REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSportEkstraklasa piłkarska - kolejna porażka Lechii. Dwa karne w Krakowie

Ekstraklasa piłkarska – kolejna porażka Lechii. Dwa karne w Krakowie

-

Piłkarze Lechii nie mają powodów do zadowolenia fot.Facebook

W pierwszym meczu szóstej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia przegrała na własnym stadionie z Sandecją 2:3 (0:2). Dwa wykorzystane rzuty karne w końcówce przez Krzysztofa Piątka sprawiły, że Cracovia uratowała remis 3:3 z Górnikiem Zabrze w drugim piątkowym spotkaniu.

W trakcie spotkania w Gdańsku, a także po jego zakończeniu, kibice Lechii w dosadny sposób wyrażali, co myślą o swoich zawodnikach oraz o trenerze Piotrze Nowaku.

REKLAMA

Szkoleniowiec gospodarzy zdecydował się wystawić w pierwszym w składzie wypożyczonego we wtorek do końca sezonu z FC Luzern bocznego pomocnika Joao Oliveirę. 21-letni szwajcarski piłkarz rozegrał w tym sezonie w czterech meczach ekstraklasy swojego kraju 13 minut, natomiast w konfrontacji z Sandecją został zmieniony po 45. Jego największym przejawem aktywności było otrzymanie żółtej kartki.

Po niemrawym początku do głosu doszli goście, którzy w 16. minucie objęli prowadzenie. Po zagraniu z lewej strony Patrika Mraza i błędzie Dusana Kuciaka piłkę z bliska do pustej bramki skierował Bartłomiej Dudzic.

Strata gola nie podziała na gospodarzy szczególnie mobilizująco, bo cały czas rozgrywali oni piłkę wolno i w poprzek boiska. I w 33. minucie nowosądeczanie mogli podwyższyć wynik, ale sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali nie wykorzystał Aleksandyr Kolew.

Lechia przebudziła się na 120 sekund. W 36. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony Sławomira Peszki w poprzeczkę główkował Steven Vitoria, a za chwilę uderzenie z dystansu Daniela Łukasika z trudem obronił Michał Gliwa.

Po chwili bardziej aktywnej gry gdańszczanie znowu spoczęli na laurach, co też wykorzystała Sandecja. W 43. minucie po bardzo podobnej akcji Dudzic po raz drugi umieścił piłkę z czterech metrów w pustej bramce – tym razem do 29-letniego prawego pomocnika z lewej flanki zagrywał Kolew.

Po rozpoczęciu drugiej połowy Lechia dość szybko strzeliła kontaktowego gola – w 51. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Patryka Lipskiego skuteczną główką popisał się Marco Paixao, dla którego było to piąte trafienie w tym sezonie, a 50. w polskiej ekstraklasie. Za chwilę do remisu mógł doprowadzić jego brat bliźniak Flavio.

Napór biało-zielonych nie osłabł i został zwieńczony w 56. minucie drugą bramką. Po wrzutce z prawej strony Pawła Stolarskiego Płamen Kraczunow niefortunnie wybił piłkę wprost do Lipskiego – ofensywny pomocnik gospodarzy zaliczył drugą asystę, bo po jego silnym zgraniu w siatce umieścił ją Sławomir Peszko.

W 69. minucie znakomitą okazję zmarnował Milos Krasic – po indywidualnej akcji serbski pomocnik sam powinien po raz trzeci pokonać Gliwę albo podać do dobrze ustawionego Lipskiego, tymczasem uderzył potężnie nad poprzeczką.

Tymczasem zepchnięci do głębokiej defensywy goście, po akcji dwóch rezerwowych, odzyskali prowadzenie. W 78. minucie po podaniu Adriana Danka Trochim strzelił trzeciego gola. W tej sytuacji błąd popełnił Kuciak, który za daleko wyszedł z bramki.

W drugiej połowie zamiast Nowaka i jego asystenta Macieja Kalkowskiego zawodników Lechii przy linii bocznej prowadził trener przygotowania motorycznego Adam Owen.

Mecz w Krakowie rozpoczął się znakomicie dla Cracovii. Już w 3. minucie Mateusz Szczepaniak popisał się znakomitym prostopadłym podaniem do Sergeia Zenjova. Reprezentant Estonii wpadł w pole karne i precyzyjnym strzałem tuż przy słupku zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie.

Cracovia nadal groźniej atakowała i mogła podwyższyć prowadzenie. Tomasz Loska w dobrym stylu obronił strzał Piątka z około 20 metrów. Potem przed szansą stanął Ołeksij Dytiatjew, lecz piłka po jego strzale głową przeleciała nad poprzeczką.

Górnik długo nie mógł stworzyć pod bramką gospodarzy dobrej okazji. Wreszcie w 39. minucie Rafał Kurzawa dośrodkował z rzutu rożnego, a Michał Koj głową skierował piłkę do siatki.

Końcówka pierwszej połowy zdecydowanie należała do podopiecznych Marcina Brosza. Grzegorz Sandomierski nie dał się pokonać w sytuacji sam na sam z Łukaszem Wolsztyńskim. Tuż przed gwizdkiem na przerwę jednak nie był już w stanie zapobiec stracie gola. Bramkarz Cracovii wprawdzie sparował strzał głową oddany przez Igora Angulo, ale ze skuteczną dobitką pospieszył Łukasz Wolsztyński.

Po przerwie Cracovia starała się odrobić stratę, lecz tylko raz – po strzale Jaroslava Mihalika z dystansu – była bliska wyrównania. Loska nie dał się jednak zaskoczyć.

W 71. minucie piłkę w środku boiska stracił Piotr Malarczyk. Wprowadzony po przerwie Rafał Wolsztyński poszedł w ślady brata Łukasza i zdobył bramkę w sytuacji sam na sam z Sandomierskim.

To nie był jednak koniec emocji. W 85. miniuce arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy za faul Szymona Żurkowskiego na Piątku. Poszkodowany strzałem w prawy róg wykorzystał „jedenastkę”.

Gdy wydawało się, że już nic nie odbierze gościom trzech punktów, w drugiej minucie doliczonego czasu gry Adam Wolniewicz sfaulował Dytiatjewa i arbiter po raz drugi w tym meczu wskazał na 11. metr. Piątek ponownie poradził sobie z presją i doprowadził do remisu. Dzięki temu Cracovia przerwała serię trzech kolejnych porażek.

(PAP)

REKLAMA

2114886453 views

REKLAMA

2114886685 views

REKLAMA

REKLAMA

2116683075 views

REKLAMA

2114886825 views

REKLAMA

2114886924 views

REKLAMA

2114887032 views