REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Sport Ekstraklasa piłkarska - pięć bramek w Gdańsku. Pierwsze zwycięstwo Piasta

Ekstraklasa piłkarska – pięć bramek w Gdańsku. Pierwsze zwycięstwo Piasta

-

- Advertisement -

Conrado miał największy udział w zwycięstwie Lechii fot.Facebook

W zaległych meczach 9. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia pokonała na własnym stadionie Śląsk 3:2 (0:1), a Piast Gliwice odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, wygrywając w Zabrzu z Górnikiem 2:1 (1:0).

Największy udział w triumfie gdańszczan miał brazylijski skrzydłowy Conrado, który zdobył bramkę i zaliczył dwie asysty. Wrocławianie ponieśli czwartą kolejną wyjazdową porażkę.

To spotkanie miało się pierwotnie odbyć 7 listopada, ale ze względu na zakażenia koronawirusem w zespole Lechii zostało przełożone. Piłkarze mieli jednak okazję rywalizować na nowej murawie, którą wymieniono pod koniec października.

Pierwsi bramce rywali zagrozili gospodarze, jednak w 6. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rafała Pietrzaka obok słupka główkował Michał Nalepa.

W 17. minucie arbiter nie uznał gola dla Śląska (ręką zagrał Fabian Piasecki), ale trzy minuty później przyjezdni wygrywali 1:0.

W tej sytuacji świetnie w środku pola zachował się Mateusz Praszelik, który najpierw ograł Jarosława Kubickiego, następnie idealnie zagrał do Roberta Picha, a ten pokonał niepewnie interweniującego Zlatana Alomerovica. Uderzenie słowackiego skrzydłowego było silne, ale oddane też z ostrego kąta i zastępujący Dusana Kuciaka serbski golkiper powinien sobie z nim poradzić.

Do końca pierwszej połowy obie drużyny nie potrafiły już wypracować sobie dogodnych sytuacji.

Drugą odsłona dostarczyła zdecydowanie większych emocji. Gdańszczanie rozpoczęli ją ze sporym animuszem i w 56. minucie doprowadzili do wyrównania. Z prawej strony zacentrował Karol Fila, stoper wrocławian Mark Tamas źle odbił piłkę i z ośmiu metrów Conrado skierował ją do siatki.

Gospodarze poszli za ciosem, osiągnęli dość wyraźną przewagę i w 66. minucie drugą bramkę zdobył Flavio Paixao. Akcję zapoczątkował Kenny Saief, a asystę przy trafieniu portugalskiego napastnika zaliczył Conrado.

Wrocławianie nie zamierzali jednak uznać się za pokonanych i 79. minucie odrobili straty. Po zagraniu ręką Nalepy arbiter podyktował rzut wolny i rezerwowy Bartłomiej Pawłowski ładnym strzałem z 20. metrów wyrównał stan rywalizacji.

Biało-zieloni szybko stonowali radość gości. Trzy minuty później z lewej flanki zacentrował Conrado, a inny zmiennik Łukasz Zwoliński odzyskał dla Lechii prowadzenie.

Podopieczni trenera Piotra Stokowca nie dali już odebrać sobie zwycięstwa. Tym samym jego zawodnicy kontynuują dobrą passę w rywalizacji ze Śląskiem – w dwóch ostatnich sezonach nie przegrali bowiem z nim żadnego z pięciu meczów, notując trzy remisy i dwa zwycięstwa.

Z racji obostrzeń sanitarnych śląskie – prestiżowe dla obu klubów – derby odbyły się przy pustych trybunach. Zgodnie z terminarzem to spotkanie miało zostać rozegrane 8 listopada, jednak wtedy na przeszkodzie stanęły zakażenia koronawirusem w gliwickiej ekipie. Mający tylko dwa punkty po ośmiu rozegranych spotkaniach goście – zamykający tabelę – bardzo potrzebowali wygranej.

W wyjściowym składzie zabrzan znalazło się trzech młodzieżowców, na ławce rezerwowych usiadło dwóch „etatowych” graczy – Jesus Jimenez i Erik Janza.

Piłkarze obu zespołów długo nie potrafili stworzyć dobrych okazji podbramkowych. Na przeszkodzie stanęła niedokładność, chaos, nieporozumienia. Bramkarze „zaliczyli” po jednej, niezbyt trudnej interwencji.

Drużynie z Gliwic pomogły błędy defensywy rywali. Pierwszy zakończył się niecelnym uderzeniem Dominika Steczyka, drugi – golem Jakuba Świerczoka. Napastnik Piasta spokojnie pokonał Martina Chudego w sytuacji sam na sam. Do przerwy mogło być 2:0, bo Sebastian Milewski „położył” już golkipera gospodarzy, jednak piłkę z linii bramkowej wybił Michał Rostkowski.

W przerwie trener Górnika Marcin Brosz dokonał trzech zmian, na boisko weszli Janza, Jimenez i Filip Bainovic. Górnik zaatakował, ale miał problemy ze sforsowaniem obrony gliwiczan.

A drużyna Waldemara Fornalika czekała na swoją szansę w kontrze. Przyniosło to skutek w 66. minucie. Z prawej strony dośrodkował w pole karne, a niepilnowany Sebastian Milewski bez trudu pokonał Chudego.

Zabrzanom wyraźnie się spieszyło do odrobienia strat. 18 minut przed końcem po akcji dwóch rezerwowych strzelili kontaktowego gola. Podawał Bainovic, a Jimenez nie dał szans Frantiskowi Plachowi.

Gospodarze nacierali do końca, walcząc o remis. Zamknęli rywali na ich polu karnym. W doliczonym czasie dwa razy z dystansu próbował bezskutecznie zaskoczyć bramkarza Piasta Bainovic. Nic to nie dało, i to gliwiczanie cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie ligowym.

(PAP)

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Enable Notifications    Ok No thanks