REKLAMA

REKLAMA

0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaPolskaSąd: b. ksiądz ma przeprosić b. ministranta za molestowanie seksualne

Sąd: b. ksiądz ma przeprosić b. ministranta za molestowanie seksualne

-

fot.123RF Stock Photos

Były ksiądz z parafii św. Kazimierza w Kartuzach (Pomorskie) ma przeprosić byłego ministranta za molestowanie seksualne sprzed 35 lat – orzekł w środę Sąd Okręgowy w Gdańsku. Wyrok wydany w cywilnym procesie o ochronę dóbr osobistych, nie jest prawomocny.

REKLAMA

Przeprosiny nakazane przez sąd byłemu duchownemu mają mieć formę listu. Sąd oddalił jednocześnie żądanie 10 tys. zł zadośćuczynienia, jakiego żądał powód, 48-letni Marek Mielewczyk (zgodził się podanie nazwiska). Pieniądze miały trafić na konto fundacji “Nie lękajcie się”, którą założył.

“Ja Andrzej S. (w liście będzie nazwisko pozwanego – PAP) przepraszam Marka Mielewczyka za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w okresie trwania mojej posługi kapłańskiej w parafii pw. św. Kazimierza w Kartuzach” – tak według sądu ma brzmieć treść przeprosin.

Tekst ma być napisany na komputerze, ale podpisany własnoręcznie imieniem i nazwiskiem przez b. kapłana oraz wysłany listem poleconym na adres powoda.

Z uwagi na to, że proces miał charakter niejawny, sąd nie wygłosił ustnego uzasadnienia wyroku.

Oprócz Andrzeja S. Mielewczyk pozwał do sądu także kartuską parafię oraz Diecezję Pelplińską. Nikt z pozwanych nie stawił się na ogłoszeniu wyroku – nie wiadomo więc czy będzie apelacja.

Mielewczyk powiedział dziennikarzom, że jest zadowolony z decyzji sądu.

“Mam jedynie żal do strony Kościoła, że przez cały okres trwania procesu nie odezwała się do mnie jako osoby pokrzywdzonej z jakąkolwiek pomocą o charakterze prawnym czy psychologicznym. Trudne jest także to, że ksiądz nadal, mimo, że został wydalony ze stanu kapłańskiego w 2016 r. uczestniczy w kościelnych ceremoniach. Mam wielki żal, że nie potrafią upilnować swojego podwładnego mimo hierarchicznej zależności w Kościele” – dodał powód.

Jego zdaniem, wyrok sądu oznacza “potwierdzenie tego, co się działo w parafii w Kartuzach”. “Ksiądz krzywdził wielu chłopaków i Kościół na to nie reagował. Kościół jako instytucja, biskup, wiedział o tym, ponieważ przekazaliśmy list jako dowód w tej sprawie” – wyjaśnił.

“Jest to pewne otwarcie drogi dla innych osób, które zostały pokrzywdzone, a działo się to bardzo dawno i ściganie karne nie jest już możliwe. Teraz na pewno będzie łatwiej moim kolegom i znajomym, którzy się zgłosili do mnie po rozpoczęciu tego procesu mówiąc, że ich to samo spotkało” – ocenił Mielewczyk.

Proces, jaki Mielewczyk wytoczył byłemu duchownemu, 65-letniemu dziś Andrzejowi S., ruszył przed Sądem Okręgowym w Gdańsku dwa lata temu. Mężczyzna mówił wówczas dziennikarzom, że zdecydował się na proces cywilny, bo postępowanie karne w tej sprawie nie było już możliwe: czyny, jakie zarzucał b. księdzu, uległy przedawnieniu.

Mielewczyk wyjaśniał, że dopiero po latach – gdy m.in. rozpadło się jego małżeństwo, zdał sobie sprawę z tego, jak silnie zdarzenia z przeszłości wpłynęły na jego psychikę i życie. Zwlekał też wytoczeniem sprawy w sądzie z uwagi na dobro swych dorosłych już dzieci.

W toku procesu Mielewczyk opowiadał przed sądem o zdarzeniach, do których miało dojść, gdy miał 13 lat. “Podczas spowiedzi ksiądz Andrzej S. zaprosił mnie na plebanię, gdzie zostałem wykorzystany po raz pierwszy” – mówił.

“Rok później ten sam duchowny został w naszej parafii katechetą. Kazał mi zostawać po katechezach i zabierał do biura parafialnego. Najpierw pomagałem mu w pracach biurowych, a potem byłem wykorzystywany, często w brutalny i perwersyjny sposób. Przez cztery lata dochodziło do tego wielokrotnie. W nagrodę ks. Andrzej S. wyznaczał mnie do noszenia na procesjach krzyża albo figur Chrystusa” – relacjonował w sądzie Mielewczyk.

W 2013 roku mężczyzna założył Fundację “Nie lękajcie się”, która stawia sobie za cel pomoc ludziom wykorzystywanym przez osoby duchowne. Organizacja opiekuje się ponad setką skrzywdzonych oferując im pomoc prawną. Z samych Kartuz zgłosiło się do fundacji kilkanaście osób, które miał molestować Andrzej S.(PAP)

REKLAMA

2119218081 views

REKLAMA

2119218174 views

REKLAMA

REKLAMA

2121014528 views

REKLAMA

2119218243 views

REKLAMA

2119218299 views

REKLAMA

2119218342 views