Republika ignorantów

fot.Michael Reynolds/EPA

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez organizację Pew Research, 56 proc. republikanów uważa obecnie, iż szkolnictwo wyższe ma negatywny wpływ na kraj. W ciągu ostatnich 10 lat wskaźnik ten wzrósł o prawie 20 proc., co jest faktem zarówno zdumiewającym, jak i niezwykle przygnębiającym. Partia polityczna, która znajduje się obecnie u władzy i posiada kontrolę zarówno nad Białym Domem, jak i Kongresem, zdaje się sądzić, że amerykańskie uczelnie kształcą „złych” obywateli, czyli – w domyśle – takich, którzy zdradzają potem zbyt liberalne poglądy. Moim czysto prywatnym zdaniem, liberała zawsze można potem skłonić w taki czy inny sposób do zmiany poglądów. Natomiast kwestionowanie wartości wyższego wykształcenia jest kompletnie niezrozumiałe.

Czyżby chodziło o to, że elektoratem złożonym w większości z niedouczonych tłuków jest znacznie łatwiej manipulować? I czy niektórzy są przekonani o tym, że republika ignorantów jest bezpiecznie bezwolna w porównaniu do republiki ludzi światłych? Jeśli tak, to mamy do czynienia ze zjawiskiem niezwykle smutnym. Ameryka od samego początku swojego istnienia była w czołówce krajów organizujących nowoczesne systemy oświatowe, wprowadziła powszechne nauczanie w ramach systemu K-12 (od przedszkola aż do końca gimnazjum) i zbudowała szkolnictwo wyższe, które do dziś pozostaje przedmiotem podziwu na całym świecie. W tym kontekście fakt, że republikanie w większości uważają dziś amerykańskie uczelnie za wytwórnie oświeconych, ale szkodliwych dla kraju liberałów należy nazywać po imieniu. Jest to przejaw tzw. antyintelektualizmu, który od paru lat znajduje w niektórych amerykańskich kręgach politycznych spory posłuch, a został oficjalnie umieszczony na piedestale w czasie kampanii wyborczej Donalda Trumpa.

We współczesnej Ameryce nagle okazuje się, że wiedza, racjonalizm i rzetelne fakty nie mają większego znaczenia, ponieważ znacznie lepiej i korzystniej jest szafować pustymi frazesami, które często balansują na skraju totalnego łgarstwa. Kiedyś ludzie chwalili się swoim wykształceniem i byli cenieni za to, że zdobyli jakieś tytuły naukowe. Dziś nie ma to większego znaczenia – wręcz przeciwnie, powszechne staje się przekonanie, iż absolwenci szkół wyższych to – jak to się mawia czasami w Polsce – „wykształciuchy”, czyli ludzie „za bardzo wykształceni”, a w związku z tym butni i niebezpieczni. Tym samym solidne wykształcenie to nie powód do chwały, lecz wstydu.

Antyintelektualizm dotyczy nie tylko wykształcenia, ale również roli nauki w życiu współczesnego społeczeństwa. Teorie naukowe są systematycznie marginalizowane i lekceważone, tak jakby dociekania niezwykle mądrych ludzi dotyczące wielu bardzo istotnych spraw nie miały większego znaczenia, ponieważ piewcy populistycznego, wtórnego analfabetyzmu „wiedzą lepiej”, mimo że tak naprawdę niczego nie wiedzą i niczym zbyt głęboko się nie interesują. Wystarczy przypatrzeć się politycznej, a nie naukowej dyskusji o tzw. efekcie cieplarnianym i zagrożeniach klimatycznych.

Hasłem wyborczym Donalda Trumpa była fraza „Make America Great Again”. Nikt nigdy dokładnie nie wiedział i nadal nie wie, co to właściwie znaczy. Na szczęście teraz hasło to można będzie skutecznie zmodyfikować w taki sposób, iż jego realizacja znajdzie się w zasięgu ręki. Wystarczy przyjąć po prostu, że nowa idea zawiera się w sloganie „Make America Ignorant Again”. Jesteśmy na najlepszej drodze do zbudowania niezwykle prężnego, powolnego i posłusznego kraju ignorantów, którzy nigdy niczego nie będą kwestionować.

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

Categories: Heyduk

Comments

  1. Rysiu
    Rysiu 17 lipca, 2017, 20:06

    Podpisuje sie pod kazdym Pana slowem, Andrzeju.
    Wystarczy poczytac wpisy takich wybitnych „intelektow”, jak Normals, RP, diwron – roman (czyli ksiadz) i od razu widac Polske…sorry…polaczkow, ktorzy maja prawo glosowania w tym kraju.
    To wrecz boli…

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 18 lipca, 2017, 14:24

      Rysiiu jedyne co ciebie moze bolec to glowa podczas nieudolnych prob logicznego myslenia, wiec nie wysilaj sie bo sobie krzywde zrobisz.

      Reply this comment
  2. zza kałuży
    zza kałuży 17 lipca, 2017, 23:37

    No tak, republikanie…
    A media?
    *
    Jaka jest rola takich sprzedawców reklam na polonijnym rynku medialnym jak brokerzy i pracownicy stacji WPNA?
    Z nielicznymi wyjatkami, jak np. p. Banaś.
    A taki Rzepkowski ze stacji WNVR, dzielnie walczący z tymi z WPNA o to, kto głębiej zakopie poprzeczkę sensu słów wypowiadanych w radio?
    Albo jak mu tam, bardzo rzadko go słucham, nigdy w radio, kilka razy na youtube, oszołom z częstotliwości 1080kHz?
    Wreszcie nalezy tu wspomnieć o niezwykle chwalebnej roli ubogacania polonijnego rynku medialnego przepowiadaniem takich kościelnych tuzów oszołomstwa pisrydzykowego jak niejaki tatuś Pieńkos.
    *
    Tak, tak, media powinny sie zdrowo walnąć we własną pierś.
    Tylko po co?
    Przecież w/w ludzie robia to z premedytacją.
    Ciemny lud wszystko kupi a im zależy tylko na forsie.

    Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*