Nie oddamy ani guzika

Nie oddamy ani guzika

Uczciwszy proporcje, zarządzenie przez Komisję Europejską „procedury kontroli praworządności” przeciwko Polsce na podstawie artykułu 7. umowy stowarzyszeniowej przypomina przedwojenne „nie” w sprawie Gdańska. Oczywiście, silnie akcentuję tu owo staropolskie „uczciwszy proporcje”. Timmermans to nie Hitler, Unia nie III Rzesza, wojna, którą nam wypowiedzieli, jest tylko psychologiczna, i jedyne, czym nam grozi, to sankcje finansowe, których przeprocedowanie wobec węgierskiej obietnicy weta wydaje się niemożliwe. Rządzący działają więc w dużym poczuciu bezpieczeństwa.

Inna sprawa, że to akurat jest właśnie podobieństwem – w 1939 Polacy też mieli silne poczucie bezpieczeństwa, głębokie przekonanie o własnej sile, płynącej ze słuszności naszej sprawy, oraz wiarę w sojusznicze obietnice. Co oczywiście nie znaczy, że wiara dzisiejsza i dzisiejsze poczucie bezpieczeństwa muszą się okazać równie bezpodstawne jak przed 78 laty. W historyczne analogie nie należy brnąć za głęboko (to dotyczy także obowiązkowego dziś w pisowskim dyskursie nazywania PO i Nowoczesnej „Targowicą”), chodzi tylko o podobieństwo mechanizmów.

Otóż podstawową sprawą jest to, że podobnie jak w 1939 z Gdańskiem (który i tak decyzją mandatariusza, Ligi Narodów, w 1940 wróciłby do Rzeszy całkowicie legalnie i bez prawa Polski do sprzeciwu), tak i teraz z reformą sądownictwa nie o to jest rzeczywiście spór, o czym się mówi (bo rację mają ci, którzy wskazują, że analogiczne do proponowanych przez PiS rozwiązania funkcjonują w wielu krajach UE i ich się nikt nie czepia). W istocie upór, z jakim Komisja, a zwłaszcza Frans Timmermans napierają na Polskę, to sprawa ambicjonalna.

Komisja usiłuje pokazać, że jest ważna, że coś może, coś znaczy. Stąd jej buńczuczne oświadczenie z lipca, że jeśli Polska nie odstąpi od wygaszenia kadencji członków KRS i sędziów SN, to Komisja odpali najsilniejszą posiadaną broń, artykuł 7. Rząd Polski natomiast chce pokazać jasno, że Polską rządzi się z Warszawy, a nie z Brukseli, że „nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie weźmie nic”, a już zwłaszcza owego wrosłego w historię polskiej dumy „guzika”, bo w przeciwieństwie do ćwierćwiecza rządów „okrągłostołowych” mamy wreszcie władzę naprawdę polską, która nie pęka i klęka. Dlatego PiS działa zupełnie inaczej niż Wiktor Orban, skądinąd tak często przywoływany przez rządzących jako wzorzec. Orban wycofywał się i wracał, wykonywał różne gesty uległości, zaspakajające próżność eurokratów, by jednocześnie ogrywać ich tam, gdzie decydowały się realne, wymierne interesy. Po prostu – działał, i nadal działa, dyplomatycznie.

Z wyboru, z nawyku czy z braku dyplomatycznych umiejętności, my idziemy na ostry spór i demonstracyjnie odmawiamy eurokratom podporządkowania się, nawet pozornego. Tak było w sprawie relokacji „uchodźców” – nikt ich nie przyjął, ale tylko my otwarcie tego odmówiliśmy. I tak jest z Trybunałem Konstytucyjnym, reformą sądów i wszystkim w ogóle. Komisja Europejska stawia nam ultimatum i przeciera oczy ze zdumienia, że my na to reagujemy demonstracyjnym nieposłuszeństwem – bo dotąd się to w Unii nie zdarzało. Ot, ledwie Frans Timmermans zdążył zejść z mównicy, z której grzmiał na Polskę, prezydent Duda zapowiedział urbi et orbi, że kwestionowane przez KE ustawy podpisze.

Oczywiście prezydent nie mógł postąpić inaczej. Przez ostatnie dwa lata w Polsce nastroje społeczne radykalnie się zmieniły. Tuskowe „siedźmy cicho i bądźmy grzeczni, to ciocia Ojropa da pieniążki” jest już passé, teraz Polacy uważają, że pieniądze (które i tak wiadomo, że się kończą) nam się należały jak psu kość, a na godność sobie włazić nie pozwolimy. Na rynku wewnętrznym PiS na tej buńczuczności mocno wygrywa. Czy w ostatecznym rachunku wygra na niej Polska jako taka – nie sposób dziś powiedzieć, ale też mało kogo to na razie interesuje.

