REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Z Ameryki USA, państwo czy biznes?

USA, państwo czy biznes?

-

Coraz częściej i coraz więcej amerykańskich miast zastanawia się nad prywatyzacją usług będących domeną miejskich zarządów. Chicagowianie już się na tym sparzyli, gdy były burmistrz Richard Daley oddał miejskie parkingi w dzierżawę prywatnemu konsorcjum. Rada miejska miała na przedyskutowanie kompleksowej propozycji zaledwie kilka dni, społeczeństwa w ogóle nie pytano o zdanie.

 

REKLAMA

Daley chwilowo zapchał dziury budżetowe, a miasto pozostało z 75-letnim, bardzo niekorzystnym kontraktem. Musi płacić konsorcjum za stracone dochody w wyniku zamykania ulic z powodu festynu i wyrównanie za bezpłatne parkingi dla niepełnosprawnych. Ponadto miasto zobowiązało się do niebudowania parkingów w pobliżu parkingów zarządzanych przez konsorcjum.

 

Nic też dziwnego, że nauczona doświadczeniem rada miejska dość sceptycznie podchodzi do inicjatyw Rahma Emanuela wchodzącego w partnerskie spółki z prywanymi inwestorami w zakresie odbudowy miejskiej infrastruktury.

 

Prywatyzacja wszystkiego, co się da, nie jest zjawiskiem ostatnich lat.

 

Już administracja Ronalda Reagana w latach 80. i zdominowany przez republikanów Kongres w latach 90. podjęli próbę sprywatyzowania gruntów federalnych. Prezydent George W. Bush proponował licytację 300 000 akrów lasów w 41 stanach.

 

Dziś szturm na federalne ziemie uległ zaostrzeniu. Libertariańskie grupy, jak Cato Institute, proponują sprzedaż milionów akrów “niepotrzebnych gruntów”.

 

Kopalnie odkrywkowe kompanii Peabody Coal w Wyoming i Montanie zarabiają 10,000 proc. profitu płacąc skromne sumy za przywilej wydobycia węgla na publicznych terenach. Gubernator stanu Utah, Gary Herbert, proponuje redukcję deficytu poprzez prywatyzację gruntów federalnych, a były kongresman z Florydy, Cliff Stearns, rekomendował sprzedaż parków narodowych.

 

Kompanie naftowo-gazowe już prowadzą poszukiwania i wydobycie surowca na federalnych gruntach o rozmiarach Kalifornii i Florydy razem wziętych.

 

Znaczna część tych ziem, to tzw. “split estate”, co oznacza, że kompania może prowadzić wiercenia na prywatnej posiadłości bez zgody właściciela.

 

Nawet kanadyjska kompania TransCanada nieskrępowana federalnym regulaminem, skorzystała z “eminent domain” (wykupienie prywatnej własności z powołaniem się na dobro publiczne), by przeciągnąć rurociąg do teksaskiej rafinerii. W razie sprzeciwu właścicieli gruntu, prawo (czy też usankcjonowane bezprawie) zawsze stoi po stronie kompanii.

 

Kompanie zazwyczaj płacą za zagarnięte ziemie, zdarza się jednak, że potrafią wtargnąć na czyjąś własność nie płacąc centa.

 

Od 2000 roku, gdy Fortune Magazine zwrócił uwagę, że zasoby wodne stwarzają olbrzymie szanse na dobry biznes, obserwujemy korporacyjną inwazję na miasta i miasteczka. W Pensylwanii i Kalifornii American Water Company przejęła dostawy wody i podniosła opłaty o 70 proc. Shell wykupił prawa do wód gruntowych w Kolorado, a potentat naftowo-gazowy T. Boone Pickens wykupuje źródła wodne w Teksasie, podczas gdy woda z Alaski trafia na Bliski Wschód.

