W poniedziałek rano, 31 marca ponad 15 tysięcy osób wciąż pozostawało bez prądu po tym, jak dzień wcześniej potężne burze z wiatrami osiągającymi prędkość 80 mil na godzinę (129 km/h) przetoczyły się przez północno-zachodnią Indianę, przewracając drzewa oraz uszkadzając budynki i domy.
Nawałnica dotknęła miejscowości takie jak Chesterton, Elkhart, Hebron, La Porte, Michigan City, Plymouth i Valparaiso w Indianie. W powiecie Porter w północno-zachodniej Indianie doszło do tragicznego wypadku – kierowca zginął podczas burzy, gdy jego ciężarówka przewróciła się na bok.
Z kolei przez północną część Michigan oraz część stanu Wisconsin w niedzielę, 30 marca przeszła burza z marznącym deszczem, powodując rozległe awarie prądu. Kościoły, szkoły i remizy strażackie, które zachowały zasilanie, zostały przekształcone w tymczasowe centra, gdzie ludzie mogli się ogrzać. „Mimo że w kalendarzu mamy wiosnę, zima wciąż daje o sobie znać” – ostrzegł Ryan Brege, dyrektor powiatu Alpena w Michigan.
Niedzielne burze przyniosły błyskawiczne ulewy w Chicago, wywołując ostrzeżenia, w tym przed tornadami w całym rejonie, a na krótko wstrzymano ruch na międzynarodowym lotnisku O’Hare.
Tymczasem synoptycy przewidują, że we wtorek i środę przez Illinois i Indianę może przejść kolejna fala silnych i gwałtownych burz z piorunami. W Chicago w środę możliwe są intensywne opady deszczu, silne porywy wiatru oraz możliwość wystąpienia tornad. Mieszkańcy powinni przygotować się na trudne warunki pogodowe, zabezpieczyć mienie oraz śledzić lokalne komunikaty meteorologiczne.
(tos)