Polacy z Brooklynu odebrali zwłoki swego dziecka

Justyna i Rafał Śliwowie zabierają swego „Aniołka” do Polski, aby tam wyprawić mu pogrzeb. O małżeństwie z Brooklynu zrobiło się głośno kilka tygodni temu, kiedy okazało się, że w biurze koronera w Nowym Jorku, Polakom wydano przez pomyłkę zwłoki cudzego dziecka. Niezidentyfikowane do dziś niemowlę spoczęło na cmentarzu w Łomży.

fot. Sliwa Family Photo/ Po dwóch miesiącach od tragicznej pomyłki rodzice otrzymali zwłoki swego dziecka

We wtorek Justyna i Rafał Śliwa wybierają się w podróż do Polski, aby zorganizować pogrzeb swemu zmarłemu w piątym miesiącu ciąży dziecku. To już drugi pogrzeb jaki małżeństwo wyprawia swemu „Aniołkowi”, jak nazwali zmarłego wcześniaka, nie znając jego płci. 19 czerwca na cmentarzu w Łomży spoczęły zwłoki noworodka, który – jak okazało się 6 lipca – nie był dzieckiem Śliwów, lecz innej pary.

W skutek pomyłki w szpitalu Bellevue Hospital i biurze koronera w Nowym Jorku, Polakom wydano zwłoki cudzego dziecka. Kiedy pomyłka wyszła na jaw, zrozpaczeni rodzice wnieśli do sądu pozew domagając się odszkodowania w wysokości 5 mln dol.

Zobacz także: Rodzina z Brooklynu pochowała w Polsce nie swoje dziecko

Po dwóch miesiącach od pogrzebu Justyna i Rafał Śliwa otrzymali nareszcie zwłoki swego dziecka, które pochowają w Łomży.

Reprezentujący Śliwów prawnicy, polska ambasada w Nowym Jorku, biuro koronera oraz władze Nowego Jorku dokładają tymczasem wszelkich starań, aby sprowadzić do USA zwłoki dziecka, które omyłkowo zostało wydane Śliwom i pochowane w Polsce. W skutek skomplikowanych procedur ekshumacyjnych, może to zająć nawet kilka miesięcy. Jak pisze dziennik New York Post, wciąż nie zidentyfikowano także rodziców omyłkowo wysłanego do Polski wcześniaka.

fot. NBC/ Justyna i Rafał Śliwowie

Śliwowie dziennikarzom nowojorskiego dziennika powiedzieli, że choć są szczęśliwi, że odnaleźli swoje dziecko, czują wielką gorycz z powodu tragicznej pomyłki. Cieszą się jednak, że ich „Aniołek” nareszcie znajdzie godne miejsce spoczynku.

Tragedia Justyny i Rafała Śliwów zaczęła się 29 maja, kiedy podczas badania w Woodhull Hospital okazało się, że lekarze nie mogą wyczuć bicia serca dziecka, co oznaczało, że jest ono martwe. Tydzień później w Bellevue Hospital lekarze sprowokowali poród. 22-letnia matka poprosiła o odcisk stopy dziecka i informację o płci. Nigdy ich nie dostała.

Msza za zmarłe dziecko, o imieniu Angel (Aniołek) odbyła się 16 czerwca w Brooklynie. Następnie zakład pogrzebowy wysłał zwłoki noworodka do Łomży, rodzinnego miasta rodziców, gdzie pochowano je 19 czerwca.

Kilka tygodni później, dokładnie 6 lipca, Justyna i Rafał Śliwa dowiedzieli się o pomyłce, ale informacji o rodzinie nie podano do publicznej wiadomości.

Rzeczniczka biura koronera Ellen Borakove poinformowała, że dzieci miały „uderzająco podobne nazwiska”. Dodała, że „doszło do tragicznej pomyłki, którą biuro musi naprawić” i że „miasto zrobi wszystko, by każde z dzieci zostało pochowane w odpowiednim miejscu”.

Prawniczka wynajęta przez rodziców zwraca uwagę, że w tym samym biurze koronera doszło w ostatnim czasie do czterech podobnych, niedopuszczalnych incydentów, gdy biuro bez zgody rodzin zatrzymało po sekcji zwłok mózgi zmarłych bliskich.

mp, as

Categories: Nowy Jork, Polecamy

Comments

  1. Katarzyna
    Katarzyna 21 sierpnia, 2012, 16:40

    I dobrze ze pozwali ich,za dużo jest błędów w tych ,,miastowych,,szpitalach-robią co chcą!!!!!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*