REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaSpołeczeństwoCzas serca i… ostrożności

Czas serca i… ostrożności

-

Święta to czas dawania prezentów i dzielenia się z innymi. To także czas czyhania na nasze dary i pieniądze ze strony naciągaczy i oszustów różnego autoramentu.

Filantropia zamiast pomocy państwa

REKLAMA

Bez filantropii Ameryka nie byłaby sobą. Od czasów Maxa Webera wielu socjologów przypomina o jej protestanckim etosie nakazującym dzielenie się z biednymi. Ale przecież i w katolickiej tradycji okres Bożego Narodzenia jest czasem miłosierdzia. Obyczaj jałmużny znają też i żydzi, i muzułmanie.

Nie ma jednak na świecie innego narodu, który przeznaczałby tyle pieniędzy na cele charytatywne co Amerykanie. Filantropia pośrednio została nawet wpisana w struktury państwa. Dawaniu sprzyja przecież nie tylko przedświąteczna atmosfera. Powód jest często także bardziej prozaiczny – koniec roku podatkowego. W USA pieniądze i inne dobra przeznaczone na cele charytatywne lub związki wyznaniowe są odpisem podatkowym. Dzięki tym ulgom wyrósł cały sektor gospodarki, a prywatne fundacje często finansują działalność, która w Europie jest obowiązkiem państwa opiekuńczego. Krótko mówiąc – to, za co na Starym Kontynencie odpowiedzialne jest państwo, w USA biorą na swoje barki  organizacje charytatywne i fundacje. Administracja zarówno federalna, jak i lokalna oddaje organizacjom pozarządowym i kościołom całe dziedziny działalności, które powinny należeć do rządu. W zamian za to stwarza dogodne warunki do ich funkcjonowania – przede wszystkim w formie ulg podatkowych. W USA można więc odtrącić sobie od dochodu pieniądze i dary wpłacone lub przekazane na cele charytatywne czy na wsparcie swojego kościoła. Dzięki temu rząd nie musi się martwić rozwiązywaniem problemów, które każde państwo po drugiej stronie Atlantyku uznałby za swój podstawowy obowiązek. Zarządzanie organizacjami not-for-profit to oddzielny kierunek w szkołach biznesu.

Tyle co dochód europejskiego kraju

O skali zjawiska mówią liczby. Co roku Amerykanie przekazują na cele charytatywne ponad 300 miliardów dolarów – statystycznie około 1000 dolarów na mieszkańca. To mniej więcej tyle co dochód narodowy średniego europejskiego państwa. Największe instytucje, takie jak United Way, Armia Zbawienia, Czerwony Krzyż czy Catholic Charities, obracają corocznie miliardami dolarów. W ubiegłym roku Amerykanie przeznaczyli na cele charytatywne o 4,2 proc. więcej niż w 2012 roku. W tym roku szacunki dotyczące wzrostu są podobne.

Magnes dla oszustów

Takie pieniądze przyciągają także ludzi o lepkich rękach. Nie zapominajmy więc, że są tacy, którzy co roku żerują na ludzkiej szczodrości. Oszuści potrafią zbierać pieniądze na wszystko – policjantów, strażaków, weteranów, karetki pogotowia, czy na kalekie dzieci. Przekręty związane z dobroczynnością odnotowywane są przez cały rok, ale okolice świąt oznaczają wzmożoną aktywność hochsztaplerów. Nie tylko dlatego, że ogarnia nas świąteczny nastrój i chętniej sięgamy do portfela. W tym okresie jesteśmy także dużo bardziej zabiegani i nie mamy czasu na dokładne sprawdzenie komu, często pod wpływem jakiegoś impulsu, przekazujemy pieniądze.

„Warto mieć się na baczności. Nie ulegajmy nawet najbardziej emocjonalnym apelom, aby dawać pieniądze ludziom lub instytucjom, których rzetelności wcześniej nie sprawdziliśmy” – ostrzega Phil Catlett z Better Business Bureau.

