REKLAMA

REKLAMA

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Ekstraklasa piłkarska – sprawa występu dwóch graczy Legii badana przez ligę i...

Ekstraklasa piłkarska – sprawa występu dwóch graczy Legii badana przez ligę i PZPN

-

- Advertisement -

Dwóch piłkarzy Legii miało w meczu z Wartą problemy zdrowotne fot.Facebook

Ekstraklasa S.A. poinformowała we wtorek, że bada kwestię stanu zdrowia i występu dwóch piłkarzy Legii Warszawa, którzy wzięli udział w zaległym meczu ligowym z Wartą Poznań w Grodzisku Wielkopolskim. Sprawą zajmuje się również Zespół Medyczny PZPN.

“Sprawa stanu zdrowia dwóch graczy Legii oraz ich udziału w meczu z Wartą jest badana, klub został poproszony o wyjaśnienia. Te informacje oraz inne istotne dla sprawy okoliczności będą ocenione przez Zespół Medyczny PZPN i Ekstraklasę pod kątem zgodności z procedurami medycznymi” – napisano na Twitterze spółki prowadzącej rozgrywki w najwyższej klasie.

Dzień wcześniej, w zaległym meczu w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie Warta występuje jako gospodarz, Legia wygrała z beniaminkiem 3:0. Bramki zdobyli w pierwszej połowie Paweł Wszołek, Filip Mladenovic i Tomas Pekhart.

Po meczu trener gości Czesław Michniewicz powiedział o kłopotach zdrowotnych m.in. dwóch piłkarzy swojej drużyny:

“Mieliśmy dużo problemów przed tym zaległym meczem, trochę kontuzji, zmian koncepcji dotyczących ustawienia drużyny. Ten koronawirus robi swoje. Dzisiaj doszły nam kolejne problemy, a na rozgrzewce Igor Lewczuk przed meczem zgłosił, że ma gorączkę, ale nie mieliśmy już w składzie żadnego innego stopera, więc musiał zagrać i dał radę, za co jestem mu wdzięczny, że zagrał do końca. W przerwie meczu Tomas Pekhart zgłosił, że jest mu zimno i nie ma węchu, a to może być to najgorsze. Nasza sytuacja kadrowa robi się bardzo trudna” – przyznał podczas pomeczowej konferencji prasowej.

Później na oficjalnej stronie Legii ukazał się tekst, w którym trener Michniewicz odniósł się do sytuacji związanej z Lewczukiem.

“Chciałbym doprecyzować jedną kwestię z pomeczowej konferencji. Igor w jednym z pomiarów temperatury przed meczem miał ją lekko podwyższoną w granicach 37 stopni, nie była to gorączka. Kolejne kilkukrotne badania temperatury pokazały prawidłowy wynik. Po meczu Igor także kilkukrotnie mierzył temperaturę i każdy pomiar jest prawidłowy. Będziemy monitorować sytuację w zespole i reagować, jeśli będzie taka potrzeba” – sprostował szkoleniowiec mistrzów Polski.

We wtorek oba kluby – Legia i Warta – wydały swoje oświadczenia.

“Żaden z zawodników będących w kadrze meczowej na mecz z Wartą Poznań nie wykazywał przed meczem objawów charakterystycznych dla COVID-19. Tomas Pekhart zgłosił gorsze samopoczucie oraz jeden z potencjalnych objawów po zejściu z boiska i został natychmiast odizolowany od zespołu, wrócił do Warszawy oddzielnym samochodem. Klub na bieżąco spełnia wszystkie procedury, zawodnicy Legii są jednymi z najczęściej badanych w całej lidze. Cała drużyna ma zaplanowaną kolejną turę testów w środę 4 listopada. Igor Lewczuk i Tomas Pekhart przejdą dodatkowe testy w dniu dzisiejszym, 3 listopada. Na ten moment zespół przygotowuje się do meczu z Lechem zgodnie z założonym planem treningowym” – poinformował klub ze stolicy.

Warta odniosła się do sprawy w długim komunikacie.

“Jako Warta Poznań S.A. z zaniepokojeniem i zaskoczeniem wysłuchaliśmy słów trenera (…) Czesława Michniewicza na konferencji prasowej po meczu (…). Szkoleniowiec poinformował, że na boisku przebywali dwaj zawodnicy, u których zaobserwowano objawy charakterystyczne dla COVID-19. Uznajemy ten fakt za naruszenie zasad, na których opiera się funkcjonowanie najwyższych lig piłkarskich w kraju, w czasie pandemii. Piłkarze, trenerzy, pracownicy klubów od wielu miesięcy są objęci reżimem sanitarnym, wysyłają raporty na temat swojego stanu zdrowia. Wszystko po to, żeby zachować ciągłość rozgrywek, a jednocześnie nie narażać się nawzajem na ryzyko zakażenia” – napisano na oficjalnej stronie klubu.

“Ta dżentelmeńska umowa mogła zostać złamana podczas meczu. Chcemy stanowczo podkreślić, że przyjmujemy wynik z boiska, mimo że znaleźli się na nim zawodnicy, którzy – w myśl zaleceń Zespołu Medycznego PZPN – powinni zostać odsunięci od składu. Uczestniczyli jednak w grze, czym potencjalnie mogli narażać na zakażenie innych piłkarzy, trenerów oraz wszystkie osoby, które tego dnia pracowały nad organizacją meczu oraz przy realizacji transmisji TV” – dodano.

Podkreślono, że takie postępowanie stoi w jawnej sprzeczności z regułami, których wszyscy zobowiązali się przestrzegać i budzi też obawy, co do wzajemnego zaufania w przyszłości.

Przypomniano ponadto, iż Warta była w podobnej sytuacji miesiąc temu.

“Zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy zespół chce grać w jak najmocniejszym składzie i zwiększać swoje szanse na zwycięstwo. Warta była w podobnej sytuacji na początku października, akurat przed meczem z Legią. Gdy u przedstawicieli naszego klubu pojawiły się objawy typowe dla COVID-19, działaliśmy w porozumieniu z Zespołem Medycznym PZPN oraz Ekstraklasą. W efekcie tych działań mecz został odwołany. Straciliśmy na tym finansowo, ale też sportowo, bo rywal był kilka dni po swoim pucharowym występie. Byliśmy jednak przekonani, że tak należy postąpić. Że tak jest po prostu w zgodzie z duchem fair play” – napisano.

Warta podkreśliła również, że jest w kontakcie z przedstawicielami spółki Ekstraklasa S.A. oraz Legią.

“Skierowaliśmy równocześnie prośbę o interpretację wczorajszej sytuacji przez przedstawicieli Zespołu Medycznego PZPN, ponieważ zależy nam na wyjaśnieniu wszystkich okoliczności tego wydarzenia. Zdrowie zawodników i ich najbliższych jest dla nas wartością nadrzędną. Wychodzimy bowiem z założenia, że warto wyciągnąć wnioski i ustalić standardy działania – tak, aby podobne sytuacje nie zdarzyły się w przyszłości” – zakończono oświadczenie.

(PAP)

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Enable Notifications    Ok No thanks