Lekcja muzyki

Co pan będzie robił w Oświęcimu 27 stycznia br.?
W Oświęcimu nic. Będę natomiast uczestniczył w uroczystościach upamiętnienia 60lecia oswobodzenia KL AuschwitzBirkenau. Zostałem o to poproszony przez władze Polski, Izraela i Europejski Kongres żydowski.

W jakim charakterze?
Do tego powołanym. Będę śpiewał do Boga słowa modlitwy za dusze tych, którzy zostali w tym hitlerowskim obozie koncentracyjnym zgładzeni. Mówimy o wielkości 1,1 do 1,5 mln ofiar. Będę sobie wyobrażał i głęboko wierzył, że oni mnie słyszą.

To zaiste poruszające wielkością i wstrząsające charakterem audytorium. Czy, jako przedstawiciel judaizmu czuje się pan legitymizowany do zwracania się do jego całości, zaś do Boga w imieniu jego całości?
Oczywiście wiem, że w KL AuschwitzBirkenau ginęli przedstawiciele 29 narodowości i różnych denominacji religijnych, choć w lwiej części, w odsetku zbliżonym do 90 procent byli to żydzi. To jest największe cmentarzysko naszego narodu. żadną jednak miarą nie przychodzi mi do głowy, aby założyć, że Wszchmogący może być „zainteresowany” tylko modlitwą za żydów lub też, że istnieje jakiś odrębny „Bóg żydowski”. Bóg jest jeden i jednakowy dla wszystkich, którzy weń wierzą. Podczas uroczystości nie tylko ja będę się do Niego zwracał i nie tylko mnie On będzie słyszał. Naturalnie, będę poruszał się w obszarze liturgii judaistycznej, ale upraszał Wszechmogącego o dusze wszystkich pomordowanych. Mam nadzieję, że nikomu nie będzie to niemiłe. Czym konkretnie zwróci się pan do Wszchmogacego w swym śpiewie?
Z hebrajską modlitwą pamięci „El Malle Rachamim” („O Panie Miłosierdzia, proszę pamiętaj”). To będzie na terenie obozu. W Krakowie, podczas liturgii w synagodze, odśpiewam biblijny kantoriał „Rachela opłakuje swe dzieci” utwór „Bóg wraca życie” do muzyki Isaaca Offenbacha (ojca znanego kompozytora Jacquesa), requiem kompozytora Zavela Zilbertsa „Wolność dla świata” z moimi słowami angielskimi oraz po żydowsku (jidysz) utwór”Mój przyjaciel Mojszele” Mordachaja Gebirtiga, wielkiego pieśniarza zgładzonego w krakowskim getcie. Wszystkie te utwory wykonam ze znakomitą katowicką Wielką Orkiestrą Symfoniczną pod dyrekcją łukasza Borowicza.

Jako światowej sławy śpiewak liturgiczny (tenor o głosie porównywanym często do Luciano Pavarottiego), profesor muzyki oraz osoba, która wie dobrze czym był Holocaust, wie pan także, że hitlerowscy oprawcy wykorzystywali muzykę w bardzo specyficzny sposób. W niemal wszystkich obozach koncentracyjnych działały orkiestry koncertowe, dęte, jazzowe, kaberetowe. KL Auschwitz zyskał tu szczególną „sławę”. Po co komendantury obozowe to robiły? Orkiestry grające nie tylko ulubione piosenki niemieckie, ale także klasyków muzyki poważnej do wtóru zorganizowanej zbrodni lódobójczej jawiły się niemniejszą perwersją niż sama obozowa rzeczywistość.
Zjawisko to miało kilka wymiarów psychologicznych. Dla samych załóg była to forma relaksu, a także „legitymizacja” pozornej normalności tego szczególnego miejsca. Kacet to po prostu „miejsce pracy”. Tak, jak po normalnej pracy można sobie posłuchać Bacha, Beethovena, Straussa czy arii z „Madam Butterfly”, albo jakiegoś standardu kabaretowego. Zapewniano załodze „uczestnictwo w kulturze”, dowartościowywano jej mało „estetyczny” trud codzienny. Muzycy brali udział także w prywatnych imprezach SSmanów, uświetniając je.Wobec więźniów muzyka pełniła przede wszystkim rolę porządkującę, tak jak w wojsku czy innych formacjach paramilitarnych. Grano gdy więźniowie wypędzani byli rano do pracy i kiedy z niej powracali. Musieli maszerować w takt muzyki, krokiem marszowym. Często niosąc opadłych z sił, rannych lub martwych współtowarzyszy losu. Orkiestra przygrywała także podczas apeli czy innych okazji obozowych. Zamierzeniem było zapewne pokazanie więźniom bezsensowność i beznadziejność ich położenia. Skontrastowania ich położenia z ładem i pięknem muzyki, poprzez to jeszcze większe psychiczne zniewolenie. Dla świata zewnętrznego odgłosy muzyki w jakimś sensie mogły wypełniać rolę kamuflażu. Sugerowania, że miejsce skąd dochodzi muzyka i gdzie jest ona zapewniana uwięzionym, nie może być miejsce złowrogim czy zbrodniczym. Witała ona także nowo przybywające transporty czy towarzyszyła prowadzonym po wstępnej selekcji do gazu. Uspokajała, była swoistym trankwilizatorem. Wszystkie te funkcje były iście piekielnym planem.

