REKLAMA

2132439741 views

REKLAMA

2132439740 views
0,00 USD

Brak produktów w koszyku.

Ogłoszenia(773) 763-3343

Strona głównaPoloniaPierwsza setka ukończona

Pierwsza setka ukończona

-

Aleksander Łabno jest prawdopodobnie najstarszym Polakiem w rejonie Chicago, może nawet w Illinois. W poniedziałek 1 lipca ukończył 100 lat. Nie codziennie „Dziennik Związkowy” ma okazję uczestniczyć w urodzinach tak długoletnich czytelników.

Aleksander Łabno (z prawej) fot.arch. rodzinne
Aleksander Łabno (z prawej) fot.arch. rodzinne

REKLAMA

Historię życia jubilata poznajemy częściowo z jego własnej opowieści oraz z relacji rodziny.

Aleksander Łabno urodził się na południu Chicago 1 lipca 1914 roku, był chrzczony w kościele św. Kazimierza, przy którego budowie pracowali jego rodzice. Józef Łabno i Zofia z domu Pierzchała pochodzili spod Tarnowa. Przyjechali do Ameryki jako bardzo młodzi ludzie i tu się pobrali.

Kiedy Olek miał 7 lat, cała rodzina wróciła do Polski i zamieszkała w Skrzyszowie koło Tarnowa. Obecny jubilat chodził do szkoły i dorastał w Polsce, tam też poznał Katarzynę Gębalę, z którą się ożenił i miał syna Józia.

Przeżył w Polsce II wojnę światową, a w 1944 roku znalazł się na przymusowych robotach w Niemczech. Pan Aleksander tak opowiada o tym okresie: – Musiałem pracować ciężko i za darmo, bo by mnie zastrzelili, gdybym nie pracował. Byłem bity, jeść nie dawali, czasem tylko trochę się napić i gonili do pracy. Stali nad nami i pilnowali, żeby szybko pracować. Niektórzy uciekali i ukrywali się, ale Niemcy ich łapali i zabijali.

Do Ameryki ściągnął go z żoną i synem w 1946 r. pozostały w Chicago brat Kazimierz.

– Przyjechaliśmy bez metryk, bez pieniędzy i bez adresu – opowiada. Ale wkrótce rozpoczął normalne życie. Pierwsza praca, jaką wykonywał, była w McCormick Place przy produkcji sprzętu rolniczego. Później zatrudniła go firma naprawiająca instrumenty muzyczne, zwłaszcza skrzypce, które były jego ulubionym instrumentem. Bo Aleksander, muzyk samouk, przez całe życie grywał na skrzypcach i na harmonii, a także w kościołach – na organach i czasem na skrzypcach.

Grać nauczył się jako obdarzony fenomenalnym słuchem i wielkim talentem 15-latek. Nie miał wykształcenia muzycznego, do szkoły chodził tylko jego brat. – Pomagał mi uczyć się nut. Uczył mnie palcówek i gam.

Grał w kościołach, głównie św. Kazimierza, takie utwory jak „Ave Maria”, „Ave rerum” i wiele innych. W grupie muzykalnych kolegów grywał – na skrzypcach lub harmonii – na sobotnich uroczystościach rodzinnych, takich jak chrzciny, przyjęcia po pierwszej komunii, wesela. Nigdy nie porzucił skrzypiec, wciąż grywa na nich od czasu do czasu.

W minioną niedzielę, w przeddzień setnych urodzin pana Aleksandra, po mszy św. w kościele św. Ryszarda w Chicago odbyło się zorganizowane dla solenizanta przez liczną rodzinę – w restauracji w Cicero, gdzie obecnie mieszka – przyjęcie-niespodzianka. Zebrani śpiewali mu „Happy birthday” i „Sto lat” (tylko sto?), odbył się konkurs na temat biografii bohatera dnia, a potem długo i serdecznie składały mu życzenia cztery pokolenia Łabnów: brat Stanisław z rodziną, bratanice z dziećmi i wnukami, bratankowie, wnukowie Dave i Michael (niedawny kandydat na senatora USA), wnuczka Emily i liczni goście.

Zapytany przez nas, czemu zawdzięcza tak długi i zdrowy żywot, pan Aleksander mówi: – Mam zdrowe serce i żołądek, a przez całe życie nie paliłem papierosów ani nie piłem wódki. I szanowałem ojców.

Zespół redakcyjny „Dziennika Związkowego” przyłącza się do życzeń urodzinowych. Dwieście lat, Panie Aleksandrze!

Krystyna Cygielska

REKLAMA

2129531253 views

REKLAMA

REKLAMA

2129531268 views

REKLAMA

REKLAMA

2131327588 views

REKLAMA

2129531278 views

REKLAMA

2129531281 views

REKLAMA

2129531285 views