[blockquote style=”4″]Co roku Amerykanie przekazują na cele charytatywne ponad 300 miliardów dolarów – statystycznie około 1000 dolarów na mieszkańca[/blockquote]

Zawsze lepiej sprawdzić

Także i inni eksperci doradzają – sprawdźmy, gdzie pójdą nasze pieniądze. Nie jest to aż takie skomplikowane. Informacje o tym, kto kontroluje obdarowaną organizację i jak wydawane są pieniądze, można łatwo wyszukać w Internecie. Choć nie należy też dać się zwariować – większość organizacji charytatywnych, zwłaszcza tych najbardziej znanych, dobrze wydaje otrzymane pieniądze.

Są też organizacje zajmujące się oceną wiarygodności podmiotów zajmujących się działalnością dobroczynną. Dzięki nim każdy z nas przed oddaniem dolara na cele charytatywne może dowiedzieć się, czy jego pieniądze zostaną dobrze wydane.

Ile na rozkurz?

Najlepsze noty w rankingach prowadzonych przez American Institute of Philantropy, Wise Giving Alliance czy Charity Navigator otrzymują organizacje przeznaczające na cele statutowe co najmniej 80 procent donacji. Jeśli jakaś organizacja przeznacza na cele statutowe mniej niż 75 proc. zebranych pieniędzy, warto się już zastanowić. Oznacza to bowiem, że co czwarty ofiarowany przez nas dolar pójdzie na rozkurz.
Inne dobre rady to – nie dawać pieniędzy na ulicy, z wyjątkiem osób reprezentujących powszechnie znane organizacje takie jak Armia Zbawienia. Ale i wtedy zbierający powinni mieć przy sobie identyfikatory.

Caller ID też oszuka

Należy też ze sceptycyzmem traktować wszystkie telefony z prośbą o datek oraz e-maile i SMS-y. Nie czujmy się zobligowani do natychmiastowego udzielenia wsparcia – zarówno przy kontakcie osobistym, telefonicznym czy internetowym. Większe datki nie powinny być przekazywane w gotówce ani za pomocą bezpośredniego przelewu na konto (wire transfer).

Organizacje konsumenckie i różne agencje rządowe publikują co roku ostrzeżenia przed oszustami. Dziś trudno odróżnić, czy telefon od wiarygodnie brzmiącej osoby rzeczywiście jest wykonywany w imieniu jakiejś znanej organizacji charytatywnej. Nie pomaga nawet identyfikacja rozmówcy (Caller ID), gdyż istnieją już metody jego obejścia w taki sposób, że odbierający telefon rzeczywiście jest przeświadczony, iż dzwoni do niego jakaś szacowna instytucja charytatywna.

Podobnie jest w przypadku SMS-ów czy e-maili. Wielu oszustów używa nazw niemal identycznych co wiarygodne organizacje. Dotyczy to zwłaszcza inicjatyw mających wspierać lokalne instytucje. Np. w tym roku mieszkańcy Montany otrzymywali listy z prośbą o datki z Firefighters Support Foundation. Z nazwy wynikało, że przedsięwzięcie ma na celu wsparcie miejscowych strażaków. Okazało się jednak, że pieniądze wędrowały do kieszeni sprytnych oszustów.

Warto też sprawdzić, czy nasz dar rzeczywiście stanowić będzie ulgę podatkową. Pomoże nam w tym sama skarbówka – na stronie www.irs.gov znajdziemy usługę „Exempt Organizations Select Check”, dzięki której możemy się upewnić, czy przysługiwać nam będzie odpis.

Sprytni oszuści nie powinni sprawić, że w ogóle nie wyjmiemy portfela – po prostu upewnijmy się, że nasze ciężko zapracowane pieniądze rzeczywiście trafią do ludzi, którzy potrzebują pomocy. A najlepiej przekazać pieniądze tym instytucjom, które już znamy i które nie zawiodły nas w przeszłości.

Jolanta Telega

j.telega@zwiazkowy.com

fot.Patrick Pleul,Andy Rain/EPA

REKLAMA

2109319023 views

REKLAMA

2109319255 views

REKLAMA

REKLAMA

2111115646 views

REKLAMA

2109319396 views

REKLAMA

2109319495 views

REKLAMA

2109319603 views