REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSportEkstraklasa piłkarska - niespodziewana porażka Rakowa, pierwsza zdobycz Lecha

Ekstraklasa piłkarska – niespodziewana porażka Rakowa, pierwsza zdobycz Lecha

-

Piłkarze Rakowa Częstochowa, grając w eksperymentalnym składzie, ulegli w Zabrzu Górnikowi 0:1 tracąc pierwsze punkty w tym sezonie ekstraklasy. O pierwszą zdobycz pokusił się natomiast broniący tytułu Lech Poznań, który w Lubinie zremisował z Zagłębiem 1:1.

Między spotkaniami ze Spartakiem Trnawa w 3. rundzie eliminacji Ligi Konferencji trener Marek Papszun zdecydował się wystawić w Zabrzu jedenastkę złożoną głównie z dublerów, a liderów zespołu zostawił w rezerwie. Wchodzili oni stopniowo na boisko, ale nie byli w stanie odwrócić losów meczu, dla których decydująca okazała się bramka zdobyta głową przez obrońcę Aleksandra Paluszka tuż przed przerwą. To pierwsze trafienie w ekstraklasie 21-latka, który poprzedni sezon spędził w Częstochowie, ale w pierwszoligowej Skrze.

REKLAMA

Raków wygrał sześć wcześniejszych spotkań w tym sezonie – dwa w lidze (jedno ma zaległe), sięgnął po Superpuchar oraz trzy na międzynarodowej arenie.

Pozyskanego w tym tygodniu z Górnika Bartosza Nowaka nie było w meczowej kadrze dwukrotnego wicemistrza i zdobywcy Pucharu Polski, który z sześcioma punktami jest ósmy w tabeli, tuż za niedzielnym rywalem, który ma identyczny dorobek, ale za sobą cztery występy.

Pierwszy punkt w tym sezonie wywalczył słabo spisujący się mistrz kraju – Lech. Poznaniacy zremisowali w Lubinie z Zagłębiem 1:1 dzięki wyrównującemu golowi z rzutu karnego Szweda Mikaela Ishaka. „Miedziowi” prowadzili po pięknym strzale Łukasza Łakomego.

„Z wyniku możemy być usatysfakcjonowani, ale nie szczęśliwi, bo chcemy wygrywać. Musimy rotować składem, a to powoduje, że nie ma automatyzmu u zawodników. Kilku piłkarzy rozegrało ostatnio w krótkim czasie trzy spotkania i musieli odpocząć. Wierzę, że ten mecz pomoże nam i przełoży się na korzystny wynik w czwartek w europejskich pucharach” – przyznał trener „Kolejorza” John van den Brom, nawiązując do rewanżu z Vikingurem Reykajvik, który – po porażce na Islandii 0:1 – Lech musi wygrać, by myśleć o awansie.

Liderem tabeli pozostaje Wisła Płock, która w 4. kolejce… jeszcze nie grała. W poniedziałek podejmie Miedź Legnica.

Płocczanie mają dziewięć punktów, tyle samo co Cracovia i Pogoń.

„Pasy” w piątek w Mielcu straciły nie tylko pierwsze punkty w sezonie, ale również pierwsze bramki. Całkowicie przemeblowana po kadrowej rewolucji Stal wygrała 2:0 i z siedmioma punktami awansowała na czwartą lokatę.

Ekipa ze Szczecina z kolei w niedzielę pokonała w Grodzisku Wlkp. Wartę 2:1. Goście wykorzystali słabość poznaniaków w pierwszej połowie i wypracowali dwubramkową przewagę. W drugiej gospodarze zagrali lepiej, ale nie wystarczyło to do choćby remisu.

Do czołówki dołączyła również Legia, która po raz pierwszy od ponad czterech lat pokonała przed własną publicznością Piasta Gliwice. Rezultat 2:0 sprawił, że zespół ze Śląska pozostaje bez punktu i nawet zdobytego gola w tym sezonie.

Mecz przy Łazienkowskiej był również okazją do uczczenia 78. rocznicy Powstania Warszawskiego. Nie zabrakło hymnu narodowego, a na trybunach zasiedli uczestnicy walk o stolicę z 1944 roku. „Cześć i chwała bohaterom” – skandowali kibice, zaś piłkarze wystąpili w koszulkach z okolicznościowymi opaskami.

Coraz lepiej radzi sobie beniaminek z Kielc. Korona pokonała w Gdańsku słabo dysponowaną Lechię 1:0 i było to jej drugie zwycięstwo z rzędu. Jedyny gol padł po przypadkowym odbiciu piłki od obrońcy gospodarzy Michała Nalepy, ale… zespół trenera Leszka Ojrzyńskiego zasłużył na pełną pulę.

„Bez dwóch zdań, to był niesamowicie słaby mecz z naszej strony. Możliwe, że najgorszy od kiedy jestem w Gdańsku. Można teoretycznie przyczepić się do każdego mojego wyboru oraz do dyspozycji wielu zawodników” – przyznał trener gospodarzy Tomasz Kaczmarek.

Korona i Legia mają po siedem punktów. Zajmują, odpowiednio, piątą i szóstą pozycję. Lechia pozostała z trzema, podobnie jak Jagiellonia.

„Jaga” – po zwycięstwie na inaugurację – doznała trzeciej kolejnej porażki. Białostoczanie w starciu z Radomiakiem prowadzili od 12. minuty po golu Hiszpana Marca Guala, ale tuż przed przerwą drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył obrońca Mateusz Skrzypczak.

Goście wyrównali w 63. minucie, gdy rzut karny wykorzystał Portugalczyk Filipe Nascimento. Krótko potem sytuacja miejscowych stała się jeszcze trudniejsza – tym razem czerwoną kartkę za ostry faul ujrzał Andrzej Trubeha. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry gola na wagę pierwszej w sezonie wygranej Radomiaka strzelił nieskuteczny w ostatnich miesiącach Brazylijczyk Maurides, który ze wzruszenia się popłakał.

Bliski zwycięstwa był również Widzew. Łodzianie (4 pkt) zremisowali bezbramkowo we Wrocławiu ze Śląskiem (5 pkt), choć mieli idealną okazję do zdobycia bramki. W 39. minucie Bartłomiej Pawłowski, były piłkarz Śląska, który trafiał do siatki w każdym z trzech poprzednich meczów beniaminka, nie wykorzystał rzutu karnego. Jego uderzenie z 11 metrów obronił Michał Szromnik

.(PAP)

REKLAMA

2102937988 views

REKLAMA

2102938221 views

REKLAMA

2104734613 views

REKLAMA

2102938364 views

REKLAMA

2102938463 views

REKLAMA

2102938572 views