REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona główna Polska Sąd utrzymał odmowę śledztwa ws. ograniczenia wstępu do Sejmu dla dziennikarzy

Sąd utrzymał odmowę śledztwa ws. ograniczenia wstępu do Sejmu dla dziennikarzy

-

Warszawski sąd utrzymał we wtorek odmowę wszczęcia śledztwa ws. czasowego ograniczenia dla dziennikarzy wstępu do Sejmu w końcu kwietnia i maju br. Tym samym oddalił zażalenia złożone m.in. przez Press Club Polska na taką – podjętą w czerwcu – decyzję prokuratury.

“Co do zasady decyzja oskarżyciela publicznego zasługuje na aprobatę. (…) Dla oceny, czy miało miejsce przestępstwo, o którym mówiły zawiadomienia, wystarczyły te czynności sprawdzające, które zostały dokonane oraz wiadomości powszechnie dostępne” – wskazał w uzasadnieniu wtorkowego postanowienia sędzia Marcin Kosowski.

REKLAMA

Jak dodał sędzia “w tej konkretnej sytuacji marszałek Sejmu miał prawo wydać takie zarządzenie”, a decyzję marszałka można oceniać w kategoriach odpowiedzialności politycznej, ale nie sposób zinterpretować jej przez pryzmat odpowiedzialności karnej.

Sąd przyznał, że decyzja o ograniczeniu wstępu dla części dziennikarzy uniemożliwiła im “jedną z form prowadzenia działalności prasowej”, czyli osobiste kontakty w Sejmie, ale “nie niweczyła prawa do krytyki prasowej w sposób ostateczny”.

Zmiana zasad wstępu na teren kompleksu sejmowego obowiązywała od 25 kwietnia do 27 maja. Według Centrum Informacyjnego Sejmu, “z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa” zawieszone zostało przyznawanie jednorazowych kart wstępu dla dziennikarzy. Dostęp do Sejmu pozostawał możliwy dla posiadaczy stałych i okresowych kart wstępu. Od 18 kwietnia do 27 maja w Sejmie protestowali rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych wraz z podopiecznymi.

Jak w maju wyjaśniało CIS, podstawą prawną decyzji było zarządzenie Marszałka Sejmu z 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu. Przewidziano w nim możliwość wprowadzenia odmiennych procedur wstępu do Sejmu “w wyjątkowych przypadkach, uzasadnionych względami bezpieczeństwa lub względami organizacyjnymi”.

“Wielotygodniowy protest kilkunastu osób, w tym osób niepełnosprawnych, w ocenie Kancelarii Sejmu w sposób bezsporny można zakwalifikować do +wyjątkowego wypadku+. Z uwagi na miejsce protestu (hol główny gmachu Sejmu, w pobliżu stanowisk pracy dziennikarzy oraz miejsc uczęszczanych przez odwiedzające parlament grupy wycieczkowe) Kancelaria Sejmu, w której zarządzie te budynki pozostają, była zmuszona do podjęcia odpowiednich decyzji” – informowało CIS.

Jak podkreślano w komunikacie CIS, “wprowadzone zmiany w żadnej mierze nie zmierzają do utrudnienia pracy mediów, czy też ograniczenia dostępu do informacji publicznej, tłumienia krytyki prasowej czy też naruszania przysługujących obywatelom praw wynikających wprost z Konstytucji”.

Do prokuratury w połowie maja wpłynęły trzy zawiadomienia w tej sprawie – m.in. od Press Club Polska. Jak wskazywano w tym zawiadomieniu, decyzja “rażąco naruszyła swobodę wykonywania zawodu przez większość dziennikarzy” poprzez uniemożliwienie im uzyskiwania informacji z posiedzeń parlamentu oraz komisji i podkomisji sejmowych i senackich. Tym samym – zdaniem zawiadamiającego – można mówić w tym kontekście o przepisie Prawa prasowego stanowiącym, że “kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”.

W końcu czerwca Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła śledztwa “wobec braku znamion czynu zabronionego”. Na decyzję prokuratury do Sądu Okręgowego w Warszawie złożono trzy zażalenia – w tym Press Club Polska.

Autorzy zażaleń wskazywali na – w ich ocenie – “dowolną, wybiórczą i swobodną ocenę materiału dowodowego” przez prokuraturę. Zwracali również uwagę na “uznaniowość” przy wydawaniu przepustek w Sejmie dla określonych dziennikarzy. Ich zdaniem prokuratura powinna wszcząć śledztwo, aby móc m.in. przesłuchać marszałka Sejmu i komendanta Straży Marszałkowskiej.

“Być może kwestie ograniczenia prawa do wydawania przepustek dla dziennikarzy powinny zostać doprecyzowane, ale na razie mamy takie przepisy, jakie są i musimy oceniać działania organów w świetle tego prawa” – odpowiadał na zarzuty podniesione w zażaleniach prok. Radosław Jancewicz. Wskazał, że prawo dostępu do Sejmu dla dziennikarzy nie jest absolutne, gdyż jeśli nie byłoby możliwości ograniczeń, to “po co w ogóle są przepustki”.

“Na poziomie krajowym postępowanie mamy zakończone. (…) Naturalnym krokiem idącym w ślad za dzisiejszym postanowieniem wydaje się jednak skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu” – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu postanowienia sądu pełnomocnik jednego ze skarżących mec. Paweł Osik. “Nie odpuścimy” – powiedziała zaś jedna z dziennikarek, która złożyła zażalenie, Ewa Siedlecka z tygodnika “Polityka”. (PAP)

fot.Leszek Szymański/EPA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA