REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSportMŚ 2022 - Niemcy i Belgia nad przepaścią, historyczna Frapparrt

MŚ 2022 – Niemcy i Belgia nad przepaścią, historyczna Frapparrt

-

Niemcy i Belgia to dwie drużyny zaliczane do faworytów mistrzostw świata, które w czwartek mogą się pożegnać z turniejem w Katarze. Do historii futbolu przejdzie Francuzka Stephanie Frappart, która będzie pierwszą kobietą sędziującą jako główna mecz na imprezie tej rangi.

Dopuszczenie kobiet do składów sędziowskich tegorocznego mundialu już było posunięciem bez precedensu FIFA, a teraz najbardziej doświadczona arbiter poprowadzi mecz jako główna.

REKLAMA

Frappart będzie sędziować spotkanie Niemiec z Kostaryką. Na liniach będą jej również pomagać kobiety – Brazylijka Neuza Back i Karen Diaz Medina z Meksyku. Rolę czwartego arbitra pełnić będzie Amerykanka Kathryn Nesbitt.

38-letnia Francuzka ma już w dorobku prowadzenie meczów męskich zespołów, zarówno w rodzimej lidze, jak i Lidze Mistrzów czy eliminacjach mistrzostw świata. W 2019 roku sędziowała też finał kobiecego mundialu.

„Presja nie jest mi obca, ale nie sądzę, żeby pojawiły się nerwy. Gdy zacznie się mecz, skupię się na swojej pracy, a nie będę myśleć, co o tym myślą komentatorzy czy dziennikarze” – podkreśliła w rozmowie z BBC jeszcze przed MŚ Frappart.

Jej odpowiedzialność będzie duża nie tylko z racji historycznego wydarzenia, ale też wagi meczu, który będzie decydował o dalszych losach obu reprezentacji w turnieju.

Niemcy, którzy przyjechali do Kataru z myślą, by zapomnieć o nieudanym występie cztery lata temu w Rosji, gdzie jako obrońcy tytułu odpadli już w fazie grupowej, ale na razie spisują się… jeszcze gorzej. Wtedy po dwóch występach mieli trzy punkty, a teraz tylko jeden, za remis z Hiszpanią (1:1), bo na inaugurację przegrali z Japonią 1:2.

Z Kostaryką Niemcy rywalizowały już w 2006 roku – w tej samej grupie były też Polska i Ekwador – i w meczu otwarcia turnieju gospodarze wygrali 4:2. W czwartek zwycięstwo w takich rozmiarach mogłoby premiować drużynę trenera Hansiego Flicka, o ile Japonia pokona prowadzącej w grupie Hiszpanii.

Mistrzowie świata z 2010 roku z dorobkiem czterech punktów prowadzą w tabeli i mając bilans bramek 8-1 mogą się być raczej spokojni o swój los, a jedynym wariantem, kiedy musieliby pakować walizki, jest ich porażka z Japonią i równoczesne zwycięstwo Kostaryki nad Niemcami. Byłby to najbardziej sensacyjny scenariusz, bo oznaczałby, że obie europejskie potęgi zakończyłyby udział w mundialu.

Pojedynek Niemiec z Kostaryką będzie historyczny nie tylko ze względu na osobę sędzi Frapparrt, ale także ze względu na Manuela Neuer, który wystąpi w 19. meczu mundialu, co wcześniej nie udało się żadnemu bramkarzowi. Po 18 spotkań w MŚ rozegrali jego rodak Sepp Maier i Brazylijczyk Claudio Taffarel.

„W czwartek musimy się skupić wyłącznie na tym, co będzie się działo na boisku w Al-Chaur. Mamy zadanie do wykonania, obowiązek do spełnienia. Niestety, nie wszystko zależy od nas, ale na to już wpływu nie mamy” – przyznał 36-letni Neuer.

Niemcy muszą się oglądać na innych, a nie musi tego robić Kostaryka, której drugie zwycięstwo – po wygranej z Japonią 1:0 – zapewni awans, a w przypadku porażki ekipy z Azji premiować ją będzie już remis.

„Nie przyjechaliśmy do Kataru, aby siedzieć i robić sobie zdjęcia” – podkreślił kolumbijski szkoleniowiec zespołu z Ameryki Środkowej Luis Fernando Suarez.

W równie trudnej sytuacji jak Niemcy jest Belgia, która w ostatnim spotkaniu pierwszej rundy zagra z Chorwacją. Przed rozpoczęciem turnieju miał to być mecz o pierwsze miejsce w grupie F, ale okazało się, że słabo dysponowane „Czerwone Diabły” muszą walczyć o przetrwanie.

Kevin De Bruyne i koledzy na inaugurację w słabym stylu, ale jeszcze poradzili sobie z Kanadą (1:0), natomiast później ulegli Maroku 0:2. „Po stracie pierwszego gola nasza gra całkiem się rozsypała. Musimy grać zdecydowanie bardziej zespołowo” – wskazał hiszpański trener Belgów Roberto Martinez.

Trzeci zespół MŚ sprzed czterech lat musi pokonać wicemistrza globu, by zapewnić sobie udział w 1/8 finału. Cztery lata temu w Rosji, choć zarówno Belgia, jak i Chorwacja, były w czołowej czwórce, to ich drogi się nie przecięły.

Chorwaci w Katarze zaczęli od remisu z Marokiem, a później pokonali Kanadyjczyków 4:1. Remis z Belgią zapewni im awans do fazy pucharowej, ale…

„Grając na remis samemu można się wpędzić w kłopoty. Zresztą to nie leży w naszym charakterze – zawsze gramy o trzy punkty i nie inaczej będzie z Belgią” – zapewnił chorwacki skrzydłowy Nikola Vlasic.

W podobnej sytuacji jest Maroko, które również ma cztery punkty, jeszcze nie przegrało, a co więcej – mimo kłopotów zdrowotnych bramkarza Yassine’a Bounou, który nie mógł zagrać z Belgią – pozostaje jedną z trzech drużyn, obok Polski i Brazylii, które pozwoliły sobie jeszcze na stratę gola.

„Bardzo trudno nas pokonać, trudno nam strzelić bramkę. Przekonały się już o tym dwa spośród najlepszych reprezentacji globu. Musimy utrzymać tę dyspozycję” – zaznaczył Walid Regragui, który w sierpniu na stanowisku selekcjonera Maroka zastąpił Bośniaka Vahida Halilhodzica.

„Lwy Atlasu” spotkają się w czwartek z najsłabszą w grupie F Kanadą, którą w jedynej ich potyczce pokonało w 2016 roku 4:0. Dwa gole zdobył wtedy Hakim Ziyech, który jesienią wrócił do kadry Maroka po 15-miesięcznej, bo poprzedni szkoleniowiec nie widział go w ekipie.

„Dużo ludzi mówi, że to trudny we współpracy zawodnik, zwariowany gość, że nie pomoże reprezentacji, ale ja wiedziałem, że jeśli okaże się mu zaufanie, podejdzie się do niego z otwartością i miłością, to będzie umierał za ten zespół” – powiedział o skrzydłowym Chelsea Londyn Regragui.

Mecze tej grupy rozpoczną się o godz. 16, a spotkania grupy E zaplanowano na godz. 20 czasu polskiego. Cztery drużyny, które awansują w czwartek do 1/8 finału, utworzą dwie pary tej fazy.

(PAP)

REKLAMA

2097754535 views

REKLAMA

REKLAMA

2097754769 views

REKLAMA

REKLAMA

2099551161 views

REKLAMA

2097754912 views

REKLAMA

2097755013 views

REKLAMA

2097755123 views