REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaReportażeNie chcieli być przeciętni

Nie chcieli być przeciętni

-


– Co ty człowieku jeszcze wymyślisz? Pytali ci, co nie wierzyli, że się uda – wspomina Zbigniew Piwoni, prezes szkoły im Mikołaja Kopernika w Chicago. To on wraz z grupą uczniów i opiekunów z Chicago, Nowego Jorku i Toronto przemierzył Europę. 32 dni, 8700 km, 8 krajów. Polonijni ambasadorzy byli wszędzie tam, gdzie historia Polski wiąże się z Europą.

REKLAMA

 

Dzieli ocean, łączy język

2 lata temu powstał pomysł zorganizowania wyprawy, w czasie której młodzież polonijna z Ameryki Północnej zapozna się ze swoimi rówieśnikami z Europy. – Dzieli tych młodych ludzi ocean, ale łączy znajomość języka polskiego i sentyment do kraju, gdzie mieszka babcia, wujek, czy kuzyni – mówi Zbigniew Piwoni, inicjator wycieczki. Wiele osób nie wierzyło, że przedsięwzięcie dojdzie do skutku, pojawiały się obawy. – Pytano mnie, czy się nie boję zabierać młodych ludzi w tak długą trasę. Z tego powodu niektórzy rodzice wycofali się z wpłacania pieniędzy – wspomina.

 

Znaleźli się i chętni. 20 czerwca 33 osoby ze szkół w Chicago, Nowym Jorku i Toronto wyruszyły na letnie zdobywanie Polski i Europy. Zwiedzanie rozpoczęli od miejsc historycznie ważnych. Dzięki temu amerykańska i kanadyjska młodzież mogła na własne oczy zobaczyć zabytki, o których na co dzień uczy się z podręczników.

 

Nie chcą się uczyć polskiego

Pomysł Pana Zbyszka jest fenomenalny. Młodzież jest dość sceptycznie nastawiona do nauki języka polskiego, historii i geografii. W sobotnie poranki chcą wypoczywać, a nie chodzić do szkoły. Wyjazd nie tylko do Polski, ale i do Europy podziałał na nich jak dodatkowy bodziec. Nie zdawali sobie sprawy, że podróżując można się tyle nauczyć – twierdzi opiekun grupy, Monika Skalska, nauczycielka w szkole im. M. Konopnickiej w Oakville z Kanady.

 

Uczestnicy odwiedzili Gdańsk, Malbork, Frombork, Biskupin, Gniezno, Warszawę, Częstochowę, Kraków, Zakopane, Wrocław i Książ. Potem przyszła kolej na podbój Europy. Praga, Wiedeń, Wenecja, Watykan, Piza, Genewa, Paryż, Strasburg, Berlin. W Pradze dowiedzieli się, komu zawdzięczamy chrzest Polski, w Wiedniu usłyszeli o obronie chrześcijaństwa przez Jana III Sobieskiego. W Genewie, w ośrodku CERN, zobaczyli, jak państwa całego świata łączą się w służbie nauki.

 

Gołębie na rynku, duża pizza we Włoszech

Na 16-letniej Karolinie Patryn z Polskiej Szkoły Dokształcającej w Nowym Jorku największe wrażenie wywarły zabytki Krakowa i Wenecji.

 

Byłam zaskoczona, jak piękny jest Zamek Królewski i Sukiennice. Uwielbiałam jak gołębie na Rynku jadły mi z rąk, zauroczył mnie też dźwięk organów w Katedrze w Oliwie. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć Wenecji i uwierzyć, że widziałam miasto zbudowane na wodzie. Tam też zobaczyłam, że nasza włoska przewodniczka studiuję język polski. Wtedy po raz kolejny poczułam się dumna z tego, że jestem Polką. Nie zapomnę smaku szwajcarskiej czekolady i wielkości włoskiej pizzy. Z każdego miejsca przywiozłam sobie kubek, magnes i koszulkę. Wszystkie te rzeczy będą mi przypominały przygodę, którą przeżyłam – wspomina.

 

Dla Matthew Sachaja, ze Szkoły im. Kopernika w Chicago, bycie polonijnym ambasadorem to szansa zobaczenia, jak żyją ludzie w Europie. – W Polsce byłem już trzykrotnie. W tym roku po raz pierwszy odwiedziłem europejskie miasta. Miałem okazję obserwować, jak żyją moi rówieśnicy np. we Włoszech. Zawsze marzyłem, żeby zobaczyć Watykan i Rzym. I to marzenie się spełniło. Ale nie wiedziałem, że tam jest tak gorąco – dodaje.

 

Również dla Lucyny Siewruk, która na co dzień mieszka w Gdańsku, możliwość zobaczenia państw takich jak Francja czy Włochy to niezapomniane przeżycie. – To są cudowne kraje. Nowe miejsca, wspaniali znajomi, wyjścia na plażę, dyskoteki, baseny, zabytki, kultura. Jeśli będzie taka możliwość, to w przyszłym roku na pewno też się wybiorę – dodaje.

 

Europejska misja

– Myślę, że po raz pierwszy udało się powiązać zwiedzanie kilku europejskich krajów i Polski, ucząc w ten sposób historii oraz wskazując na związki Polski z kulturą zachodnią i śródziemnomorską – komentuje Andrzej Popadiuk, opiekun grupy i dyrektor szkoły im. K. Pułaskiego w Nowym Jorku. Po czym dodaje, że pomysł letniej wyprawy jest dobry i wykonalny. Dlatego teraz nawet malkontenci powinni zmienić zdanie.

 

Również sam organizator jest zaskoczony sukcesem, jaki odniósł pomysł. – Teraz już wiem, że polonijni ambasadorzy powinni jeździć co roku. Te 32 dni wstrząsnęły ich małym światem, zaczęli się ze sobą integrować. Nie możemy tego zmarnować – podsumowuje.

 

Co więcej już planuje kolejną edycję i zapowiada, że można się spodziewać kilku zmian i innowacji. W końcu ambasadorzy to ludzie z misją. Oni nie mogą być przeciętni.

 

Natalia Łabuz,

Fahrenheit Center

REKLAMA

2119020546 views

REKLAMA

2119020643 views

REKLAMA

REKLAMA

2120816998 views

REKLAMA

2119020716 views

REKLAMA

2119020776 views

Zwierzęta warte miliony

Nigeryjski przekręt

Na tropie USS Grayback

Czarodziejskie pióro

REKLAMA

2119020827 views