REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSpołeczeństwoTwardy jak... samotna matka

Twardy jak… samotna matka

-

fot.PublicDomainPictures/pixabay.com
fot.PublicDomainPictures/pixabay.com

Samotne matki – zrządzenie losu, świadomy wybór czy przypadek – każda z nich ma swoją historię. Te emigracyjne są często zaprawione w bojach o przetrwanie swoje i swoich dzieci. W większości przypadków nie ma dla nich rzeczy niemożliwych.

Trzeba całej wioski…

REKLAMA

W Stanach Zjednoczonych 45 proc samotnych matek stanowią rozwódki lub kobiety pozostające w separacji, 1,7 proc. to wdowy, 34 proc. to samotne matki, które nigdy nie zawarły związku małżeńskiego. Większość z nich korzysta z różnego rodzaju zapomóg; te, dla których Stany Zjednoczone są drugą ojczyzną, wiedzą, że jeśli nie pomogą sobie same, nie mają co liczyć na instytucje stanowe i federalne.

– Trzeba całej wioski, żeby wychować dziecko – mówi afrykańskie przysłowie. Tymczasem tej wioski na obczyźnie zwyczajnie nie ma. – Przydałaby się babcia, mama, ciocia, przyszywane ciocie, czyli koleżanki mamy. Kobiecie przydałoby się takie wsparcie, które jest dla niej, ale i też dla dziecka, które często z rodziny ma jedynie tę zapracowaną matkę, która niejednokrotnie nie ma dla niego tyle czasu, ile by pragnęło. Przy tym wychowanie dzieci na obczyźnie jest zdecydowanie trudniejsze niż w Polsce. Nie ma przyjaznych polskojęzycznych sąsiadów, nie ma rodziny, ani bliższych czy dalszych krewnych, którzy mogliby w razie potrzeby przyjść z jakąkolwiek pomocą, a co najważniejsze zająć się dzieckiem, gdy matka nie może tego zrobić – przyznaje Aleksandra Bułczyńska, która sama wychowała córkę, obecnie studentkę pierwszego roku chicagowskiego Columbia College. – Emigracja jest bardzo trudna, a jeśli coś się nie układa, jakby się chciało, to wtedy jest naprawdę mocno pod górkę. Ameryka nie jest krajem, w którym socjalne zdobycze są szeroko dostępne. Wielu ludzi przyjeżdżających z Polski jest naprawdę zdziwionych, że tutaj nie ma ulg i świadczeń znanych naszym imigrantom w krajach Zachodniej Europy. Musimy jednak bez nich jakoś sobie dawać radę – dodaje.

Statystyki to potwierdzają. 45 proc. dzieci w Stanach Zjednoczonych wychowywanych przez matkę żyje poniżej poziomu ubóstwa. Tylko jedna trzecia samotnych matek otrzymuje alimenty, których średnia wynosi 430 dol. miesięcznie.

– Nigdy nie mogłam liczyć na alimenty, więc żyłam tylko z pracy własnych rąk. I tak jest do dzisiaj – twierdzi Bułczyńska.

Samotnych matek przybywa

Według Biura Spisu Ludności w 12 mln gospodarstw domowych w Stanach Zjednoczonych prowadzonych przez jednego rodzica w 80,6 proc. głową rodziny jest kobieta.

Siostra Marta, prowadząca chicagowski Dom Samotnej Matki, potwierdza. ­– Trudno o szczegółowe dane dotyczące sytuacji wśród chicagowskiej Polonii. Z obserwacji polonijnych dzieci, uczęszczających do nas na lekcje religii, można wysnuć wniosek, że 40-45 proc. z nich jest wychowywanych przez samotne matki. Wskaźnik ten, niestety, z każdym rokiem rośnie.

