REKLAMA

2120924117 views

REKLAMA

2120924116 views
0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSportTokio/żeglarstwo – Myszka zdyskwalifikowany, Klepacka dziewiąta

Tokio/żeglarstwo – Myszka zdyskwalifikowany, Klepacka dziewiąta

-

Piotr Myszka zajął szóste, a Zofia Klepacka (Legia Warszawa) dziewiąte miejsce w klasie RS:X na igrzyskach. Żeglarz AZS AWFiS Gdańsk był przed podwójnie punktowanym wyścigiem medalowym czwarty i miał szansę na srebrny medal, ale został w nim zdyskwalifikowany.

W ostatnim starcie z udziałem 10 czołowych deskarzy los 40-letniego Polaka podzielili dwaj wyprzedzający go zawodnicy – drugi Francuz Thomas Goyard oraz trzeci Włoch Mattia Camboni. Wszyscy popełnili falstart.

REKLAMA

W klasyfikacji generalnej triumfował Holender Kiran Badloe, srebrny medal wywalczył Goyard, a brązowy Chińczyk Kun Bi.

Z kolei Klepacka była w wyścigu medalowym piąta, ale nie poprawiła dziewiątej lokaty. Na najwyższym stopniu stanęła mistrzyni świata sprzed dwóch lat Chinka Yunxiu Lu, druga była broniąca tytułu mistrzyni Europy oraz brązowa medalistka czempionatu globu Francuzka Charline Picon, a trzecia Brytyjka Emma Wilson.

“Troszeczkę dziwna sytuacja, szczerze mówiąc. Jeśli 30 procent stawki ma indywidualny falstart, to – kurczę – coś tu jest nie tak. Bo my walczymy tu o medale i jeśli wydarzyła się taka sytuacja, to wyścig się przerywa… Wydawało mi się, że to będzie tylko Włoch, którego jako pierwszego zdjęto. Mówię sobie +ok, jestem bezpieczny, można powiedzieć, że mam już prawie medal+. Po czym mijają dwie minuty i mnie ściągają z trasy. Niewiarygodne – ja i Włoch wylatujemy z wyścigu. Wówczas jeszcze nie jest tak źle – w tym sensie, że tak się zdarza. Ale potem zdejmują Francuza, który prowadzi wyścig i to praktycznie po całym kółku. To już jest dziwna sytuacja. Ale sędzia podjęła decyzję, że wyścig był kontynuowany i tyle. Szkoda bardzo. Jestem lekko rozczarowany, bo już się witałem z gąską, a tu zabrali mi zabawki…” – relacjonował po zakończeniu zmagań Polak.

Przed finałem zajmował on czwarte miejsce, co sprawiło, że – jak sam stwierdził – taktyka była dość prosta.

“Musiałem atakować Francuza i Włocha. Nie mogłem sobie po prostu wystartować i płynąć, gdzie chcę – tylko atakować, jeżeli jest taka możliwość. Nie miałem wielkiego pressingu na start – tak, żeby ktoś mnie wywiózł na ten falstart. Spokojnie sobie wystartowałem, bez jakiegoś ryzyka… Tak mi się przynajmniej wydawało. Tym bardziej, że wszystko miałem sprawdzone i wiedziałem, gdzie ta linia startu jest. Tym bardziej byłem więc zdziwiony, że tak przestrzeliłem z tym falstartem” – przyznał czwarty zawodnik igrzysk w Rio de Janeiro.

Jednocześnie jednak argumentował, że nie mógł zachować się zbyt asekuracyjnie.

“Flota rusza i każdy chce być pierwszy. Wiedziałem, że Włoch (trzeci przed wyścigiem finałowym PAP) jest dobrym zawodnikiem i będzie tak robił, więc też nie mogłem zostać i czekać na tym starcie. Nie spodziewałem się, że będzie taka sytuacja, iż wywalą aż tyle osób z tego wyścigu” – dodał.

Następnie wyjaśnił szczegóły dotyczące ustalania linii startu.

“Wyznaczają ją dwie motorówki, które mają pomarańczową flagę. Między tymi flagami jest umowna linia wyznaczona. Ja jej nie widzę, ale robię nabieżnik – stoję przy jednej z komisji poprzez patrzenie na drugą, wybieram nieruchomy punkt na brzegu, np. jakieś drzewo. Wtedy wiem, gdzie jest ta linia. Ustawiam się na kilka sekund przed startem minimalnie poniżej tej linii, by mieć czas i miejsce, by się rozpędzić i ruszyć na pełnej prędkości w momencie startu” – zaznaczył.

Myszka zapewnił, że przedwczesny start nie był spowodowany stresem czy nerwami.

“Ja w tym wyścigu nic nie traciłem. Mogłem tylko zyskać medal i to nie było dla mnie stresujące. To była czysta sportowa kalkulacja. Atakuję – zdobywam medal, nie atakuję – medalu nie mam. Okazało się po wyścigu, że mogłem nie atakować i miałbym medal, ale to wiemy dopiero teraz” – podkreślił.

Zaprzeczył w odpowiedzi na pytanie, czy wcześniej w jego karierze doszło do sytuacji, by aż tyle osób miało falstart, a wyścig nie został powtórzony.

“Szkoda. To decyzją sędziowska, nie ma od tego odwołania. To trochę trudne do zrozumienia dla oglądających, dlaczego w czasie wyścigu zdejmują tylu ludzi walczących o medale. To już nie jest indywidualny falstart, tylko chodzi o grupę” – przekonywał zawodnik, który 25 lipca świętował 40. urodziny.

On sam nie ma wątpliwości, co należało zrobić w tej sytuacji.

“Wyścig powinien być przerwany, to była walka o medale. Ale to tylko moje prywatne zdanie, które kompletnie nie ma znaczenia” – stwierdził.

Zapytany o swoje odczucia zapewnił, że nie czuje goryczy.

“Wiedziałem wcześniej, jakie było ryzyko. Można powiedzieć, że zabrakło farta. Rzadko używam tego słowa w odniesieniu do sportu, bo w nim trzeba wszystko wytrenować, ale tutaj minimalnie zabrakło tego palca Bożego, który wstrzymałbym mnie lekko na starcie. Nie mam żalu, zrobiłem dobrą robotę. Wróciłem po poprzednich igrzyskach na szczyt, walczyłem o medal olimpijski. Czułem się bardzo komfortowo. Na pewno lepiej się czuję teraz, niż gdybym miał pływać tu w zeszłym roku. Wiedziałem, że może się nie udać, nie zakładałem oczywiście tego, ale startuję od 15 lat – nie popadnę teraz w depresję, bo się nie udało. Wyznaczę nowe cele i będę je realizować” – zapewnił.

Nie chciał jednoznacznie odnieść się sprawy ewentualnego końca kariery.

“Na razie chcę wrócić do domu i mieć wakacje” – podkreślił.

REKLAMA

2119461802 views

REKLAMA

2119461889 views

REKLAMA

REKLAMA

2121258239 views

REKLAMA

2119461951 views

REKLAMA

2119462005 views

REKLAMA

2119462042 views