REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Marcin Gortat: zawsze wyjadałem świąteczną kiełbasę

Marcin Gortat: zawsze wyjadałem świąteczną kiełbasę

-

Święta Wielkanocne to dla koszykarza Phoenix Suns Marcina Gortata czas spędzany z rodziną i smak białej kiełbasy. “To moja ulubiona potrawa. W domu w Łodzi wyjadałem ją pierwszy z koszyka” – powiedział PAP środkowy, który spędzi święta w Arizonie.

fot. Marcin Gortat
fot. Marcin Gortat

REKLAMA

PAP: W jaki sposób spędzi pan Święta Wielkiej Nocy?

Marcin Gortat: Będę się starał, by towarzyszyło im jak najwięcej polskiej tradycji. Spędzę je z moją dziewczyną Anią, która na pewno przygotuje typowo polskie potrawy. Święta to dla mnie przede wszystkim śniadanie z najbliższymi i czas spędzony spokojniej niż zwykle, taki delikatny odpoczynek. Nie ma oczywiście mowy, bym pojechał do domu na Florydę, bo trwa sezon, a mnie czeka rehabilitacja.

PAP: Czy zachowuje pan w USA polskie zwyczaje świąteczne – lany poniedziałek, a w tym roku dodatkowo Prima Aprilis?

M.G.: W Stanach nie ma takiej tradycji jak u nas. Jedynym wspólnym elementem obchodzenia świąt są prezenty. Rozdaje się je głównie dzieciom. Polskie zwyczaje w domu w Arizonie to przede wszystkim tradycyjne jedzenie. Mam nadzieję, że będzie biała kiełbasa. Zawsze na nią czekałem i mogłem jeść w święta bez końca. Na szczęście mama przygotowywała jej dużo.

PAP: Ale żarty na Prima Aprilis w polskim gronie lubi pan robić?

M.G.: Niekoniecznie. Jakoś nigdy nie starałem się “wkręcać” ludzi. Sam natomiast bardzo często padałem ofiarą żartów i naprawdę się przejmowałem. A nie były to najmądrzejsze żarty. Dotyczyły wypadków znajomych czy nawet śmierci znanych osób. Mam nadzieję, że takie dowcipy nigdy się już nie powtórzą.

PAP: Jakie ma pan plany na najbliższe dni?

M.G.: Trochę wypoczynku, ale i rehabilitacja kontuzjowanej nogi, by jak najszybciej wróciło wszystko do normy. Tak, bym mógł wrócić do gry na ostatnie trzy, a może i cztery spotkania sezonu.

PAP: Czy przez ostatnie tygodnie, mimo nogi w gipsie, ćwiczył pan, trenował?

M.G.: Przez pierwsze dwa tygodnie unieruchomienia nie robiłem nic. W trzecim trochę chodziłem na siłownię i ćwiczyłem górne partie ciała. Teraz oczywiście muszę przez najbliższe dziesięć dni, dwa tygodnie porządnie odbudować mięśnie nogi. To mozolna praca i na pewno będę potrzebował trochę czasu. Jestem jednak pełen optymizmu.

PAP: Co jest dla pana największym negatywnym zaskoczenie w sezonie?

M.G.: Niestety Suns. Jesteśmy największą porażką sezonu. Sposób, w jaki gramy i styl jest wręcz niedopuszczalny. Myślę, że gramy poniżej poziomu NBA.

PAP: A jaki zespół robi na panu najlepsze wrażenie?

M.G.: Memphis i Denver. Prezentują naprawdę wysoki poziom. A nie mają przecież wielkich gwiazd. Pozytywnie zaskoczyła mnie także postawa Atlanty, która, podobnie jak dwie poprzednie drużyny, jest wysoko w klasyfikacji.

PAP: Czy zorganizuje pan w tym roku w Polsce, tradycyjne obozy dla dzieci i młodzieży. Może pan już teraz uchylić rąbka tajemnicy.

M.G.: Będę trzy obozy i czwarty zakończony meczem. Przyjadą dwaj zawodnicy NBA, najdłużej występujący w ekipie Suns Jared Dudley i jedna z legend ligi Ralph Sampson, który od 2012 roku jest w Galerii Sław. Wszystko jest jeszcze “dopinane”, ale to już chyba przesądzone, że oprócz atrakcji dla dzieciaków Ralf poprowadzi także klinikę dla trenerów.

Rozmawiała Olga Miriam Przybyłowicz (PAP)

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Enable Notifications.    Ok No thanks