marcu w Charlotte.

(PAP)

Categories: Sport

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*