Wywiad z Krzysztofem Cugowskim z Budki Suflera i Izabelą Trojanowską

Gdy zaczynamy grać, wszystko odlatuje

16 października br. Marcin Kania, gospodarz programu Eurobeat stacji WPNA 1490 AM, miał okazję rozmawiać z wokalistą zespołu Budka Suflera Krzysztofem Cugowskim oraz współpracującą z zespołem aktorką i piosenkarką Izabelą Trojanowską. Artyści wystąpią 17 listopada w Copernicus Center. Poniżej fragmenty wywiadu.

Marcin Kania: Rozmawiam z wokalistami, którzy zmierzają do Chicago na jeden wspólny koncert zatytuowany „Cień wielkiej góry“. Jest z nami Pani Izabela Trojanowska i Pan Krzysztof Cugowski.

Panie Krzysztofie, pochodzę z tego samego miejsca z miasta Lublina, ulica Herbowa.

 

Krzysztof Cugowski: O proszę, miło mi bardzo.

 

A mi było miło wystąpić z zespołem Rising w 2001 roku na Placu Zamkowym w Lublinie, otwierając koncert Budki Suflera i grupy Bajm. Wielki koncert, 50 tysięcy ludzi, myślałem, że wypuszczę gitarę z rąk, tak się stremowałem. Jestem ciekawy, czy po 44 latach bycia na scenie zdarza się takiemu wielkiemu i znanemu wokaliście, jakim Pan jest, tremować się? Czy już raczej takie słowo w Pana słowniku nie istnieje?

Krzysztof Cugowski: Wielkim… ja mam 183 [cm wzrostu], ale aż tak duży nie jestem, myślę, że są znacznie więksi… Trema na pewno jest zawsze i do momentu, kiedy się nie zacznie koncert, są jakieś pomysły, że może się coś tam zadziać. W momencie gdy zaczynamy grać, to właściwie wszystko odlatuje i już nie ma. Zresztą właściwie nigdy nie było z tym problemów.

 

Natomiast ta duża ilość ludzi może nie powoduje tremy, ale wywołuje takie nieme zdziwienie, że tyle ludzi przyszło nas zobaczyć.

 

Pani Izabelo, to nie jest kolejny koncert Budki Suflera, to jest duży, specjalny projekt zatytułowany „Cień wielkiej góry“.

Izabela Trojanowska: Zarówno ja, jak i Felek Andrzejczak jesteśmy gośćmi tego projektu. Jestem zaszczycona, że mogę uczestniczyć w tym projekcie. Znamy się wiele lat, wspólnie zaczynaliśmy muzycznie, tzn. weszłam na scenę estradową, muzyczną z dużym hukiem właśnie płytą nagraną w Lublinie w 1980 roku z Budką Suflera. I bardzo się cieszę, że mamy kontakt do dzisiaj, że lubimy się, nie omijamy, jak to bywa w branży. Także do zobaczenia w Ameryce, z dużą przyjemnością zawsze tam przylatuję.

 

Panie Krzysztofie, skąd w ogóle pomysł, aby „Cień wielkiej góry“ powstał jako oddzielny projekt?

Krzysztof Cugowski: Nasi fani często wspominają, zwłaszcza Ci starsi, czasy gdy graliśmy koncerty w pełni rockowe, bez żadnych ukłonów w kierunku lżejszego repertuaru. W związku z tym postanowiliśmy w ubiegłym roku nagrać ponownie w wersji koncertowej naszą pierwszą płytę „Cień wielkiej góry“ i od tego zaczęła się seria koncertów, które gramy w Polsce od tamtej pory. Jest to cała ta płyta i druga oraz jeszcze kilka piosenek z bliższych nam czasów, ale które mają jeden wspólny mianownik, jest to repertuar stricte rockowy. Teraz przyjeżdżamy z programem, którego nigdy nie graliśmy w Ameryce. Także możliwe, że będzie to duża niespodzianka, bo starsi będą pamiętać czasy, kiedy graliśmy taki repertuar, ale dla młodszej publiczności to może być nawet szok.

 

Pani Izabelo, proszę podać jakie Pani utwory usłyszymy ze sceny w Copernicus Center 17 listopada?

Izabela Trojanowska: No oczywiście „Wszystko czego dziś chcę“, „Tyle samo prawd“, „Nic za nic“. Myślę, że Ci, którzy śledzą troszeczkę moja karierę, będą wiedzieli, o jakich piosenkach mówię. Chciałam też skorzystać z okazji i pozdrowić, i zaprosić na koncert wszystkich moich przyjaciół i znajomych z dawnych lat i z lat ostatnich. Zawarłam tu wiele bardzo fajnych znajomości, przyjaźni i cieszę się, że zobaczymy się znowu. Zapraszam serdecznie.

 

A tak na koniec: jaką macie receptę na sukces? Czy istnieje coś takiego? Jakieś podpowiedzi dla młodych artystów?

Krzysztof Cugowski: Nie ma, nikt jej nie ma. To jest zajęcie tego typu, że trzeba samemu znaleźć swoje miejsce i jakiekolwiek rady tu niewiele dają, ponieważ każdy wykonawca ma swoją drogę do sukcesu. Nie ma żadnego uniwersalnego sposobu na to, żeby stać się znanym i popularnym piosenkarzem czy muzykiem. Zawsze to wygląda inaczej i każdy musi sam swoją drogę przejść. Także nie potrafię nic powiedzieć mądrego na ten temat.

 

Gdyby miał Pan szansę cofnąć czas, czy wybrałby Pan dalej drogę artysty?

Krzysztof Cugowski: Myślę, że tak. Poza drobnymi szczegółami jestem zadowolony z tego, co robię. Udało mi się bardzo wiele jako muzykowi. Jestem zadowolony z tego, co los mi zaproponował.

 

Zapraszam na koncerty w Nowym Jorku, Miami i Detroit, a wielki finał trasy oczywiście w Chicago 17 listopada w Copernicus Center.

Krzysztof Cugowski: Tak jak Pan powiedział, w Chicago jak zawsze jest finał naszego grania w Stanach. Tak było przez bardzo wiele lat i tak pozostało, także chciałem pozdrowić wszystkich i zaprosić ich na 17 listopada.

 

Dziękuję za rozmowę.

Categories: Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*