Strona główna Sport Piłkarski Superpuchar – trofeum dla Cracovii, rozstrzygnęły rzuty karne

Piłkarski Superpuchar – trofeum dla Cracovii, rozstrzygnęły rzuty karne

-

- Advertisement -

Piłkarze Cracovii bezbłędnie wykonali rzuty karne fot.Facebook

Piłkarze Cracovii po raz pierwszy w historii wywalczyli Superpuchar Polski. W piątkowy wieczór pokonali Legię Warszawa na jej stadionie w rzutach karnych 5-4. Po 90 minutach nie było goli, dogrywki zgodnie z regulaminem nie rozgrywano.

W poprzednim sezonie warszawski zespół wywalczył mistrzostwo kraju, a Cracovia pierwszy raz w historii zdobyła Puchar Polski.

Pierwotnie do spotkania miało dojść w sierpniu, ale krótko wcześniej zostało odwołane przez PZPN. Powodem – jak wówczas informowano – było zakażenie koronawirusem osoby ze sztabu Legii.

Mimo napiętego kalendarza udało się znaleźć nowy termin – między meczami reprezentacji. Oba kluby nie zagrały w najmocniejszych składach. Zwłaszcza Legia, bowiem do kadry Jerzego Brzęczka powołany został m.in. Michał Karbownik, a do młodzieżowej, prowadzonej przez… trenera stołecznego zespołu Czesława Michniewicza – Bartosz Slisz i Maciej Rosołek. Na dodatek już w trakcie pierwszej połowy kontuzji doznał Mateusz Wieteska.

Pod nieobecność Michniewicza jego obowiązki przejęli wyjątkowo Marek Saganowski i Przemysław Małecki.

Trener Cracovii Michał Probierz też nie mógł skorzystać z kilku piłkarzy – nie zagrał m.in. powołany do reprezentacji Rumunii czołowy zawodnik “Pasów” Sergiu Hanca.

Spotkanie rozpoczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem. Rozgoryczeni niedawnym odpadnięciem w kwalifikacjach Ligi Europy (0:3 u siebie z Karabachem Agdam) kibice Legii urządzili pokaz pirotechniki, połączony z krytyką pod adresem m.in. prezesa klubu Dariusza Mioduskiego.

W pierwszej połowie fani Legii nie mieli powodów do radości. Ich zespół sprawiał gorsze wrażenie od Cracovii, nie oddał w tej części gry celnego strzału.

Ciekawiej zrobiło się po przerwie. Legioniści ruszyli do ataków, w 54. minucie Tomas Pekhart trafił nawet do siatki, ale był na spalonym.

W 90. minucie efektownym rajdem popisał się Luquinhas, który został sfaulowany tuż przed polem karnym. Strzał z rzutu wolnego Mateusza Cholewiaka trafił jednak w mur piłkarzy Cracovii.

Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, więc zgodnie z regulaminem nie było dogrywki i od razu przystąpiono do rzutów karnych.

W serii “jedenastek” większość zawodników strzelała bezbłędnie – jedynym pechowcem okazał się pomocnik Legii Paweł Wszołek, którego płaskie uderzenie obronił Lukas Hrosso.

Po meczu powiedzieli:

Marek Saganowski (zastępujący Czesława Michniewicza w roli pierwszego trenera Legii):

“W pierwszej połowie popełniliśmy dużo błędów. Próbowaliśmy wejść w mecz jak najlepiej, mieliśmy lepsze i gorsze momenty, na pewno naszą grę trzeba mocno poprawić. W drugiej części złapaliśmy rytm, stworzyliśmy sporo sytuacji. Kluczowym momentem każdego spotkania są okazje podbramkowe. Jeżeli z trzech, czterech sytuacji nie strzela się chociaż jednego gola, trudno potem mówić o wygranej. Nie przygotowywaliśmy się specjalnie do rzutów karnych, wiedzieliśmy, kto będzie chciał strzelać. Zawodnicy codziennie po treningu wykonują jedenastki, wiedzieliśmy, kto robi to dobrze. Nie mam pretensji do Pawła Wszołka, takie sytuacje zdarzały się najlepszym. Gratuluję Cracovii zwycięstwa”.

Michał Probierz (trener Cracovii):

“Gratuluję mojemu zespołowi, bo w takim składzie graliśmy ze sobą po raz pierwszy. To drugie trofeum wywalczone przez nas w tym roku i chciałbym zadedykować je kibicom Cracovii. Szkoda, że dotychczas nie zdobyliśmy trofeum w lidze, ale gdy wszyscy się wyleczą, będziemy mieli bardzo silną kadrę. Zaczęliśmy dzisiejszy mecz, starając się utrzymać przy piłce. Wiedzieliśmy, że Legia od razu na nas ruszy, bo po odpadnięciu z europejskich pucharów miała długi okres na przygotowanie do tego meczu. Chcieliśmy być groźni od początku, ale byliśmy dość nieskuteczni. Po 30 minutach Legia mocno przejęła inicjatywę, przegrywaliśmy dużo piłek w środku, ale w przerwie to zniwelowaliśmy. Później mecz się wyrównał. Oba zespoły postawiły wszystko na jedną kartę”.

(PAP)

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Enable Notifications    Ok No thanks