Tak też na ogół funkcje tych grup artystycznych były postrzegane przez więźniów. Nabór do nich byl dobrowolny. Co motywowalo więźniów do szukania w nich miejsca? Jak zinterpretować sytuacje, kiedy muzyk z Pragi gra znaną piosenkę „Miał żyd żonkę”, a na jego oczach gnana jest do komory gazowej jego prawdziwa żona i trzech synów? Jak spojrzeć na dobrowolne skomponowanie w KL Auschwitz „Marsza Pracy” przez innego więźnia? W obozie kobiecym zasłynęła europejskiej sławy skrzypaczka Alma Rose, siostrzenica słynnego kompozytora Mahlera, prowadząca żeńską orkiestrę i egzekwująca jak najlepszy poziom wykonawczy swoim słynnym powiedzeniem „Jak nie będziecie grać dobrze, pójdziecie do gazu”. Znane są jednak też solidarne odmowy więźniówmuzyków uczestniczenia w tych przedsięwzięciach. Także powojenne wyrzuty sumienia obozowych symfoników tych, którzy przeżyli grając. I przypadki powojennego kontynuowania obozowej kariery muzycznej z wielkim powodzeniem. Dla postawy uczestnictwa stosowane jest w literaturze holocaustowej określenie „Music as Survival” („Muzyka jako ocalenie”). Czy podjąłby sie pan oceny moralnej tej postawy?
Nie można stosować kryteriów normalnego świata wobec świata nienormalnego. Dyskusja może wieść w bardzo niebezpieczne obszary. Po Holocauście rozgorzała dyskusja teologiczna czy w KL Auschwitz był Bóg, a jeżeli tak, to jakie są jego atrybuty. Powiem tak… Wykonywanie przez muzyków w obozach ich pracy, jeżeli taka szansa sie pojawiła, było czymś takim samym jak wykonywanie pracy przez malarza, którego SSmani używali do robienia im portertów, jubilera do wytwarzania biżuterii czy szewca do robienia butów.Wszyscy chcieli żyć! Nie można skrzypka winić, że nie był… szewcem, a żyć chciał. Oczywiście praca muzyków była zdecydowanie bardziej widoczna i wywoływała inny odbiór, emocje i oceny. Jednak pamiętajmy, że organizatorami tej pracy byli hitlerowcy. Ich należy przekląć. Wykonawców nie można potępiać. Potępiać należy tych więźniów, którzy brali udział w aktywnym umęczeniu i mordowaniu innych. Jako funkcyjni kapo, na przykład. W przypadku muzyków trzeba też wziąć pod uwagę, że wielu z nich pewnie sądziło, że dodają innym siły swoją muzyką. Może ten marsz skomponowany w Auschwitz miał być marszem… zwycięstwa? Nie sądźmy pochopnie więźnia grajacego idącej na śmierć rodzinie. Oczywiście mógł się dać natychmiast zabić. Ale może jego wybór zabił go… bardziej. Ci, co mogli grać, a nie poszli to oczywiście bohaterowie moralni tamtego czasu braku moralności. Czy wielu było zdolnych dźwigać taki ciężar wielkości?

Czego uczy nas lekcja muzyki wyniesiona z Auschwitz?
Muzyka sama z siebie na ogół nie może popełnić grzechu. Generalnie przecież nie pisze się jej w niecnych zamiarach, przeciwko komuś (choć niekiedy i tak bywa). Cóż winien jest jednak Bach, Beethoven, Brahms temu, do czego używano jego muzykę w obozach? Przed pewnymi sytuacjami nie sposób się zabezpieczyć. Można jednak wyciągać wnioski. To, co możemy i powinniśmy zrobić dziś dla ofiar Holocaustu, do umęczenia których używano także muzyki, to wypełnić przestrzeń na KL Auschwitz symfonią modlitwy. Ja swoją lekcję muzyki będę odrabiał w Auschwitz 27 stycznia br. Myślę, że każdy z nas powinien zastanowić się, jak może się do tej symfonii przyłączyć, tym, co najlepiej potrafi, dla wyrażania swoich uczuć i myśli o tamtym nieludzkim czasie naszego ludzkiego gatunku.

Rozmawiał:
Waldemar Piasecki, Nowy Jork

Joseph Malovany rodzinnie związany jest z Pułtuskiem, skąd pochodził jego ojciec. Urodził się w Tel Awiwie, gdzie odbył studia muzyczne i wokalistyczne. Obdarzony fenomenalnym głosem (tenor) nie poszedł drogą kariery artystycznej, a śpiewu litrugicznego. Był kantorem armii Izraela oraz synagog w Johannesburgu (RPA), Londynie i od 30 lat najbardziej prestiżowej w USA Fifth Avenue Synagogue. Koncertował z najbardziej znanymi orkiestrami symfonicznymi. Uznawany jest za najwybitniejszego kantora współczesnego judaizmu na świecie. Posiada wiele nagród i odznaczeń różnych krajów, w tym Komandorię Orderu Zasługi RP. Jest częstym gościem w Polsce, gdzie wielokrotnie koncertował. Jego związki z naszym krajem podkreśla obywatelstwo RP.

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*