Matka 10-miesięcznej dziewczynki, która zaginęła ponad dwa tygodnie temu w Kansas City, przyznała że w dniu kiedy zniknęła jej córeczka, była pijana. Deborah Bradley kłamała także na temat tego, kiedy ostatni raz widziała dziecko. Za informacje prowadzące do odnalezienia dziecka wyznaczono nagrodę wysokości 100 tys. dolarów.

W wywiadzie udzielonym w poniedziałek stacji NBC matka dziewczynki przyznała, że do tej pory nie mówiła całej prawdy na temat okoliczności zniknięcia dziecka. Kobieta i jej mąż twierdzą, że ich 10-miesięczna córeczka, Lisa Irwin, zniknęła ze swego łóżeczka w nocy z 3 na 4 października. Deborah Bradley i Jeremy Irwin powiedzieli policji, że ich dziecko najprawdopodobniej zostało uprowadzone przez nieznana osobę.
Zobacz: Gdzie jest Lisa Irwin?
Wczoraj pojawiły się jednak nowe informacje w tej sprawie. Matka dziewczynki przyznała w telewizyjnym wywiadzie, że w noc zniknięcia Lisy, była pijana. Policja już wcześniej była w posiadaniu nagrań z monitoringu ze sklepu, w którym Deborah Bradley kupiła 3 października sporą ilość alkoholu. Kobieta początkowo twierdziła, że wino kupiła na rodzinna uroczystość. Teraz przyznała, że piła jeszcze tego samego wieczoru. Bradley twierdzi jednak, że alkohol nie miał wpływu na jej zachowanie i na pewno nie skłonił jej do zrobienia krzywdy dziecku, jak nieoficjalnie podejrzewa policja. Matka przyznała jednocześnie, że nie pamięta dokładnie co działo się w jej domu feralnego wieczoru i nocy.

Deborah Bradley wyznała także, że ostatni raz widziała Lisę około godziny 18.40. Nie zaś jak twierdziła wcześniej około 22.30.
Matka dziecka przyznała również, że czuje, iż jest główną podejrzaną w sprawie zagadkowego zniknięcia Lisy. Według niej świadczą o tym ciągłe przesłuchania oraz fakt, że badanie wariografem wykazało iż kobieta mówi nieprawdę.
Bradley, podobnie jak jej mąż, zapewnia że nie ma nic wspólnego ze zniknięciem niemowlęcia i utrzymuje, że dziecko zostało porwane.
Policja Kansas City przyznaje, że w sprawie zniknięcia Lisy nie ma żadnych wiarygodnych tropów. Detektywi dokładnie zbadali wszelkie poszlaki i przesłuchali świadków. W domu Irwinów przeprowadzono także rekonsytukcję rzekomego porwania. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, choć detektywi podkreślają, że sprawa wciąż jest w toku.
Jeremy Irwin i Deborah Bradley o zniknięciu ich 10-miesięcznej córeczki zaalarmowali policję z Kansas City dwa tygodnie temu. Według rodziców Lisa Irwin zniknęła ze swego łóżeczka, prawdopodobnie nad ranem 4 października.
Jak zwykle w tego typu sprawach pierwszymi podejrzanymi w sprawie są rodzice dziecka. Śledczy większej podejrzliwości wobec nich nabrali, kiedy w dwa dni po zniknięciu dziewczynki na pewien czas Irwin i Bradley odmówili współpracy z policją. Po kilkudniowej przerwie rodzice Lisy Irwin zmienili jednak zdanie i ponownie zaczęli odpowiadać na pytania śledczych.
Mimo, że sprawie zaginięcia dziecka nikt nie usłyszał żadnych zarzutów w poniedziałek rodzice zaginionej dziewczynki wynajęli znanego adwokata, który będzie ich reprezentował.
Za informacje prowadzące do odnalezienia dziewczynki anonimowy biznesman wyznaczył nagrodę w wysokości 100 tysięcy dolarów.
Zobacz materiał stacji ABC:
Wideo z domowego archiwum rodziców Lisy Irwin:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=f8sCIH-RY5g&feature=related[/youtube]
km