Wzgórza wulickie 4 lipca 1941 roku

W 2001 roku z 3 na 4 lipca przypada 70. rocznica mordu profesorów lwowskich wyższych uczelni i ich rodzin. Co roku Polacy ze Lwowa w tym dniu w miejscu kaźni modlą się o ich wieczny odpoczynek. Wartę przy pomniku, tym wspólnym grobie, trzymają harcerze. Historia tego grobu jest następująca.

Na podstawie list sporządzonych przez byłych ukraińskich studentów lwowskich uniwersytetów gestapo dokonało aresztowań profesorów, głównie Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej, ich rodzin i osób przypadkowo przebywających w ich mieszkaniach. O mord profesorów oskarżono SS pod dowództwem Brugadefuhera dr. E. Schongertera i Hansa Krugera oraz ukraińskiego batalionu “Nachtigal” pod dowództwem Albrechta Hercnera, gdzie oficerem  łącznikowym był Teodor Oberolender.

 

Dojście do tego pomnika jest dosyć trudne. Schodzi się po stromym, nieuporządkowanym wzgórzu, a do tego wzdłuż terenu zbudowano tory tramwajowe, co jeszcze bardziej utrudnia dojście.

 

Starania o upamiętnienie tego miejsca trafiały na wielkie trudności, a nawet mówienie o tragicznej śmierci polskich naukowców było zabronione. W 1980 r. zaczęto starania o postawienia pomnika. Projekt powierzono lwowskiemu znanemu rzeźbiarzowi, rektorowi Akademii Sztuk Pięknych, prof. Emanuelowi Myśko. Z kamienia i betonu miały powstać figury rozstrzelanych profesorów. Pod koniec lat 80. rozpoczęta budowa pomnika została zniszczona, a ówczesne władze twierdziły, że pomnika nigdy nie było. Buldożery usunęły zręby pomnika. Stało się to wskutek ruchów solidarnościowych w Polsce, których obawiali się Rosjanie.

 

Polacy nie ustawali w dążeniu do postawienia pomnika. Pod koniec lat osiemdziesiątych ówczesny konsul we Lwowie Włodzimierz Woskowski po rozmowach z władzami Lwowa uzyskał zgodę na upamiętnienie miejsca zbrodni. Władze zgodziły się na postawienie obelisku. Polacy jednak nie chcieli obelisku, a postanowili postawić pomnik. Projekt pomnika ponownie powierzono prof. E. Myśko.

 

Pomnik miał być postawiony i uroczyście odsłonięty 1 lipca 1991 roku w 50. rocznicę tragedii. Z powodu braku finansów obok płyt betonowych, które pozostały po wcześniejszym zniszczeniu rozpoczętego pomnika, lwowski polski klub tzw. Klub Myśli Katolickiej postawił skromny krzyż drewniany.

 

Dopiero w 1995 r. Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi, któremu przewodniczył AK-owiec Eugeniusz Cydzik, który 13 lat spędził na Workucie, postawił zwykły, betonowy nagrobek z żelaznym krzyżem, który stoi do dnia dzisiejszego. Mógł to uczynić dzięki pomocy z Polski. Niestety, na nagrobku nie było żadnych napisów. Potem umieszczono napis na tekturze, a obecnie jest napis w dwóch językach na trwałym materiale.

 

W 2001 r. 4 lipca z Krakowa i Wrocławia przyjechało kilka autokarów profesorów i innych działaczy ze świata nauki i kultury.

 

W miejscu zagłady polskich profesorów odbyła się polsko-ukraińska uroczystość z licznymi przemówieniami uczestników tego spotkania. Następnie na Politechnice Lwowskiej odbyła się konferencja z udziałem dziennikarzy — poświęcona pamięci zamordowanych profesorów. Okazało się, że dziennikarze ukraińscy nie znali dramatycznej historii polskich profesorów ani nie wiedzieli o staraniach Polaków w sprawie budowy pomnika. Po tym spotkaniu w serca Polaków wstąpiła nadzieja, że budowa pomnika zostanie zrealizowana.

 

Minęło jednak 9 lat i nic w tej sprawie, tak bliskiej sercu Polaków, nie uczyniono. Przedstawiciel “Kuriera Galicyjskiego” w rozmowie z konsulem RP Zieniewiczem, otrzymał informację, że rozmowy o postawieniu pomnika są prowadzone przez władze samorządowe Lwowa i Wrocławia. Natomiast całkowite sfinansowanie budowy pomnika pokryje strona polska. Napisy podobno mają być w dwóch językach.

 

Ogłoszono konkurs na pomnik. W 2009 r. 2 listopada polsko-ukraińskie jury przyznało I miejsce krakowskiemu prof. Akademii Sztuk Pięknych, rzeźbiarzowi, artyście, cenionemu w kraju i za granicą, Aleksandrowi Śliwie. Uroczystość odsłonięcia pomnika planuje się na 10 lipca 2010 r.

 

Sprawy te przypominają nam, jak Niemcy po wkroczeniu w granice Polski już w 1939 r. w perfidny i brutalny sposób likwidowali polskich profesorów i naukowców Uniwersytetu Jagiellońskiego, ażeby naród pozbawić przywódców i doprowadzić do zniszczenia Narodu. Ten sam cel doprowadził do tragedii lwowskich profesorów. Mimo ogromnych strat, wróg nie osiągnął celu, bo Naród podjął z determinacją walkę o przetrwanie, o zachowanie godności i ducha narodowego, wykazując niespotykany patriotyzm i poświęcenie dla Ojczyzny.

 

Opracowane na podsawie artykułów “Kuriera Galicyjskiego”.

Maria Mirecka-Loryś

Categories: Reportaże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*