 

Z analiz przeprowadzonych przez organizację Food and Water Watch wynika, że od przejęcia usług przez prywatne kompanie opłaty za wodę wzrosły o 80 proc., a za oczyszczanie ścieków o 100 procent. Tego typu nadużycia zaobserwowano w Kalifornii, Georgii, Indianie, New Jersey, Rhode Island i oczywiście w Illinois.

 

W 1980 roku genetycy zatrudnieni w General Electric stworzyli bakterię “pożerającą” ropę naftową. Jest z powodzeniem stosowana w przypadku wycieku ropy.

 

15 lat później Światowa Organizacja Handlu zezwoliła na skategoryzowanie roślin, genów i mikroorganizmów jako własności itelektualnej. W rezultacie tej decyzji dziś 20 proc. ludzkiego materiału genetycznego znajduje się w prywatnych rękach. I tak wirusy grypy i zapalenia wątroby są własnością korporacyjnych i uczelnianych laboratoriów. Naukowcy nie mogą korzystać z opatentowanych form życia do badań nad rakiem. Dostęp do nich często jest uzależniony od widzimisię właściciela.

 

Amerykańskie kompanie AgriDyne i W.R. Grace usiłowały uzyskać prawa własności do rośliny neem, od wieków używanej w Indii do produkcji środków medycznych i naturalnych pestycydów. University of Cincinnati ma patent na nasiona brazylijskiej guarany, a University of Mississippi na azjatycki turmeric.

 

Na czoło manipulacji genetycznych w USA wysuwa się kompania Monsanto, przeciw której występują amerykańscy farmerzy, oburzeni, że ich własne, wieloletnie doświadczenia stają się własnością tej kompanii. Monsanto załatwiła sobie ochronę przed oskarżycielami. Do ustawy wyznaczającej fundusze na działalność poszczególnych agencji rządowych ktoś anonimowo wprowadził klauzulę zabraniającą pozywania kompanii do sądu. Senatorzy, w tym stojąca na czele Komitetu Przyznawania Funduszy Barbara Mikulski, tłumaczą, że nie wiedzieli, iż taka klauzula została wniesiona do ustawy. Dziś sen. Mikulski przeprasza społeczeństwo za to niedopatrzenie. I jest to kolejny przykład zatwierdzenia przez Kongres ustawy bez zapoznania się z jej treścią.

 

Prywatyzacji nie uniknęły również dzieci. Szkoły czarterowe wypierają tradycyjne szkoły publiczne. Analiza przeprowadzona przez Uniwersytet Stanforda wskazuje, że wyniki nauki w zarządzanych przez prywatny Charter Management Organization nie są ani lepsze ani gorsze niż w szkołach publicznych.

 

Dzieci stały się “produktem” z chwilą, kiedy Correction Corporation of America objęła pieczę nad zakładami karnymi dla nieletnich. Jeśli więzienie ma przynosić zyski, to jego właściciel stara się je wypełnić. Za drobną opłatą przekona sędziego, by chłopaka, który uderzył kolegę w nos, osadzić w więzieniu na 2 lata. O to, by dzieciak siedział dłużej postarają się “wychowawcy” prowokując podopiecznych do bójek. Biznes się kręci, a podatnicy płacą.

 

Kogo to jednak obchodzi, gdy budżety się kurczą, a potrzeby rosną? Obciążony szeregiem opłat przeciętny podatnik przymyka oczy na decyzje władz, które szukają łatwych rozwiązań i stronią od podejmowania trudnych decyzji. Tymczasem Ameryka z kraju przeobraża się w biznes.

 

Więcej wiadomości na temat prywatyzacji w USA znajdziecie Państwo na portalu Common Dreams, w artykule Paula Buchheita, zatytułowanym “Five Poisons of Privatization”. Autor uczy w college, jest członkiem organizacji US Uncut Chicago i jednym z autorów “American Wars: Illusions and Realities”.

(eg)

REKLAMA

Poprzedni artykułGoniec z dyplomem
Następny artykułUzależnieni od pomocy rządu

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications    Ok No thanks