REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Piłkarska LE - Lech Poznań awansował do fazy grupowej

Piłkarska LE – Lech Poznań awansował do fazy grupowej

-

- Advertisement -

Dani Ramirez zdobył pierwszego gola dla Lecha fot.Stephanie Lecocq/EPA-EFE/Shutterstock

Piłkarze Lecha Poznań awansowali do fazy grupowej Ligi Europy. W meczu czwartej, decydującej rundy kwalifikacji pokonali na wyjeździe belgijski Royal Charleroi 2:1 (2:0).

“Kolejorz” do stolicy Walonii pojechał podbudowany wcześniejszymi efektownymi wygranymi – nad łotewską Valmierą (3:0), Hammarby IF Sztokholm (3:0) i cypryjskim Apollonem Limassol (5:0). Przeciwko liderowi belgijskiej ekstraklasy zagrał bez respektu, skutecznie, ale też miał trochę szczęścia. Jednym z bohaterów był bramkarz Filip Bednarek, który obronił rzut karny egzekwowany przez Kavecha Rezaeiego.

W pierwszej połowie to wicemistrzowie Polski mieli więcej do powiedzenia. Początkowe fragmenty nie były jednak zbyt interesujące, akcje toczyły się głównie w środku pola. Poznaniacy cierpliwie starali się budować sytuacje, lecz nie potrafili zatrudnić Nicolasa Penneteau, brakowało strzałów lub dokładniejszego podania.

Przełamanie lechitów nastąpiło w 33. minucie. Hiszpan Dani Ramirez, najwyraźniej podrażniony otrzymaniem żółtej kartki za… rzucenie butem na boisko, zdecydował się na strzał z ok. 20 metrów. Piłka po drodze odbiła się od jednego z obrońców Royal i zupełnie zmyliła golkipera miejscowych.

Zdobyta bramka jeszcze bardziej rozochociła gości. Kamiński po indywidualnej akcji z ostrego kąta próbował zaskoczyć Penneteau, ale trafił w boczną siatkę. Chwilę później Ali Gholizadeh mógł wyrównać, ale słupek uratował Bednarka i całego Lecha.

Na 2:0 podwyższył Tymoteusz Puchacz, który precyzyjnie przymierzył z blisko 30 metrów. Bramkarz gospodarzy interweniował zbyt późno i lechici schodzili do szatni na przerwę z dwubramkową zaliczką.

Na początku drugiej połowy gospodarze pokazali swoje atuty w ofensywie, choć krótko po wznowieniu gry to piłkarze trenera Dariusza Żurawia mogli podwyższyć rezultat. Szwed Mikael Ishak mógł indywidualnie sfinalizować kontratak, ale czekał na partnerów. Podał do Puchacza, lecz rywale zdążyli się już poustawiać w defensywie i strzał pomocnika został zablokowany.

Krótko po tej sytuacji dość nieodpowiedzialne w polu karnym zachował się Lubomir Satka, który pozwolił się minąć Mamadou Fallowi i ręką wytrącił przeciwnika z równowagi. Sędzia podyktował rzut karny, ale Bednarek wyczuł intencje irańskiego strzelca i odbił piłkę.

Niezbyt długo cieszyli się poznaniacy z udanej interwencji swojego bramkarza – sześć minut później prowadzili już tylko 2:1. Po koronkowej akcji i podaniu Rezaeiego Fall mocnym uderzeniem z bliska nie dał szans Bednarkowi.

Chwilę później Lech był bliski zdobycia kolejnego gola. Pedro Tiba “wjechał” w pole karne, zagrał wzdłuż bramki, ale Kamiński spóźnił się o ułamki sekund, by zamknąć akcję.

Mecz rozkręcał się z każdą minutą. Gospodarze zaczęli dyktować warunki, ale poznaniacy nie zamierzali bronić skromnego prowadzenia, a kontry w ich wykonaniu były groźne. Z dystansu mocno, ale minimalnie niecelnie, uderzył Kamiński, a w następnej akcji Ishak trafił w zewnętrzną część słupka.

W ostatnim kwadransie wicemistrzowie Polski musieli jednak mocno pracować w defensywie. Takiego naporu przeciwnika nie mieli okazji przeżyć w tym sezonie, zarówno w europejskich pucharach, jak i ekstraklasie. Na domiar złego Satka znów w niegroźnej sytuacji sfaulował przeciwnika. Niemiecki arbiter Słowakowi pokazał drugą żółtą kartkę i goście kończyli mecz w dziesiątkę.

Żuraw momentalnie ścignął z boiska Ramireza i postawił na środkowego obrońcę Thomasa Rogne. Norweg krótko po wejściu zażegnał niebezpieczeństwo po strzale z rzutu wolnego Rezaeiego. Do końca spotkania poznaniacy musieli drżeć o wynik, ale Bednarek w kilku sytuacjach pokazał, że letni transfer do “Kolejorza” okazał się świetnym posunięciem ze strony władz poznańskiego klubu.

Lechici mieli też trochę szczęścia – raz poprzeczka uratowała ich od utraty gola, rywale też marnowali doskonałe okazje. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Kamiński mógł ponownie “zamknąć” sprawę awansu. Przez kilkadziesiąt metrów biegł samotnie, minął Penneteau, ale potknął się i nie trafił do pustej bramki.

W piątek wicemistrzowie Polski poznają rywali w fazie grupowej LE, w której wystąpią po raz trzeci w historii. Wcześniej rywalizowali w 2010 i 2015 roku.

(PAP)

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Enable Notifications    Ok No thanks