Rafał A. Ziemkiewicz

ziemkiewicz

(ur. 1964), rodem ze wsi, żyje w mieście, inteligent w 2. pokoleniu – absolwent polonistyki UW, pisarz, publicysta i współpracownik mediów elektronicznych. Autor ponad 20 książek – powieści (m.in. Walc Stulecia, Ciało Obce, Żywina, Zgred), zbiorów opowiadań (Coś Mocniejszego), felietonów (Viagra Mać, Uwarzałem Że) oraz esejów (Polactwo, Myśli Nowoczesnego Endeka, Jakie Piękne Samobójstwo). Negatywnie ustosunkowany do rzeczywistości i klasy panującej III RP. Jest jednym ze współprowadzących satyryczne podsumowanie dnia >>W tyle Wizji<<  w TVP Info.

twitter.com/R_A_Ziemkiewicz
www.facebook.com/rziemkiewicz

fot.Patrick Seeger/EPA

Categories: ziemkiewicz

Comments

  1. Piotr
    Piotr 25 grudnia, 2017, 03:34

    Pozdrawiam panie Rafale. Książkę o Piłsudskim „Złowrogi cień marszałka” właśnie czytam. Jak będziesz w Szczecinie to mi ją podpiszesz. Może gdzieś większą salę uda się wynająć? Tak na Wojska Polskiego. Wracając do zagranicznej polityki Polski to rząd Polski jej nie ma. Drze koty ze wszystkimi. Co zależało żeby przyjąć kilkadziesiąt prawdziwych uchodźców (chrześcijan) oraz osierocone dzieci (jak Persja naszych ze ZSRR). Ministrowie nie myślą, oni spełniają zachcianki prezesa, robią wszystko pod prezesa, np. taki Płaszczak. O Eskobarze nie wspomnę-to mimo kilkudziesięciu lat pracy pozostał tępym, beż polotu miernotą. No i prezes oszukuje. Nie widzisz p. Rafale tego? Dobra zmiana. Oszustwo! Beata najlepszym premierem i won. Katastrofa smoleńska-buja. Koniec historii. „Dochodzimy do prawdy, my polcy i polacy przez ostatnich 8 lat…”

    Reply this comment
    • Bunawar
      Bunawar 27 grudnia, 2017, 07:38

      Co zależało żeby przyjąć kilkadziesiąt prawdziwych uchodźców (chrześcijan)

      Nie do zweryfikowania oraz stworzyłoby precedens.

      oraz osierocone dzieci (jak Persja naszych ze ZSRR).

      Bujda, nie tylko dzieci (ach dzieci, ulubiony młot emocjonalny naszych czasów) lecz całe rodziny, z ich ojcami którzy byli wymierną siłą militarną i przydali się brytolom do ochrony pól naftowych.

      Reply this comment
  2. Stan
    Stan 26 grudnia, 2017, 07:09

    To, czy „mamy wreszcie władzę naprawdę polską”, to się okaże, gdy dojdzie do zwracania majątków domniemanym „ofiarom holokaustu”

    Reply this comment
  3. Piotr
    Piotr 27 grudnia, 2017, 06:21

    A naciski wszelkiej maści cwaniaczków, co nawet wojny nie widzieli a chcą doić kasę z polskiego podatnika jest coraz więcej . I jak pisze pan Michalkiewicz:”…wicepremier Gliński, hojną ręką dający 100 milinów złotych na renowację żydowskiego cmentarza przy ulicy Okopowej w Warszawie. Otrzyma je od rządu Fundacja Dziedzictwa Kulturowego tytułem „zasilenia kapitału wieczystego”, dzięki któremu będzie się tym cmentarzem opiekowała – pewnie do końca świata. Fundacją Dziedzictwa Kulturowego kieruje pan dr Michał Laszczkowski, a wiceprezesem jest pan Paweł Wilski. Korzysta ona „z grantów instytucji publicznych” a niezależnie od tego „stara się pozyskiwać środki od osób prywatnych”. „Partnerami” Fundacji, czyli jej sponsorami są: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Senat RP, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Fundacja Banku Zachodniego WBK i Towarzystwo Tradycji Akademickiej. Na stronie internetowej Fundacji można przeczytać zagadkową informację o „wielkim porządkowaniu cmentarza żydowskiego w Warszawie w roku 2017” – ale pod nagłówkiem „Wolontariat”. Wolontariat za 100 milionów złotych brzmi dość zagadkowo, ale jak jest rozkaz, to i takie rzeczy się zdarzają. Dlaczego Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ogłosiło przetargu na remont żydowskiego cmentarza przy ul. Okopowej w Warszawie, który wykonałaby jakaś firma, a potem przedstawiłaby rachunek, który – w odróżnieniu od „zasilenia kapitału wieczystego” – można by jakoś zweryfikować – tajemnica to wielka. Najwyraźniej Fundacja, a ściślej – pan prezes, dr Laszczkowski i pan wiceprezes Wilski mają jakieś zalety, o których nie wiemy. No bo że u boku pana wicepremiera Glińskiego, który poinformował o tym gwiazdkowym prezencie dla Fundacji Dziedzictwa Kulturowego, zasiadał pan rabin Michael Schuldrich, to rzecz zrozumiała, chociaż już mniej zrozumiałe jest to, że gmina żydowska w Warszawie, która – podobnie jak pozostałych 8 gmin żydowskich w Polsce, nie mówiąc już o nowojorskiej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego – otrzymała od Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich całkiem spory majątek właśnie pod pretekstem, że dzięki temu zadba o żydowskie cmentarze – nie dokłada się do tych państwowych 100 milionów złotych ani groszem – a w każdym razie o żadnej takiej deklaracji nic nie było słychać.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*