REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Krajobraz po klęsce

Krajobraz po klęsce

-

- Advertisement -

Matt Nagy i Ryan Pace po pięciu z rzędu porażkach znaleźli się na krawędzi fot.Facebook

Nie milkną echa niedzielnej porażki Chicago Bears z Green Bay Packers. Optymiści nie tracą nadziei, uważając, że nie wszystko jeszcze stracone i awans do play-off jest wciąż w zasięgu ręki. Realiści twierdzą, że trzeba odpuścić pięć pozostałych do rozegrania meczów, by zapewnić sobie jak najwyższe miejsce w drafcie. Nie brakuje też zwolenników radykalnych rozwiązań, którzy w zwolnieniu trenera i generalnego menedżera szukają lekarstwa na uzdrowienie sytuacji i lepsze jutro.

Niepowodzenie z Packers sprawiło, że po raz pierwszy w tym sezonie ilość porażek Bears przegoniła ilość zwycięstw. Optymiści wciąż jednak widzą ich w play-off. I mają rację. Patrząc bowiem na tabelę zespołów ubiegających się o”dziką kartę”, Bears są wciąż w grze. Czy mają jednak świadomość, że dawno już nie było bardziej jasne, że to nie jest drużyna na play-off i jest ona o wiele gorsza, niż wskazuje jej rekord? Nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że po sześciu pierwszych kolejkach “Niedźwiedzie” mieli rekord 5-1. To, co wydarzyło się od tamtego czasu, można łagodnie określić załamaniem, a dosadnie katastrofą. W historii NFL tylko San Francisco 49ers w 1967 roku rozpoczęli od 5-1, a następnie przegrali sześć meczów z rzędu. W tej mało chlubnej statystyce Bears są tuż za nimi.

Wiadomo też, że w Green Bay zawiedli praktycznie wszyscy. Tylko David Montgomery zasługuje na cieplejszą wzmiankę. Nawet obrona, która do tej pory była najmocniejszym argumentem, zawiodła i brak w jej szeregach kontuzjowanego Akiema Hicksa jest tylko nikłym usprawiedliwieniem. Zawiódł również powracający w roli startera Mitchell Trybisky, ale jak ktoś nie błyszczy od trzech lat, to akurat, dlaczego miały rozbłysnąć w niedzielną noc.

Trener Matt Nagy na poniedziałkowej konferencji prasowej nazwał postawę swojego zespołu “całkowicie zawstydzającą”. Nie on jeden. Khalil Mack powiedział, że występ był „nie do przyjęcia” i „bardzo frustrujący”, a Anthony Miller skomentował na Twitterze jednym słowem: „Expletive” powtarzając to, co wcześniej wypowiedział Nagy.

– Każdy trener w kadrze mojego zespołu, każdy jego gracz, powinien się obudzić i zacząć rozumieć, na czym stoimy. Powinien mieć także poczucie pilności i świadomość gdzie jesteśmy, osobistą dumę z tego, dla kogo gramy i dlaczego to robimy, a potem znaleźć sposób na zwycięstwo. Niedzielny mecz był wyjątkowo żenujący i my o tym wiemy, ale zamierzamy przyspieszyć. Zostało nam pięć meczów. Dla nas jest to osobiste wyzwanie – powiedział Nagy. – W tej chwili nasz poziom jest ekstremalnie niski. To niezbyt dobrze pachnie, ale jeśli walczysz, jeśli cię to obchodzi, jeśli twoje DNA pozwala ci się trochę wkurzyć i złościć, to wtedy mogą wydarzą się dobre rzeczy – dodał.

Zadano mu też pytanie, czy nie obawia się, że straci pracę, Nagy wskazał, że jest to wpisane w ryzyko zawodu, ale nie martwi się tym, koncentrując się wyłącznie na naprawianiu statku, którym dowodzi i steruje. – Wiem, że jest to teraz podstawowa sprawa. Jestem zdeterminowany, aby zespół grał lepiej – podkreślił.

Porażka i fatalne trzy kwarty z Packers, na oczach całej futbolowej Ameryki, wydawały się być ostatnim gwoździem do trumny nie tylko Nagy’ego, również generalnego menedżera Ryana Pace’a, rodzajem klęski, po której znaleźli się oni na krawędzi. Teraz ich los zależy od ostatnich pięciu meczów tego sezonu. Z pewnością zostaną oni przetestowani jeszcze bardziej, jeśli “Niedźwiedzie” nie będą w stanie poradzić sobie ze słabym harmonogramem zamknięcia, który obejmuje Detroit Lions, Houston Texans, Minnesota Vikings i Jacksonville Jaguars przed kolejnym spotkaniem z Packers.

Podczas trzyletniej pracy z Bears Nagy i Pace legitymują się dorobkiem 25-18. Teraz mają pięć meczów, aby zgromadzić dowody na to, że rodzina McCaskey powinna ich trzymać w pobliżu. Jeżeli to im się nie uda, Nagy pójdzie w ślady szkoleniowców Texans, Atlanta Falcons i Lions, którzy w tym sezonie stracili pracę, a Pace poda rękę zwolnionemu w ubiegłym tygodniu GM Jaguars.

Nie brakuje też głosów, że w tym momencie najlepszą rzeczą, jaka może się Bears przydarzyć, byłaby przegrana wystarczająco dużo meczów, aby znaleźć się na czołowej pozycji w przyszłorocznym drafcie. Wtedy trener i GM z nowego rozdania mogliby rozpocząć odbudowę zespołu, na bazie wybranego w pierwszej rundzie rozgrywającego. Im więcej, w sumie mało już znaczących zwycięstw “Niedźwiedzi” w ostatnich pięciu kolejkach, tym mniejsze prawdopodobieństwo takiego wyboru, co byłoby ogromną stratą.

Czas Trubisky’ego w Chicago dobiega końca. 26-letni rozgrywający w swoim powrocie jako starter nie tylko niczym nie zaimponował, ale też nie zrobił nic, by przekonać tych, którzy mogliby się nim zainteresować jako potencjalnym wolnym agentem.

Kontynuował te same błędy, które popełniał od swojego debiutanckiego sezonu. Jeśli Trubisky nadal rzuca piłką jak rozgrywający przeciętnej drużyny uniwersyteckiej, a Nagy nie był w stanie tego naprawić przez trzy lata pracy z nim, to najwyższy czas, aby obaj odeszli. Trubisky ma już jedną nogę za drzwiami. Wydaje się, że Nagy też powinien zacząć pakować swoje walizki.

Dariusz Cisowski

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA