REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSportPiłkarska LK - Raków i Lech bliżej awansu do fazy grupowej

Piłkarska LK – Raków i Lech bliżej awansu do fazy grupowej

-

Polskie drużyny zwycięsko zakończyły rozgrywane u siebie pierwsze mecze 4. rundy eliminacji piłkarskiej Ligi Konferencji – Raków Częstochowa wygrał ze Slavią Praga 2:1, a Lech Poznań pokonał luksemburski F91 Dudelange 2:0. Rewanże – 25 sierpnia.

Zwycięzcy tego etapu rywalizacji w nagrodę otrzymają premię w postaci awansu do fazy grupowej.

REKLAMA

Częstochowianie, którzy dopiero przed rokiem debiutowali w europejskich pucharach i także dotarli do decydującej fazy eliminacji LK, przystąpili do meczu z wicemistrzem Czech bardzo skoncentrowani. W pierwszej połowie nie pozwoli bardziej utytułowanemu rywalowi na stworzenie wielu dogodnych sytuacji.

Raków do przerwy prowadził po technicznym uderzeniu Ivi Lopeza. Hiszpański pomocnik przeprowadził indywidualną akcję po prawej stronie boiska i strzelił nie do obrony tuż zza linii pola karnego. Bezpośrednio po zmianie stron mógł podwyższyć wynik, ale tym razem bramkarz Ales Mandous nie zawiódł.

Goście wyrównali z niegroźnie zapowiadającej się akcji. Wydawało się, że Tomas Holes chciał dośrodkować, tymczasem piłka dostała rotacji i wpadła za plecy bramkarza Kacpra Trelowskiego. To drugi przypadek, na 11 meczów, że Raków stracił gola w europejskich pucharach.

Kibicie Slavii nie zdążyli się nacieszyć bramką, a ich ulubieńcy znów przegrywali po trafieniu z kilku metrów Chorwata Frana Tudora.

Raków mógł wygrać wyżej, ale m.in. w doliczonym czasie gry Bartosz Nowak nie trafił w piłkę z najbliższej odległości.

Trener wicemistrza i zdobywcy Pucharu Polski Marek Papszun po meczu był zadowolony ze zwycięstwa, choć przyznał, że czuje niedosyt, biorą pod uwagę przebieg wydarzeń na boisku.

„Mogę być tylko dumny ze swojej drużyny, biorąc pod uwagę skandaliczne sędziowanie. Należały się nam dwa rzuty karny. Były też +mijanki+ przy spalonych, po których Ivi Lopez mógł wyjść dwa razy sam na sam z bramkarzem” – ocenił szkoleniowiec.

Mistrz Polski z Poznania konfrontację z F91 Dudelange rozpoczął z dużym animuszem. Po kilku minutach prowadził po strzale pod poprzeczkę Kristoffera Velde. Norweg przed tygodniem był czołową postacią zespołu w rywalizacji z Vikingurem Reykjavik.

Lech nie poszedł za ciosem i w pierwszej części gry nie dał więcej powodów do zadowolenia swoim kibicom, którzy nie wybaczyli jeszcze piłkarzom „Kolejorza” wszystkich przewin z ostatniego okresu. Konsekwencją była niezbyt wysoka frekwencja na stadionie przy Bułgarskiej.

Po przerwie Szwed Mikael Ishak przepięknym strzałem z woleja pokonał bramkarza Dudelange, a lechici mieli jeszcze kilka okazji do zmiany wyniku, ale brak skuteczności odbił się na zaliczce przed rewanżem.

Trener poznaniaków John van den Brom umocnił swoje stanowisko, ale ma świadomość, że w tym przypadku została wykonana tylko połowa zadania.

(PAP)

REKLAMA

2103216183 views

REKLAMA

2103216416 views

REKLAMA

2105012808 views

REKLAMA

2103216559 views

REKLAMA

2103216659 views

REKLAMA

2103216768 views