REKLAMA

2129635831 views

REKLAMA

2129635828 views
0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaPolskaRodzice Ramana Pratasiewicza apelują o pomoc w uratowaniu syna

Rodzice Ramana Pratasiewicza apelują o pomoc w uratowaniu syna

-

Mieszkający we Wrocławiu rodzice Ramana Pratasiewicza, zatrzymanego w niedzielę w Mińsku przez białoruskie władze, w wywiadzie dla agencji AFP apelują do społeczności międzynarodowej o “uratowanie syna”. “On nie zrobił nic złego” – przekonuje jego matka Natalia.

Natalia Pratasiewicz mówi w wywiadzie dla francuskiej agencji, że nie spała od dwóch nocy, ściskając telefon w dłoniach, w nadziei, że dostanie wiadomość od syna. “Proszę, błagam, wzywam całą społeczność międzynarodową, aby go uratowała” – apeluje.

REKLAMA

“To tylko reporter, to tylko dzieciak… (…) Proszę, uratujcie go. Oni go zabiją” – dodaje.

46-letnia Natalia i jej mąż 48-letni Dzmitry uważają, że ich syn może przebywać w areszcie białoruskich tajnych służb. “Prawnik próbował się z nim dzisiaj spotkać, ale nie mógł. Nadal nie wiemy, czy on tam jest, jaki jest jego stan, jak się czuje” – mówi Dzmitry, były wojskowy.

“Jednym ze sposobów, w jaki nasze władze stosują tortury, jest nieinformowanie rodziny o tym, gdzie przetrzymywani są krewni” – podkreśla.

Rodzice Ramana Pratasiewicza pozostają w bliskim kontakcie z matką jego partnerki Sofii Sapiegi, studentki prawa w Wilnie, która została wraz z nim aresztowana w niedzielę w Mińsku.

Według rodziców białoruskiego opozycjonisty w przekazie wideo, opublikowanym w poniedziałek przez białoruskie władze, wyraźnie widać było ślady pobicia ich syna. Dzmitry zwraca uwagę, że jego syn wyglądał na wyjątkowo zdenerwowanego, miał braki w uzębieniu i siniaki po lewej stronie twarzy i szyi.

“Film był wyraźnie wyreżyserowany. Został nakręcony pod presją i nie można uwierzyć w to (co syn mówi na nagraniu – PAP) – mówi. – Ale przynajmniej pokazuje to, że nasz syn żyje”.

Rodzice Ramana przeprowadzili się do Polski w ubiegłym roku, po stłumieniu protestów, które miały miejsce na Białorusi po zakwestionowanych wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

Według nich ich syn czuł się bezpiecznie w Unii Europejskiej, najpierw w Polsce, gdzie przeprowadził się w 2019 roku, a potem na Litwie. Ojciec tłumaczy, że Raman w Grecji przebywał na wakacjach ze swoją partnerką i “nie mógł przewidzieć takich konsekwencji”.

“Był na pokładzie samolotu zarejestrowanego w kraju UE (…) i leciał z kraju UE do innego kraju UE” – podkreśla Dzmitry, który z zadowoleniem przyjął decyzję UE o nowych sankcjach wobec Białorusi. Wierzy, że to “może pomóc radykalnie zmienić sytuację”. “Myślę, że pomoże to uwolnić mojego syna” – mówi.

Łamiącym się głosem dodaje: “Mój syn, ten młody człowiek chciał tylko powiedzieć prawdę o sytuacji. Nie zrobił nic złego”. (PAP)

REKLAMA

2121664018 views

REKLAMA

REKLAMA

2121664040 views

REKLAMA

REKLAMA

2123460360 views

REKLAMA

2121664051 views

REKLAMA

2121664060 views

REKLAMA

2121664064 views