Z danych spisu powszechnego jednoznacznie wynika, że liczba kobiet wychowujących dzieci w pojedynkę zwiększa się w USA mniej więcej od 50 lat, a wiąże się to z rewolucją seksualną rozpoczętą w latach 60 XX wieku, emancypacją kobiet i ich nastawieniem na karierę zawodową. Niestety, wychowanie dziecka w pojedynkę często połączone jest z życiem w biedzie. Dzisiaj jedna czwarta dzieci w wieku poniżej 18 roku życia (ogółem 17,4 mln) żyje bez ojca i niemal połowa z nich (45 proc.) poniżej progu ubóstwa. Dla porównania, wśród dzieci mieszkających z obojgiem rodziców tylko 13 proc. uznaje się za ubogie.

fot.alphalight1/pixabay.com
fot.alphalight1/pixabay.com

[blockquote style=”4″]Wysokość zarobków Amerykanek wychowujących dziecko samotnie daleko odbiega od zarobków matek zamężnych. Podczas gdy średnia rocznych dochodów samotnych matek wynosi 26 tys. dol., dochody w rodzinach z obojgiem rodziców przekraczają 84 tys. dolarów[/blockquote]

Wysokość zarobków Amerykanek wychowujących dziecko samotnie daleko odbiega od zarobków matek zamężnych. Podczas gdy średnia rocznych dochodów samotnych matek wynosi 26 tys. dol., dochody w rodzinach z obojgiem rodziców przekraczają 84 tys. dolarów. Niemal połowa samotnych kobiet z dziećmi musi się zadowolić dochodami poniżej 25 tys. dol. rocznie. Blisko 52 proc. niepełnych rodzin żyje w skrajnym ubóstwie z dochodami 9,9 tys. dol. W przypadku trzyosobowej rodziny oznacza to konieczność przeżycia za 200 dol. na tydzień.

Rodziny z jednym rodzicem to nie tylko najbiedniejsze, ale też najczęściej skazywane na bezdomność. Wśród bezdomnych rodzin w Ameryce ponad trzy czwarte stanowią matki samotnie wychowujące dzieci.

Bez wykształcenia i zawodu

Polki samotnie wychowujące dzieci w metropolii chicagowskiej rzadko mają wyższe wykształcenie. Siostra Marta z Domu Samotnej Matki przyznaje, że znaczna większość trafiających do jej placówki kobiety z dziećmi najczęściej ma co najwyżej średnie wykształcenie. Liczbę samotnych matek, które posiadają dyplomy wyższej uczelni ocenia na ok. 5 procent. – W grupie kobiet nisko wykształconych daje się zaobserwować dużo niższą liczbę małżeństw, dużo więcej rozwodów i większą liczbę dzieci wychowywanych przez samotnego rodzica – mówi nasza rozmówczyni.

Maryla Jaworska, pracownik socjalny w Zrzeszeniu Amerykańsko-Polskim wyraża podobną opinię. – To kobiety z najniższym wykształceniem zostają najczęściej samotnymi matkami. To one muszą borykać się z największymi życiowymi problemami, zarabiać na utrzymanie siebie i dzieci, choć praktycznie nie mają wykształcenia i tym samym żadnego zawodu.

80 proc. samotnych matek w Ameryce pracuje, połowa z nich w pełnym wymiarze godzin, 30 proc. na pół etatu. – Przy okazji zbliżającego się Dnia Matki musimy oddać hołd przede wszystkim tysiącom naszych rodaczek sprzątających tzw. domki. To praca może nie pogardzana, ale wiadomo, że nie ma czym się chwalić. Tym niemniej jest to praca nieźle płatna, która pozwala samotnym matkom na zaopiekowanie się dziećmi w taki sposób, że tej pracy nie tracą. Mogą się np. usprawiedliwić, kiedy muszą odebrać dziecko ze szkoły. Mogą łatwiej ją w razie potrzeby tego dnia odwołać, podczas gdy pracując od godz. 9 do 17 nie mogą sobie pozwolić na takie luksusy jak zajmowanie się dziećmi. Zawsze jestem pełna zachwytu, podziwu czy dumy, że nasze rodaczki są takie dzielne – mówi Jaworska.

Z danych zrzeszenia wynika, że większość Polek samotnie wychowujących dzieci nie korzysta z żadnych zapomóg. – Te kobiety nieźle zarabiają na tzw. domkach i najzwyczajniej nie kwalifikują się do świadczeń przysługującym najuboższym. Limity pomocy są bardzo niskie i naprawdę trzeba rzeczywiście bardzo mało zarabiać, by móc ją otrzymać. Najbardziej powszechne karty LINK to pomoc żywnościowa i ewentualnie ubezpieczenie, które przysługuje wszystkim, nie tylko samotnym matkom. To niewielka pomoc, a te kobiety sobie po prostu radzą i jej nie potrzebują – wyjaśnia Jaworska.

– Te dziewczyny, które przeszły przez piekło przemocy domowej, mogą znaleźć pomoc i schronienie w prowadzonym przez wspaniałą siostrę Martę Domu Samotnej Matki. Dom jest wspierany finansowo przez ludzi o wielkim sercu. W zrzeszeniu ze swej strony prowadzimy nieco inną formę pomocy. Istnieje grupa wsparcia dla samotnych matek, a raz w tygodniu można przyprowadzić dzieci, które bawią się pod okiem opiekunki, by matki miały prawdziwą chwilę relaksu – dodaje.

fot.AdinaVoicu/pixabay.com
fot.AdinaVoicu/pixabay.com

Znalazła czas na studia

Najpopularniejszym świadczeniem pobieranym w Ameryce są kupony żywnościowe, które otrzymuje 45 proc. kobiet samotnie prowadzących gospodarstwa domowe. Prawie dwie trzecie dzieci z domów z jednym rodzicem otrzymuje w szkołach bezpłatne posiłki lub ze znacznymi zniżkami. Niemal połowę dochodów samotnych matek pochłaniają wydatki mieszkaniowe, jedna trzecia to wydatki na opiekę nad dzieckiem, co pozostawia niewielki margines finansowy na podjęcie edukacji. A jednak… nie ma rzeczy niemożliwych.

– Wychowując samotnie dziecko studiowałam. Przez pełne 8 lat. Uzyskałam tytuł magistra. Ale gdy córka była mała, a ja jeszcze praktycznie bez zawodu, korzystałam z wszelkich możliwych świadczeń, w tym także z kuponów żywnościowych – mówi Katarzyna Łoniewska. – Gdy moje zarobki nieco się podniosły, nagle przestałam się kwalifikować do jakichkolwiek programów pomocowych. Zwyczajnie za dużo zarabiałam i wtedy zrozumiałam, że muszę twardo stanąć na nogach. I stoję do dzisiaj.

Nasza rozmówczyni potwierdza, że wychowanie dziecka na obczyźnie wymaga wielkiego poświęcenia i hartu ducha. – Brak rodziny i jakiejkolwiek pomocy zmusza matkę do podwójnych wyrzeczeń. Przez długi okres czułam się jakbym była na marginesie życia, oddając całą siebie i cały swój czas mojej niewielkiej rodzinie. Później to minęło, gdy dziecko zaczęło dorastać. Miałam więcej czasu dla siebie, który poświęciłam na spełnienie zawodowe i poszerzanie kręgu zainteresowań. Czasu, który spędziłam z dzieckiem, choć nie było go tyle, ile bym chciała, nie zamieniłabym na nic innego. Moje życie jako samotnej matki było i jest szczęśliwe.

Andrzej Kazimierczak

a.kazimierczak@zwiazkowy.com

 

REKLAMA

2099861877 views

REKLAMA

REKLAMA

2099862110 views

REKLAMA

2101658502 views

REKLAMA

2099862253 views

REKLAMA

2099862354 views

REKLAMA

2099862464 views